23 listopada 2017

Czym zdobywano Dziki Zachód? Rewolwerowiec kontra pistoletowiec w Hiszpanii, czyli prawdy i oszustwa X Muzy

Po dosyć już obszernej lekturze naszego cyklu nasi Drodzy Czytelnicy posiedli znaczną dawkę wiedzy z zakresu bronioznawstwa i z pewnością pogłębili ją sięgając do fachowej literatury oraz filmowej klasyki westernu. Jak przystało na fachowców, część bardziej spostrzegawczych widzów dostrzegła pewne nieścisłości w uzbrojeniu filmowych bohaterów. W niniejszym odcinku naszego cyklu zajmiemy się bronią w rękach kowbojów pojawiających się na ekranie. Jak się bowiem okazuje, nie zawsze jest ona zgodna z historycznymi realiami, choć często nasze pierwotne przeczucia bywają błędne.

Joe Kidd z bronią Janka Kosa? Prawda czy fałsz?

Przedstawiony na tytułowej ilustracji pistolet Mauser C96 absolutnie nie kojarzy się nam z Dzikim Zachodem. Pojawia się on jednak w filmie Joe Kidd z Clintem Eastwoodem w roli głównej. W kolejnym filmie pt. Tom Horn broń ta się wprawdzie nie pojawia, ale szeryf opisując posiadany arsenał wymienia „niemiecki automat”. Wbrew naszym domysłom ukazanie tej broni w scenerii Dzikiego Zachodu jest absolutnie zgodne z historycznymi realiami.

Pomimo dużych rozmiarów Mauser C96 był jednym z bardziej udanych i masowo stosowanych pistoletów samopowtarzalnych. Produkowany był w wielu wersjach różniących się kalibrem, długością lufy i pojemnością magazynka. Sukces handlowy nie ominął także Stanów Zjednoczonych. Pistolet Mausera sprowadzała tam znana amerykańska firma Von Lengerke & Detmold oraz kilku innych poważniejszych sprzedawców broni. Był więc na tyle popularny w Stanach Zjednoczonych, że wiele jego egzemplarzy pojawiło się i na Dzikim Zachodzie. Jeżeli chodzi o srebrny ekran, to pistolet Mauser 96 pobił chyba absolutny rekord zasięgu swojej popularności. Zasięg ten był dosłownie kosmiczny, gdyż pokonał on wiele lat świetlnych, by znaleźć się w nieco „podupgradowanej” postaci w ręku dzielnego Hana Solo z Gwiezdnych Wojen.

Szeryf James Thompson z Oklahomy oraz jego „sprawiedliwi” podczas kolejnego pościgu. Fotografia wykonana pomiędzy 1902 a 1904 rokiem. W ustawionym w koziołek arsenale widać Mausera C96. Źródło: gunsoftheoldwest.com

Wróćmy jednak na ziemię. Wśród całej masy nakręconych przez Włochów spaghetti-westernów jeden szczególnie zasługuje na naszą uwagę: Il Mercenario w reżyserii Sergio Corbucciego. Tytułową postacią tego filmu (mercenario – wł. najemnik) odgrywaną przez Franco Nero jest, a przynajmniej według założeń twórców filmu miał być, Polak. O jego polskości świadczy przedstawiona w filmie historia oraz nazwisko: Kowalski. Czar polskości jednak pryska, gdy okazuje się, że na imię ma… Sergiej. W dodatku przez większą część filmu nosi na głowie słomkowy kapelusz. Wygląda na to, że Corbucci jedynego w życiu Polaka widział na obrazie Chełmońskiego. Nasz barwny bohater – polski szlachcic, noszący chłopski kapelusz i rosyjskie imię, wykonując profesję płatnego zabójcy jest dosyć ciekawie uzbrojony. Posługuje się bowiem hiszpańskim pistoletem Astra A400.

