30 lipca 2010

Gwiżdząca z ptaszkami…

MyViMuBogatszy – po ostatnim wywiadzie – o znajomość profesjonalnego określenia kolekcjonowania etykiet zapałczanych, rozpocząłem poszukiwania oficjalnej nazwy Twojego hobby. Czy Twoja, wręcz unikalna pasja, ma jakąś – równie niecodzienną – nazwę ? Jeśli tak, to jak ona brzmi ?

- p. Kamila Bartmańska: Nie słyszałam o takiej, ale nie oznacza to, że jej nie ma. Możemy też zabawić się w jej stworzenie. Proponuje – kolekcjoner aerofonów wargowych o zoomorficznych kształtach – trochę długie, pewnie się nie przyjmie :)

O kurka wodna! Nazwa “nie w kij dmuchał” ;). Przechodząc do pytań “tendencyjnych”  – czytaj standardowych – zaczniemy od pytania o bodziec, który dał początek Twojemu hobby.

- Od dziecka coś zbierałam; znaczki, pocztówki, historyjki z Donalda lecz zawsze też darzyłam wielkim szacunkiem stare przedmioty. Bez znaczenia dla mnie było czy jest to leciwa książka, zapomniana fotografia osoby której już nie ma, butelka z nieistniejącego browaru czy zagubiony przed laty guzik. Gwiżdżące ptaszki wybrałam bardzo świadomie. W pewnym momencie zobaczyłam, że zanika coś, co pamiętam z dzieciństwa, że jeden po drugim upadają sklepy Cepelii i nie ma już święta Trybuny Ludu, na którym zawsze byli sprzedawcy glinianych gwizdków. Chyba chciałam ocalić coś, co ginie na moich oczach.

Od kiedy zajmuje Cię to hobby i ile eksponatów udało Ci się więc zebrać ?

- Pierwsze ptaszki kupiłam w połowie 1996 roku i bardzo żałuję, że nie zaczęłam ich zbierać 15 lat wcześniej. Początkowe lata były „chude” i dopiero od roku 2003 kolekcja zaczełą się rozrastać w zadowalającym mnie tempie. Nie potrafię podać dokładnej liczby eksponatów, bo nie jestem pewna jak mam je liczyć. Czy ptaszek z formy inaczej szkliwiony to kolejny egzemplarz czy dublet ? Czy ręcznie klejone ptaszki – gdzie jeden jest normalny a drugi ma jedną nóżkę bardziej – liczyć pojedyńczo czy podwójnie :). W zależności od systemów przeliczania eksponatów jest ich ok. 400 – 500 sztuk.

Ograniczasz się tylko i wyłącznie do eksponatów “ornitologicznych” ;), czy “gwiżdżesz na zasady” ;) i pozwalasz sobie na odstępstwo od tej reguły ?

- Przez długi okres, w tej kolekcji, znajdowały się wyłącznie gliniane gwizdki w kształcie ptaków. Nie pozwalałam sobie na żadne odstępstwo od reguły wiedząc, że jeśli to zrobię choć jeden raz to….polegnę. Jak nie trudno się domyśleć poległam. Jeśli mielibyśmy doliczyć te koniki, żabki, łasiczki i łosie to liczba eksponatów znowu się zwiększy :)

Czy któryś z eksponatów uznajesz za swoistego “białego kruka” ?

- O białym kruku będę mówiła gdy zdobędę prekolumbijskiego ptaka. Teraz mam egzemplarze bezcenne – np. gwizdek wykonany przez chrześniaka na moje urodziny. Bezcenne są dla mnie również gwizdki odkupione od Pani Władysławy Prucnal z Medyni Głogowskiej, należące wcześniej do jej prywatnej kolekcji.

A jak wygląda Twoje źródło pozyskiwania eksponatów ? Jak zdobywasz kolejne przedmioty do swoich kolekcji ?

- Dużo podróżuję więc często są to pamiątki z wyjazdów. Czasami jeżdżę do istniejących jeszcze ośrodków garncarskich i kupuję bezpośrednio od artystów. Odwiedzam wszelkiego rodzaju imprezy folklorystyczne i targi staroci, no i oczywiście dostaje je w prezencie od moich znajomych.

Co z narzędziami do katalogowania ? Czy i jak katalogujesz swoje zbiory ?

- Od samego początku zapisuje podstawowe informacje o eksponatach, prowadzę coś w rodzaju księgi inwentarzowej, gdzie wpisuję kolejne eksponaty dodając ich zdjęcie.

Powiedz mi gdzie prezentujesz swoje zbiory ? Czy można je oglądać gdzieś poza MyViMu.com? Może bierzesz udział w giełdach, wystawach ?

- Niestety – z powodu przeprowadzki – moja kolekcja w znacznej części spakowana jest w kartony i upchnięta w magazynie /szafie/:). Będzie tam czekała do czasu zakończenia wszystkich remontów i wykonania gablotek. MyViMu jest jedynym miejscem gdzie można obejrzeć moje zbiory.

Po naszej rozmowie i obejrzeniu zbiorów aż chce się zagwizdać z zachwytu. Muszę stwierdzić, że Twoja pasja i zgromadzona kolekcja są “nie w kij dmuchał”. Dziękując za wywiad, życzę owocnego kontynuowania tak nietuzinkowego hobby.

Link do muzeum http://myvimu.com/museum/1157-muzeum-glinianego-gwizdka

Zespół MyViMu



15 lipca 2010

Wywiad z kolekcjonerem – pasjonatem filumenistyki Tomaszem Plewką.

MyViMu: Zawsze wydawało mi się, że jestem w miarę kulturalnym i oczytanym człowiekiem, nie mającym problemów ze zrozumieniem słowa pisanego i mówionego.

A tu nagle aż mnie zatkało – FILUMENISTYKA!? Musiałem sięgnąć do Wikipedii przed wywiadem z Tobą !

T.P.(śmiech ) :))

Czy na samym początku swojej pasji wiedziałeś, że jej nazwa brzmi tak poważnie ?

- W wieku, w jakim rozpoczęła się moja pasja, trudno było mówić o znajomości profesjonalnego słownictwa :). Po prostu zacząłem zbierać !

Nie znęcajmy się więc nad tymi, którzy jeszcze nie zajrzeli do Wikipedii lub słownika i uchylmy rąbka tajemnicy. Wyjaw czym jest filumenistyka !

- To po prostu kolekcjonowanie etykiet zapałczanych :)

Tajemnica została objawiona :)) Teraz przejdziemy do pytań “tendencyjnych” – czytaj standardowych ;). Zaczniemy od pytania o bodziec, który dał początek Twojemu hobby.

- W zasadzie zbieraniem etykiet zainteresował mnie mój dziadek, na początku lat 60-tych. Pierwszy zbiór, który udało mi się skolekcjonować, to etykiety z serii fauna http://myvimu.com/collection/304

Ohoho… To Twoja pasja trwa już ładnych parę lat. Ile eksponatów udało Ci się więc zebrać w ciągu tego okresu ?

- Obecnie kolekcja liczy około 3000 sztuk, a może i będzie tego trochę więcej…


Ograniczasz się tylko i wyłącznie do etykiet, czy pozwalasz sobie na odstępstwo od tej reguły ?

- Oprócz kolekcji etykiet zapałczanych w mojej kolekcji można również odlaneźć znaczki pocztowe. Na dzień dzisiejszy będzie ich około trzech tysięcy. Większość z nich pochodzi z czasów PRL’u. Posiadam również zbiór monet oraz banknotów – w tym okolicznościowych. W niedalekiej przyszłości zbiory te chcę również udostępnić w wirtualnym muzeum.

Jednym słowem jesteś “człowiekiem renesansu” w kwestii kolekcjonerstwa :)

- Nie zaprzeczam :)

Czy którąś z etykiet uznajesz za swoistego “białego kruka” ?

- W przypadku etykiet zapałczanych to bardzo trudne pytanie. :)Uważam, że cenna jest cała kolekcja, natomiast pojedyncze sztuki nie mają dużego znaczenia.

http://myvimu.com/museum/1111-etykiety-zapalczane-i-inne-cud

A jak wygląda Twoje źródło pozyskiwania eksponatów ? Jak zdobywasz kolejne przedmioty do swoich kolekcji ?

- Jedynym źródłem, z którego czerpałem eksponaty do mojej bogatej kolekcji, był kiosk “Ruch” i zakup kolejnych paczek zapałek. Oczywiście dużą rolę odgrywała tutaj rodzina oraz znajomi, którzy sumiennie pomagali mi w powiększaniu zbiorów.

Masz szczęście, że nie zaczynałeś od zbierania etykiet i paczek papierosów, bo prawdopodopnie sprzedawczynie z kiosku szybko uniemożliwiłyby kontynuowanie Twojej pasji ;)

– (śmiech) :))

A co z narzędziami do katalogowania ? Czy i jak katalogujesz swoje zbiory ?

- Do niedawna cała kolekcja spoczywała w klastrach na znaczki pocztowe.Pojawienie się serwisu MyViMu obudziło we mnie chęć, by w najbliższym czasie je skatalogować, korzystając z narzędzi które oferujecie.

( i w tym miejscu pojawił się mój uśmiech i rozparła mnie duma :))


Powiedz mi gdzie prezentujesz swoje zbiory ? Czy można je oglądać gdzieś poza MyViMu.com? Może bierzesz udział w giełdach, wystawach ?

- Od pewnego czasu, z braku wolnego czasu – oraz w związku ze zmianą priorytetów i zainteresowań – moje hobby uznaję za wygasłe.Jedyne miejsce gdzie można je oglądać to MyViMu oraz moje klastry :)

No to mamy wyłączność – prawie ;)) !

I tu dochodzimy do finału naszej rozmowy. Lecz przed jej zakończeniem chcę Ci powiedzieć, że jestem pełen uznania dla Twojego zaangażowania się w hobby. Chylę czoła za wytrwałość i życzę Ci aby kuchenki gazowe z samozapalarkami i mikrofalówki nie uniemożliwiły kontynuowania pasji .



12 lipca 2010

Wyczuliśmy trend – wyprzedziliśmy epokę :)

Obserwując działania promujące  szeroko pojętą kulturę i sztukę, widoczny jest trend promowania prywatnych kolekcji zawierających unikatowe zasoby. ( http://www.rp.pl/artykul/501614_Prywatni_kolekcjonerzy_wychodza_z_ukrycia.html -  źródło rp.pl, autor Janusz Miliszkiewicz )

Na dzień dzisiejszy, muzea instytucjonalne  eksponują głównie kolekcje obrazów, grafik i rycin znanych twórców, znajdujące się w posiadaniu osób prywatnych.

Wydaje się, iż trend ten utrzyma się, wpisując się na stałe w działania muzeów, chociażby ze względu na ograniczoną ilość posiadanych eksponatów oraz coraz większą ciekawość zwiedzających w odniesieniu do kolekcji nietypowych, unikalnych.

Miejmy nadzieję, że z czasem muzea będą dysponowały coraz bardziej zindywidualizowaną ofertą, dostosowaną do oczekiwań odbiorcy.

Wymusi to sięganie po coraz mniejsze kolekcje, mniej znanych autorów. W tym cała szansa prywatnych kolekcjonerów, pasjonatów wszelkich zabytków kultury materialnej. Wierzymy więc, że narzędzie jakie oddaliśmy w Państwa ręce – w postaci wirtualnego muzeum – pozwoli w niedalekiej przyszłości, docierać z Państwa pasją kolekcjonerstwa do jak najszerszego grona odbiorców.

Z pozdrowieniami,

Zespół MyViMu



6 lipca 2010

Święto pasjonatów historii, wojskowości i średniowiecza

Inscenizacja bitwy pod Grunwaldem – zobacz na żywo największe starcie polskiego średniowiecza

W tym roku mija 600-lecie bitwy pod Grunwaldem, jednej z największych bitew średniowiecznej Europy, wspaniałego zwycięstwa wojsk Jagiełły nad Zakonem Krzyżackim. Z okazji okrągłej rocznicy organizatorzy przygotowują nie tylko widowiskową bitwę, ale też bogaty program imprez towarzyszących. Rycerze zjadą się z całej Europy by wziąć udział w inscenizacji.

Wydarzenia związane z rocznicą bitwy zaczną się już w środę 14.07 i będą trwać do niedzieli 18.07. Będzie można zobaczyć m.in. turnieje bojowe miecza długiego, turnieje pocztów rycerskich, turnieje łucznicze i konne, walki na maczugi i kopie, obejrzeć występy zespołów muzyki dawnej, firedance czy wziąć udział w mszy trydenckiej w oprawie średniowiecznej. W tym roku zapowiada się rekordowa liczba uczestników – będzie można zobaczyć odtwórców wieków średnich w historycznych strojach, mieszkających przez cały tydzień w średniowiecznych obozowiskach, a także rzemieślników wytwarzających dawną broń i uzbrojenie oraz przedmioty codziennego użytku, które będzie można zakupić na licznych kramach. Bitwa (17.07) także zapowiada się wyjątkowo – rycerze z całej Europy zjadą się by w prawdziwych, ręcznie wykonanych zbrojach stoczyć legendarną bitwę na polach Grunwaldu.

Program imprezy

14.07.2010 – Środa

  • Międzynarodowy Turniej Piłki Średniowiecznej „Grundial 2010” (Mistrzostwa Europy 2010)
  • Rozpoczęcie warsztatów „Płomieni i ognia oraz sztuk cyrkowych”
  • Rozpoczęcie warsztatów tańców dawnych
  • 10.00 Grunwaldzki Turniej Bojowy Miecza Długiego – eliminacje
  • 12.00 Turniej łuczniczy
  • 18.00 Grunwaldzki Turniej Bojowy Miecza Długiego – półfinał i finał. W przerwach pokazy walk w wykonaniu Polskiej Federacji Dawnych Europejskich Sztuk Walki „FEDER”
  • 22.00 Grunwaldzki Turniej Bojowy Pocztów Rycerskich 5×5 – eliminacje

15.07.2010 – Czwartek

  • 15.00 „Grunwaldzkie wici”. Przybycie Króla Władysława Jagiełły, Księcia Witolda oraz Wielkiego Mistrza Urlyka von Jungingen wraz z chorągwiami konnymi na Pola Grunwaldu. – rozpoczęcie, prezentacja uczestników, wręczenie glejtów.
  • 11.00-14.00 Turniej Gier Planszowych
  • 12.00 Turniej Bojowy Martina – Eliminacje
  • 18.00 rozpoczęcie warsztatów chorału gregoriańskiego w kaplicy polowej – Polowym Oratorium Najświętszej Marii Panny – znajdującej się w centralnej części obozu Chorągwi Wielkiego Mistrza.
  • 20.00 – V Grunwaldzki Turniej Konny

16.07.2010 – Piątek

  • 10.00 – 12.00 Próby konni (od 11.00 WM i Kraków)
  • Grunwaldzki Turniej Pocztów Rycerskich 5×5 (drużynowy)- półfinały i finały
  • 14.00 – Msza św. w rycie trydenckim w oprawie średniowiecznej – obóz Wielkiego Mistrza
  • 15.00 Turniej Bojowy Martina – Finał
  • 17.00 Próba generalna dla wszystkich chorągwi
  • 18.00-22.00 Wieczór muzyki dawnej
  • 22.00 V Festival „Flames of the night”
  • 22.00 Wspólny pokaz uczestników warsztatów „Flames of the night”
  • 22.30 Część konkursowa „Flames of the night”

17.07.2010 – Sobota

  • 10:00 Msza De Divisione Apostolorum (ten sam formularz co w 1410!) – Msza św. trydencka w oprawie średniowiecznej
  • 11.30 – Apel Grunwaldzki
  • 13.00 – Zbiórka i wyjście na pole bitwy
  • 14.00 – Inscenizacja „Bitwa pod Grunwaldem”

18.07.2010 – Niedziela

  • 10:00 Msza św. według formularza z niedzieli – Msza św. trydencka w oprawie średniowiecznej

Więcej informacji: www.grunwald1410.pl

Autor artykułu – Jaśmina Kurczewska http://histmag.org/?id=4392



1 lipca 2010

Zakaz fotografowania w muzeach zakazany!

“Fotografowanie możliwe jest po uzyskaniu zgody i uiszczeniu opłaty” – takie zapisy w regulaminach muzeów są nielegalne. Tyle że w teorii, bo ani zwiedzający, ani też sami muzealnicy nie wiedzą o wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów


Muzea otwarte dla fotoamatorów to zasługa jednego człowieka – Michała Kosiarskiego, który złożył pozew w tej sprawie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeciwko Muzeum Regionalnemu im. Dzieci Wrzesińskich we Wrześni. Zakwestionował w nim zasadność zapisu zakazującego robienie zdjęć bez pozwolenia dyrektora i wniesienia stosownej opłaty. Sąd po wielu miesiącach przyznał mu rację.

- To jest śmieszna sprawa. W ub. roku mieliśmy pożar, musieliśmy się pozbierać. Więc wprowadziłem zapis, żeby podczas remontu zwiedzający robili zdjęcia za moją zgodą. No ale komuś się to nie spodobało. Sprawę przegraliśmy. Wszystko przez to, że przepisy są niejasne – broni się Sebastian Mazurkiewicz, dyrektor muzeum.

Po uprawomocnieniu wyroku decyzja została przesłana do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który niezgodny z prawem zapis umieścił w Rejestrze klauzul niedozwolonych.

- Wpis do rejestru oznacza, że żaden przedsiębiorca, niezależnie od branży, nie może stosować klauzuli zakazującej wykonywania fotografii i pobierania za to opłat. Muzea będą więc musiały zmienić swoje regulaminy – mówi Agnieszka Majchrzak z UOKiK.

Muzea powinny znieść zakazy już 25 maja b.r., bo wtedy klauzula została wpisana do rejestru. Muzealnicy mają jedynie prawo ograniczyć robienie zdjęć z lampą błyskową.

Niestety, tylko nieliczne placówki zniosły opłaty, np. wspomniane muzeum we Wrześni i Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. – Nikt nas o tym nie poinformował. Nie dostaliśmy żadnych wytycznych z nadzorujących nas urzędów, więc pracujemy na starych zasadach i pobieramy opłaty za fotografowanie – mówi ze zdumieniem Magdalena Włazewicz z Muzeum Kolejnictwa w Warszawie.

- Rzeczywiście, otrzymaliśmy od przypadkowej osoby e-mail z linkiem do tekstu opisującego sprawę. Ale na razie niczego nie zmieniliśmy. Można u nas robić zdjęcia, ale za opłatą – mówi zaś Agnieszka Krzyżaniak z Muzeum Archeologicznego w Poznaniu.

Sprawa budzi wiele kontrowersji, a muzealnicy, z którymi rozmawialiśmy, nie ukrywają, że muszą wyjaśnić sprawę. Wątpliwości ma też dyrektor pozwanego muzeum. – Już po wyroku dostałem interpretacje art. 25 ustawy o muzeach z ministerstwa kultury, które twierdzi, że opłaty są legalne. Sam jestem ciekaw, co z tego wyjdzie – dodaje Sebastian Mazurkiewicz.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie chciało wczoraj komentować sprawy. W biurze prasowym usłyszeliśmy, że sprawa jest bardzo skomplikowana i wymaga głębokiej analizy prawnej.

Sporne paragrafy ustawy o muzeach

Art. 25. 1. Muzeum pobiera opłaty za przygotowanie i udostępnianie zbiorów do celów innych niż zwiedzanie, w szczególności za kopiowanie, sporządzanie reprodukcji lub fotografii, przygotowywanie zbiorów do wypożyczenia oraz ich wypożyczenie.

2.Wysokość opłat, o których mowa w ust. 1, ustala dyrektor muzeum. W uzasadnionych przypadkach dyrektor muzeum może ustalić opłatę ulgową lub zwolnić z opłaty. Art. 25a. 2. Muzeum pobiera opłaty za udostępnianie wizerunków muzealiów z wykorzystaniem informatycznych nośników danych. Bezpośredni dostęp do wizerunków muzealiów drogą elektroniczną jest bezpłatny. 3. Wysokość opłat, o których mowa w ust. 2, ustala dyrektor muzeum. W uzasadnionych przypadkach dyrektor muzeum może ustalić opłatę ulgową lub zwolnić z opłaty.

Źródło:
Dziennik Metro
Justyna Dybcio

http://www.emetro.pl/emetro/1,88815,8085192,Zakaz_fotografowania_zakazany.html

Poniżej numer decyzji Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów:

Numer wpisu: 1945
Data wpisu: 2010-05-25
Data wydania wyroku: 2010-03-05
Sygnatura akt: XVII AmC 1145/09
Nazwa i siedziba sądu: Sąd Okręgowy w Warszawie-Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
Oznaczenie powoda: Michał Kosiarski
Oznaczenie pozwanego: Muzeum Regionalne im. Dzieci Wrzesińskich we Wrześni
Postanowienie uznane za niedozwolone: “Zabrania się fotografowania i filmowania eksponatów oraz sal ekspozycyjnych bez uzyskania pozwolenia dyrektora Muzeum. Fotografowanie możliwe jest po uzyskaniu zgody i uiszczeniu opłaty”
Branża: Inne usługi


4 czerwca 2010

Wschodnia Belgia 2009 – wycieczka po muzeach.

Wschodnia Belgia 2009

Przebywając we wschodniej Belgii i mając do dyspozycji trzy wolne niedziele oraz trochę euro w kieszeni, musiałem dokonać wyboru, co zobaczyć. Wiedząc, ile ciekawych miejsc oferują Ardeny i mając na uwadze, że jestem skazany tylko na komunikację autobusową i własne nogi, mój wybór padł na trzy miejsca: Eden Emael – bo najbliżej, Bastogne – bo wstyd nie widzieć i La Gleize, wioskę, w której chciałem obejrzeć Tygrysa Królewskiego (coś dla oka!). Reminiscencje znajdują się poniżej oraz na załączonych zdjęciach i w folderach. Proszę wybaczyć, jeśli gdziekolwiek dokonałem błędu historycznego.

1. Eben Emael http://www.fortissimus.be

[Galeria pod tym linkiem]

Nie będę opisywał całej historii tego miejsca, gdyż mniemam, że większość czytelników wie o nim o wiele więcej ode mnie. Jedynym problemem jest dojazd, tu potrzebny jest samochód lub dobre nogi, wybrałem to drugie i kilka kilometrów musiałem powędrować. Jeżeli korzystamy z autobusu, powinniśmy kierować się na Maastricht lub Tongeren, w zależności skąd jedziemy.

Przed głównym wejściem napotykamy trzy pomniki: Bohaterów Eben Emael (zdjęcie nr 6), Regimentu Artylerii (zdjęcie nr 8,9,10) oraz pamięci mjr Lambe (zdjęcie nr 7). Nieopodal nich znajduje się tablica informacyjna (zdjęcie nr 4,5) oraz kilka wozów bojowych (zdjęcie nr 11,12,13,14). Wejście do kazamat (zdjęcie nr 15-19) kosztuje 6 euro, wycieczka trwa prawie dwie godziny i choć widzimy tylko ułamek tego, co można by zobaczyć, to jest to arcyciekawe (zdjęcia nr 40 – 78). Wrażenie na pewno robi sala muzealna i zebrane w niej eksponaty (zdjęcie nr 46-55), stan udostępnionych do zwiedzania poszczególnych pomieszczeń (zdjęcia nr 56, 62 – 64), długość korytarzy (zdjęcia nr 58,59,60) oraz wnętrze kopuły artyleryjskiej armat 75mm (zdjęcia nr 69 – 74). Dla zainteresowanych jest też model szybowca, który podobno ma w sobie oryginalne części (zdjęcie nr 78). Bardzo ciekawym dodatkiem jest inscenizacja dźwiękowa, którą słyszy się przy zniszczonym szybie prowadzącym do wieży Maastricht 2 (zdjęcia nr 75 – 77), ma ona na celu ukazanie, jaki dźwięk towarzyszył wybuchowi ładunku kumulacyjnego i jego następstw.

Niestety, gorzej jest ze zwiedzaniem dachu fortu, jest on cały zarośnięty i trudno zrobić dobre zdjęcia poszczególnym wieżom artyleryjskim, najgorszy dostęp jest do głównej wieży bojowej armat dalekosiężnych 120mm (zdjęcie nr 29, 30), po prostu teren wokół niej to czyjeś pole, które w dodatku było zaorane, po deszczu można zapomnieć o wycieczce w jej pobliże, 69 lat temu żołnierze porucznika Witziga mieli chyba łatwiej!!! Mimo tych utrudnień uparty miłośnik historii może, np. dokładnie obejrzeć kopuły pancerne z widocznymi śladami po przyłożeniu ładunków kumulacyjnych (zdjęcie nr 23,24,25,35,36) oraz betonowe bloki kryjące armaty 75 mm (zdjęcia nr 20, 31-33, 37-39). Wokół twierdzy biegnie droga rowerowa, ale niewiele z niej widać, dochodzi się nią do kanału Alberta, który miał stanowić zaporę przed wojskami nieprzyjaciela.

2. Houffalize

[Galeria pod tym linkiem]

Podążając drogą z Liege do Bastogne, mijamy miejscowość Houffalize, tam gdzie 19 stycznia 1945 roku doszło do połączenia 1 i 3 armii amerykańskich zamierzających odciąć 5 armię pancerną oraz części I i II Korpusu SS. Jeżeli kierowca autobusu jest wyrozumiały, mamy chwilę czasu, aby zrobić szybko kilka fotek stojącemu w centrum tego pięknego miasteczka PzKpfw Panther (zdjęcia nr 1-8). Stoi on dosłownie obok przystanku autobusowego i małego pomnika poświęconego bohaterom obu wojen światowych (zdjęcie nr 13). Pantera jest odrobinę zaniedbana i widać na niej wysiłki twórcze miejscowych graficiarzy, jednak naprawdę warto zobaczyć.

3. Bastogne

[Galeria pod tym linkiem]

Mardasson Memorial to pomnik ku chwale obrońców Bastogne, w kształcie amerykańskiej gwiazdy (zdjęcia nr 1 – 4). Usytuowany jest na wzgórzu około 2 km od centrum Bastogne, w jego skład wchodzi krypta podziemna, która służy jako kaplica do nabożeństw. Sama budowla jest zarazem swoistą historią walk z 1944 roku: na filarach pomnika widnieją nazwy wszystkich oddziałów biorących udział w walkach (zdjęcie nr 3), na ramionach nazwy stanów amerykańskich, natomiast na dachu budowli, po którym można chodzić i podziwiać panoramę, usytuowane są metalowe tablice, które ukazują sytuację z 1944 roku. Obok można obejrzeć pomnik ku czci amerykańskich żołnierzy (zdjęcie nr 5), niszczyciel czołgów M10 oraz wieżę Stuarta (zdjęcia nr 8,9). Dopełnieniem całości jest muzeum „Bastogne Historical Center” http://www.bastognehistoricalcenter.be. Wejście kosztuje 8,5 euro, ale warto je zobaczyć, jest ono podzielone na kilka sektorów. Całość jest w kształcie spirali. Kolejno zwiedzamy sale inscenizacji wojsk amerykańskich i niemieckich, szczególnie ta druga jest bardzo ciekawa, zobaczymy tam, np. niszczyciela czołgów Jagdpanzer 38 Hetzer i jeszcze parę ciekawostek (zdjęcia nr 6,7). Przechodzimy do następnej sali, tym razem kinowej, co godzinę wyświetlany jest bardzo ciekawy film dokumentalny o obronie Bastogne. Idąc dalej – spiralnie, mijamy szklane gabloty, oglądamy w nich całą galę umundurowania i uzbrojenia ówcześnie walczących stron i jest to prawdziwy rarytas dla miłośników historii, gdyż trudno znaleźć taką ilość nagromadzonych w jednym miejscu kolekcji broni ręcznej i mundurów. Aż dochodzimy do centrum, które jest najważniejsze, bo są tam wyłożone osobiste rzeczy żołnierzy – od grzebienia, poprzez listy od bliskich, do części zniszczonego umundurowania. Zwiedzanie kończymy w sklepiku, ale to już dla klientów z bardzo zasobnym portfelem. Każdy zwiedzający dostaje na wejściu urządzenie, które opisuje całą ekspozycję w wybranym języku: angielskim, niemieckim lub francuskim. Niestety, jest jeden minus, nie wolno robić zdjęć w całym budynku.

W całym Bastogne jest wiele miejsc przypominających o historii tego miejsca, możemy zwiedzić dwa muzea, jedno miejskie, gdzie jest stała wystawa poświęcona życiu w mieście w 1944 roku oraz toczącym się wtedy walkom (zdjęcia nr 25 – 27) i drugie prywatne poświęcone II wojnie światowej, niestety rzadko otwierane (zdjęcie nr 23,24). Jest sporo pomników (zdjęcia nr 11,12,22), a najważniejszy z nich (dla mnie) to Sherman z 4 Dywizji Pancernej z 705 Batalionu Niszczycieli Czołgów, stoi on w samym centrum Bastogne na rynku miejskim (zdjęcia nr 13 – 18), a według opisu znalezionego w Internecie na stronie http://www.11tharmoreddivision.com, został on trafiony w bok pociskiem 75mm a w tył pancerfaustem, ocenę pozostawiam fachowcom (zdjęcia nr 28,29).

4. La Gleize

[Galeria pod tym linkiem]

Cóż, dobrnęliśmy do końca wycieczki, czas na deser. Po długim marszu, 7 km od Trois Points (zdjęcie nr 27), na trasie pomiędzy Stoumont a Stavelot (zdjęcie nr 25), którą notabene podążał Jochen Peiper ze swymi oddziałami, podziwiając krajobrazy Ardenów (zdjęcie nr 24), docieramy do wioski La Gleize. Cała ta okolica była świadkiem ciężkich walk, które toczyły się od 19 do 24 grudnia 1944 roku Z historii wiemy, że zmuszony do wycofania się Peiper pozostawił w tej wiosce swoich rannych pod opieką amerykańskich jeńców. Czeka tam na nas PzKpfw VI Tiger II, nr 213 z 501 Abteilung, dowodzony przez porucznika SS Dollingera, uszkodzony 21 grudnia 1944 roku. Najpotężniejszy czołg z okresu II wojny światowej, jedyny okaz, który brał udział w walce i jest w bardzo dobrym stanie (zdjęcia nr 8 – 23), dodatkową atrakcją są jego uszkodzenia na przedniej płycie oraz wieży, pochodzące od ostrzału artyleryjskiego (zdjęcia nr 13,17,18,20). Ciekawostką jest jego powojenna historia, otóż amerykański zespół odzyskiwania wraków został przekupiony butelką koniaku przez mieszkankę La Gleize, panią Geenen, która uważała, że po bitwie powinna zostać jakaś pamiątka. Stoi on teraz obok kościoła, w którym w czasie walk chronili się mieszkańcy oraz ranni żołnierze i jeńcy (zdjęcie nr 10).

Na tym jeszcze nie koniec, zostało nam muzeum „Dezember 44” (zdjęcie nr 1,3) http://www.december44.com, wstęp 5 euro, w którym obok dokumentów i zdjęć – tych fotografować nie wolno, możemy podziwiać wyposażenie wojsk amerykański i niemieckich (zdjęcia nr 4 – 7) oraz sporą kolekcję naszywek mundurowych z ostatniej wojny, są też polskie! Niestety, przewodnik zna tylko język francuski, więc na nic próba konwersacji!!!

Jeżeli ktoś planuje podobną wycieczkę, mogę podzielić się swoimi spostrzeżeniami (adres: mariuszk69@o2.pl).

Pozdrawiam

Mariusz Kaśkosz (zdjęcie nr 28)



31 maja 2010

Praca w MyViMu – Jesteś maniakiem marketingu i Internetu?

Wirtualne Muzeum  MyViMu Sp. z o.o. poszukuje marketingowca z krwi i kości.

Jeżeli myślisz że marketing to tylko wydawanie budżetu na reklamy  to nie czytaj dalej.

Poszukujemy osoby kreatywnej, pasjonata z poczuciem humoru. Możesz mieć wady dopóki są równowagą dla zalet. Wymagane doświadczenie w marketingu Internetowym.

Cel:

- promocja i rozwój portalu MyViMu.com ku chwale ojczyzny i takie tam…

Wymagania:

- zaangażowanie, doświadczenie, kreatywność, nastawienie na cel, poczucie humoru, odpowiedni dystans do świata

Oferujemy to co inni oraz dodatkowo:

- komfortowe warunki pracy w naszym nowym firmowym budynku w Gdyni (do dyspozycji sala bilardowa, sauna, tenis stołowy, sala gier, niestety BHPowiec nie pozwolił na zbudowanie rury strażackiej :( )

- bardzo dobrą atmosferę bez białych kołnierzyków

Jeżeli uważasz że możesz coś wnieść do naszego zespołu napisz na praca@myvimu.com, nie wysyłaj listów motywacyjnych. Pisząc CV wpisz to co faktycznie potrafisz i opisz swoje doświadczenie.
Miejsce zatrudnienia: Gdynia




28 maja 2010

Wywiad z kolekcjonerem etykiet piwnych – Panem Leszkiem

MyViMu: Skąd się wzięła Twoja pasja, od jakiego przedmiotu zaczęła się kolekcja?

- W 1991 roku kolega pokazał mi swoją, nieliczną jeszcze wtedy, kolekcję etykiet od piwa. Bardzo mi się spodobały, pomyślałem więc, że może też zacznę zbierać etykiety piwne. Poszedłem więc do piwnicy mojej babci i znalazłem tam kilka butelek po piwie. Odkleiłem od nich etykiety, wysuszyłem je i w ten sposób uzyskałem pierwsze eksponaty do mojego zbioru.


Pan Leszek we własnej osobie


MyViMu: Jak liczna jest Twoja kolekcja?

- Początki były bardzo trudne, ponieważ nie miałem żadnych kontaktów. Wszystkie moje etykiety pochodziły z butelek. Były to etykiety z piw niemieckich, czechosłowackich i polskich.
 Jakimś trafem zdobyłem adres Bielskiego Klubu Kolekcjonerów, wkrótce 
zostałem jego członkiem. Od tej chwili mój zbiór zaczął się gwałtownie rozrastać. Klub wydawał biuletyn z informacjami o browarach, adresy innych kolekcjonerów itp.

Zaczęły się też wyjazdy na giełdy: Bielsko-Biała, Tychy, Żywiec, gdzie zdobywałem kolejne etykiety do zbioru oraz nowe kontakty do wymiany korespondencyjnej. Obecnie moja kolekcja etykiet piwnych wynosi ponad 40 tysięcy sztuk ze 170 krajów świata. Kilka lat temu zaprzestałem powiększania kolekcji z Niemiec, Czech, Słowacji i Chin. Skoncentrowałem się natomiast na zbieraniu etykiet
 tematycznych. Wizerunek Kobiety na etykiecie piwnej, Sport, Fauna, Samoloty, Pociągi, Statki i Żaglowce to moje główne kolekcje tematyczne, których część można zobaczyć w MyViMu.


Giełda w Krakowie – luty 2010 r.


MyViMu: Co jeszcze można znaleźć w Twoich zbiorach?

- Poza etykietami mam bardzo dużo innych gadżetów związanych z Birofilistyką: piękna kolekcja kufli i pokali, odznaki typu “pin”, 
otwieracze do piwa czy breloczki.
 Poza birofilistyką mogę pochwalić się kolekcjami: kart telefonicznych 
- ok. 2000 szt. oraz biletów komunikacji miejskiej w Krakowie.
 Nie mam jakiegoś ulubionego eksponatu, ale wiele etykiet piwnych jest 
dla mnie bardzo cennych. Szczególnie trudne do zdobycia były etykiety z Afryki oraz krajów zamorskich tj.: Tonga, Vanuatu, Samoa, Papua-Nowa Gwinea ,Wyspy Salomona itp. W niewielu zbiorach można znaleźć etykiety
 z takiego kraju, jak np. Tanganyika (obecna Kenia).

MyViMu: Skąd pochodzą kolejne przedmioty, jak zdobywasz elementy do swoich kolekcji?

- W chwili obecnej 99% etykiet w mojej kolekcji to etykiety nowe, nigdy nie klejone na butelki. Ponieważ od kilku lat dzięki Internetowi świat stał się globalną wioską, kolejne etykiety pozyskuję bezpośrednio z browarów, bądź z wymiany z kolekcjonerami z całego świata. Innym źródłem są aukcje internetowe, zarówno w Polsce, jak też za oceanem.


Kolekcja etykiet piwnych liczy 40 000 sztuk


MyViMu: Czy bierzesz udział w giełdach, wystawach? Czy Twoje zbiory można 
oglądać poza MyViMu.com?

- Informacje o mojej kolekcji można znaleźć na mojej stronie 
internetowej: http://beerlabels.w.interia.pl/.
 Z kolei pod tym adresem można zobaczyć zwiastun reportażu 
Kolekcjonerzy z moim udziałem: http://www.ipla.tv/VOD,2958/Rozrywka,2985/Kolekcjonerzy,5163/Kolekcjonerzy,128087/Kolekcjonerzy__Odcinek_5,235552/index.html. Cały reportaż dostępny po zainstalowaniu programu IPLA.

MyViMu: Czy w jakiś sposób katalogujesz swoje zbiory?

- Etykiety podklejam tzw. gęsią skórką i przyklejam na kartce A4. Następnie wkładam w “koszulkę” i do segregatora. Każdy segregator jest
 opisany, więc w łatwy sposób mogę odnaleźć interesujące mnie etykiety. Etykiety z polskich browarów posegregowane mam alfabetycznie, zagraniczne kontynentami i państwami. Prowadzę też statystykę, więc 
dokładnie wiem ile mam etykiet z konkretnego kraju.

MyViMu: Dziękujemy Panu za poświęcony czas.

- Dziękuję za wywiad.



Relacja z imprezy: “Festiwal Ludzi Pozytywnie Zakręconych”

W niedzielę, 23 maja 2010 r. na dziedzińcu Zamku Żupnego w Wieliczce odbył się IV Festiwal Ludzi Pozytywnie Zakręconych. Patronat medialny nad tym wydarzeniem objęło MyiMu.com.

Pokaz sztuk walk wielickiego Klubu Karate Kyokushin

Impreza obywała się na dziedzińcu Zamku Żupnego oraz w jego zabytkowych komnatach. Festiwal obfitował w wiele atrakcji m.in.: pokaz sztuk walki Klubu Karate Kyokushin, koncert zespołu „Razem”, ale główną atrakcją były pokazy kolekcjonerów. Ponad 30-tu pasjonatów prezentowało swoje kolekcje o całkowicie różnorodnej tematyce. Na dziedzińcu zorganizowano wystawę samochodów z czasów PRL-u, można było podziwiać również Mercedesy klasy G. Kolekcjonerzy prezentowali rózne eksponaty, poprzez: dzwoneczki, figurki aniołków, rysunki i malarstwo, przedmioty z drewna, malarstwo na szkle, biżuterię, lalki porcelanowe, bilety i pamiątki kolejowe, repliki lamp górniczych, aż po żywe króliki, czy hodowlę owadów.

Wystawa samochodów z czasów PRL-u oraz Mercedesów klasy G

Każdy znalazł coś dla siebie – zwiedzający mogli podziwiać również zbiory minerałów, muszli, starych fotografii, kufli okazjonalnych, eksponatów związanych z dobranockami. Można było podziwiać piękne, misternie wykonane szopki krakowskie oraz fotografie artystyczne.

Dodatkową atrakcją była obecność podróżnika Władysława Grodeckiego – zwiedzający mogli posłuchać jego opowieści.

Wystawy kolekcjonerskie cieszyły się dużym zainteresowaniem

Decyzją Dyrektora Muzeum Żup “Festiwal Ludzi Pozytywnie Zakręconych” na stałe wpisze się w harmonogram imprez na Zamku Żupnym w Wieliczce. Organizatorki imprezy – panie Maria Krzysica i Olga Duda, nauczycielki z Gimnazjum w Węgrzcach Wielkich stanęły na wysokości zadania, o czym świadczy wysoka frekwencja – 2 tysiące odwiedzających.




18 maja 2010

MyViMu.com obejmuje patronatem medialnym festiwal “Ludzi pozytywnie zakręconych”

MyViMu.com obejmuje patronatem medialnym festiwal “Ludzi pozytywnie zakręconych”, który odbędzie w Wieliczce. Oto szczegóły:

Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia wystawy kolekcjonerskiej “Festiwal Ludzi Pozytywnie Zakręconych”.
Wystawa odbędzie się 23 maja w Wieliczce na dziedzińcu Zamku Żupnego w godzinach 9:30-16:00.
Będziemy gościć wielu kolekcjonerów, zarówno tych początkujących, jak i profesjonalistów.
Oprócz stanowisk typowo kolekcjonerskich, odbędzie się:

- pokaz slajdów p.Przybylskiego, godz. 11:00

- pokaz Karate Kyokushin, godz.12:00

- spotkanie ze znanym podróżnikiem Władysławem Grodeckim, godz. 12:30

- koncert muzyczny zespołu Razem Note, godz. 15:00

Wstęp na wystawę jest BEZPŁATNY.

SERDECZNIE ZAPRASZAMY



Starsze wpisy »


© Copyright 2010 MyViMu.com