Na plakacie reklamującym film „Il Mercenario” doskonale przedstawiono postać głównego bohatera i jego broń. Poniżej widoczny jest karabin maszynowy Hotchkiss. Pomimo kosmicznego wyglądu Hotchkiss, w przeciwieństwie do pistoletu, jest tu jak najbardziej na miejscu, w zgodzie z czasem i miejscem akcji filmu. Zródło: filmposter.net

Był to dosyć duży i ciężki pistolet strzelający amunicją 9×21 largo. Pomimo użycia silnej amunicji działał na zasadzie odrzutu swobodnego zamka, co było możliwe dzięki dużej masie i mocnej sprężynie powrotnej. Była to broń prosta, niezawodna i mała jedną ciekawą cechę. Mogła bowiem strzelać zarówno z oryginalnej amunicji 9×21 largo, jak i 9×19 Parabellum, czy 9×17 Browning, o ile mechanizmy nie były zużyte. Była to ważna cecha zważywszy, że oryginalna amunicja do tej broni była raczej trudno dostępna poza Hiszpanią. Pistolet byłby zatem idealną bronią naszego bohatera, gdyby nie fakt, że wszedł do produkcji w 1921 roku, a więc co najmniej 4 lata po wydarzeniach z filmu, którego akcja rozgrywa się podczas Rewolucji Meksykańskiej. Wszystkie te niedociągnięcia wynagrodzi nam z pewnością ostateczne zwycięstwo naszego rodaka ubarwione utworem L’arena samego mistrza Morricone.

Czytelnikom z pewnością nasuwa się pytanie, w jaki sposób na planie filmu pojawił się akurat hiszpański pistolet? Otóż znalazł się on w naturalny sposób pod ręką, gdyż szerokie ujęcia bezkresnej prerii w większości włoskich westernów nakręcono właśnie w… Hiszpanii. Włoscy twórcy spaghetti-westernów zawsze dosyć wiernie oddawali wygląd postaci. Kowboje są zawsze jak przystało brudni i nieogoleni w przeciwieństwie do wielu wczesnych filmów amerykańskich, gdzie bohaterowie po kilku dniach pędzenia bydła przez prerię są gładkolicy a ich odzież jest wyprana i wyprasowana. Natomiast jeżeli chodzi o broń, Włosi często zupełnie puszczali wodze fantazji nie przejmując się zgodnością historyczną.

Garść dynamitu w reżyserii Sergio Leone. Film przedstawia wydarzenia z 1913 roku. James Coburn trzyma w ręku pistolet Browning model 1935. żródło: imfbd.com

Najdoskonalsze kłamstwo w kwestii broni używanej przez kowbojów zastało popełnione oczywiście w jednym z najdoskonalszych amerykańskich westernów. Doskonałość tego kłamstwa polega na tym, że stało się ono obiegową prawdą. W filmie Dzika banda, reżyserowanym przez Sama Peckinpaha, trup się ściele gęsto a rozmaitego uzbrojenia pojawia się w im tyle, że można by o nim napisać osobną książkę. Skupimy się jednak na broni głównego bohatera i jego kompanów, którą jest pistolet Colt 1911.

Grany przez Williama Holdena główny bohater – Pike Bishop „wymiata” z Colta 1911. Źródło: imfdb.org

Broń ta powstała w wyniku kilkuletnich doświadczeń Johna Mossesa Browninga w konstruowaniu pistoletów samopowtarzalnych. Pistolet o kalibrze 0,45 cala (11,43 mm) powstał z myślą o armii amerykańskiej. W 1912 roku, a więc rok po wejściu na wyposażenie armii, pojawił się na rynku cywilnym. Doskonała i niezawodna broń nie zdobyła jednak Dzikiego Zachodu. Przetrząsając literaturę i ikonografię dotyczącą tamtego okresu nie znajdziemy ani żadnej wzmianki ani fotografii kowboja z jedenastką przy pasie. Mimo to film Peckinpaha wszedł do ścisłej klasyki westernu a wraz z nim pistolet Colt 1911 jako jeden z reliktów kultu Old West.

W kanonie współczesnych kowbojskich zawodów strzeleckich konkurencja Wild Bunch zajmuje stałe miejsce i używa się w niej oczywiście Coltów 1911. W ofercie firm produkujących współcześnie Colta 1911 znajdziemy kilka modeli z wygrawerowanym napisem Wild Bunch na zamku lub z tęczowym oksydowaniem stosowanym w XIX-wiecznych rewolwerach. I tak oszustwo X muzy stało się żywą legendą. Smaczku dodaje fakt, że oszustwo to jest w sumie podwójne. Na planie bowiem nie używano prawdziwych Coltów 1911, ale ich hiszpańskich kopii – pistoletów Star model, które z uwagi na mniejszy kaliber (9 mm) lepiej działały z używaną na planie ślepą amunicją.

W ofercie firmy Turnbull znajdziemy Colta 1911 z napisem Wild Bunch, albo w wykończeniu a’la rewolwer z tęczowym oksydowaniem szkieletu. Źródło: turnbullrestoration.com

Inną bronią, która utorowała sobie drogę do współczesnego kanonu strzeleckiego szyku w stylu Dzikiego Zachodu, jest noga kobyły. Takim mianem Steve McQuenn ochrzcił broń, jaką dostał na planie westernowego serialu Poszukiwany żywy lub martwy. Był to bardzo skrócony model karabinka Winchester 92. W serialowych scenach broń wyglądała bardzo widowiskowo, zwłaszcza podczas jej zręcznego wydobywania, przeładowywania i oddawania strzałów. W rzeczywistości tak skrócony Winchester jest zupełnie niepraktyczny a w dodatku podczas strzelania okrutnie „kopie” niczym prawdziwa kobyła. Serial był jednak bardzo popularny a współczesną replikę Mare’s Leg (noga kobyły) znajdziemy w ofertach kilku firm produkujących karabinki typu lever action.

Broń ta stała się także bohaterem swojego rodzaju afery prawnej, gdyż agenci ATF (Biura ds. Alkoholu, Tytoniu, Broni Palnej i Materiałów Wybuchowych) po premierze pierwszego odcinka stwierdzili, że noga kobyły nie mieści się w ograniczeniach dotyczących rodzajów broni dostępnej na rynku cywilnym i zażądali opłaty rejestracyjnej w wysokości… jedenastu tysięcy dolarów. Tym samym noga kobyły przeszła do historii jako najdroższa broń jaka pojawiła się w telewizyjnym serialu.

Pomimo absolutnej niezgodności z historią oraz zupełnej niepraktyczności widowiskowość strzelania ze skróconego Winchestera spowodowała, że kobyla noga pojawiła się jeszcze w kilku innych produkcjach, w tym w monumentalnym Dawno temu na Dzikim Zachodzie w słynnej scenie pojedynku na stacji kolejowej.

Ryc. 7. Steve McQueen z nogą kobyły. Oryginalnie broń strzelała amunicją Colt 44-40. Dla lepszego efektu Steve nosi na pasie większe naboje 45-70. Żródło: allocine.fr

Podobnych niezgodności w produkcjach filmowych znajdziemy bardzo wiele i nie sposób opisać ich wszystkich na naszych skromnych łamach. Celem naszej wyprawy w świat filmu było jak zwykle rozbudzenie ciekawości Czytelników i skłonienie ich do dalszego pogłębienia wiedzy kolekcjnerów-bronioznawców poprzez sięgnięcie do fachowej literatury, czy też do przepastnych otchłani Internetu. Podsumowując tych klika z ujawnionych prawd i nieścisłości w uzbrojeniu naszych ulubionych filmowych bohaterów pamiętajmy, że w teatrze i w kinie kostium oraz rekwizyt odgrywają drugorzędną rolę. Widz po pierwsze skupia się na przesłaniu dzieła, na tym, co twórca zamierzał nam przekazać. Zastanawiamy się, jaka była jego intencja i jaki morał wypływa z przedstawienia. Najlepsze efekty specjalne i wyczyny aktorów nie zamaskują miałkiej treści filmu czy spektaklu. Odstępstwa od realiów historycznych w uzbrojeniu filmowych herosów należy traktować jako licentia poetica. W filmowym Tombstone w ciągu dnia w strzelaninach ginie po kilka osób. Tymczasem w rzeczywistości w najgorszym okresie notowano tam pięć ofiar rocznie. Nie czepiajmy się więc szczegółów i nadal oglądajmy westerny z zapartym tchem.

Piotr Lejman

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *