Digitalizacja? A co to takiego?

digitalizacja WMMDigitalizacja w polskim muzealnictwie staje się coraz powszechniejszym zjawiskiem, a od dobrych kilku lat możemy zaobserwować postępujący wzrost liczby placówek, które prowadzą cyfrową archiwizację swoich zbiorów. Pomimo, że tematyka ta jest przedmiotem coraz liczniejszych szkoleń i konferencji, wiedza społeczna, dotycząca tego zagadnienia, wciąż jest nader skromna. Przyjrzyjmy się zatem nieco bliżej samemu zjawisku digitalizacji i spróbujmy odpowiedzieć na najczęściej pojawiające się pytania.

 

DIGITALIZACJA? A CO TO TAKIEGO?

 Pod pojęciem digitalizacji kryje się proces zamiany informacji analogowych (fizycznych, namacalnych) na cyfrową reprezentację, umożliwiającą ich przetwarzanie na dedykowanych do tego urządzeniach elektronicznych oraz gromadzenie uzyskanych danych w przestrzeni nośników cyfrowych i wirtualnych. Przekładając to na muzealnictwo, należy mówić o utrwalaniu wszelkich dóbr kultury (od manuskryptów, przez obrazy, aż po rzeźby) w postaci cyfrowej.

Bezdyskusyjnym prekursorem w cyfrowej archiwizacji muzealiów jest Francja, gdzie stosowne regulacje prawne w tym zakresie, zostały ogłoszone już w 1974 roku. Nieco później tą samą drogą poszła Holandia. W Polsce digitalizacja wciąż jest zjawiskiem świeżym, którego obecność wynika poniekąd z unijnych regulacji prawnych, i jak każdy inny nie do końca poznany temat, wywołuje skrajne opinie i kontrowersje.

TECHNIKI DIGITALIZACJI – UNIWERSALNY SZABLON NIE ISTNIEJE

 Różnorodny charakter zbiorów, znajdujących się w zasobach muzeów, stanowi podstawowy problem w ich cyfrowej archiwizacji. Każda ekspozycja wykazuje swój niepowtarzalny, unikalny charakter, przez co nie możemy mówić o uniwersalnej technice, która pozwoli na wierne i najdokładniejsze odwzorowanie obiektów. Digitalizacja zbiorów muzealnych każdorazowo wymaga indywidualnego podejścia, dostosowanego nie tylko do charakteru muzealiów, ale także do sposobu ich przechowywania i prezentacji. Inna technika musi być więc stosowana w przypadku zasobów płaskich, a inna gdy mówimy o formach przestrzennych.

Największym wyzwaniem w procesie cyfrowej archiwizacji, jest utrwalanie dzieł szczególnie narażonych na całkowite zniszczenie, takich jak starożytne księgi czy dokumenty. W takim przypadku konieczne jest zastosowanie techniki całkowicie bezinwazyjnej, która nie narazi bezcennych zbiorów na jakiekolwiek uszkodzenia. Jedną z najczęściej stosowanych metod jest w takim przypadku mikrofilmowanie i skanowanie. Unikalny charakter tej techniki pozwala na skanowanie obiektów z wywołanego mikrofilmu, zatem ryzyko ich osłabienia, wynikające z bezpośredniego oddziaływania światła skanera, zostaje całkowicie wyeliminowane. Taka metoda digitalizacji generuje jednak znaczne koszta, zatem, póki co, nie można powiedzieć, że skanowanie bezpośrednie jest już przeszłością.

Fot.Uniwersytet Wrocławski

 Jeszcze nie tak dawno temu, technika skanowania bezpośredniego nie pozwalała na uzyskanie zadowalających efektów. Niska rozdzielczość, małe próbkowanie kolorów oraz niska dynamika obrazu powodowały, że metoda ta w ogóle nie była brana pod uwagę przy cyfrowej archiwizacji muzealiów. Największy problem stanowiło jednak bezpieczeństwo skanowanych obiektów – urządzenia wydzielały tak duże ilości ciepła, że wysuszone i kruche dzieła narażone były na całkowite zniszczenie. Dziś jednak technika ta przedstawia zupełnie inne parametry, dorównując jakością technice mikrofilmowania. Znacząca poprawa jakości i bezpieczeństwa była możliwa dzięki wyeliminowaniu słabej jakości przetworników CCD, co pozwoliło na zwiększenie stosunku sygnału do szumu, zastosowaniu szybkich procesorów i magistrali, a przede wszystkim dzięki technologii zimnego światła, które jest znacznie bezpieczniejsze dla skanowanych obiektów.

Zupełnie inne wymogi przedstawiają natomiast obiekty przestrzenne. W takim przypadku najlepsze efekty przynosi technika skanu 3D, wykorzystująca światło białe. Technologia ta pozwala na dokonanie pomiaru powierzchni obiektu do postaci chmury punktów o współrzędnych przestrzennych X, Y, Z, dzięki czemu każdy z punktów może mieć przypisaną wartość koloru, wyrażoną w postaci trzech składowych kolorystycznych RGB. Umożliwia to oddanie pełnej charakterystyki skanowanego obiektu. Technika ta jest podstawą tworzenia wystaw 360, czyli wirtualnych ekspozycji, gdzie osoba „zwiedzająca” ma możliwość oglądania obiektu z każdej strony, zupełnie jak w przypadku fizycznego oryginału. Taki sposób prezentacji można zobaczyć między innymi na stronie projektu Wirtualne Muzea Małopolski, gdzie nowoczesne technologie posłużyły do stworzenia interaktywnych, wirtualnych wystaw, ćwiczeń oraz gry edukacyjnej. Jednak digitalizacja, to nie tylko instytucje kultury i profesjonalne sprzęty. Serwis My Virtual Museum zachęca do prezentowania i katalogowania w sieci prywatnych kolekcji, co w tym przypadku oznacza fotografowanie i skanowanie eksponatów w domowym zaciszu. Jedynym wymogiem jest więc dowolny aparat czy skaner.

 NA RATUNEK CZY KU UPADKOWI KULTURY?

 Podstawowym celem digitalizacji jest nie tylko tworzenie cyfrowych kopii, stanowiących archiwum bezcennych dzieł sztuki, ale również, a być może przede wszystkim, upowszechnianie ich dla szerokiego grona odbiorców, co nie zawsze spotyka się z powszechnym uznaniem. Pojawiają się opinie, że digitalizacja w znaczący sposób marginalizuje rolę, jaką pełnią tradycyjne muzea.

Nie należy jednak zapominać, że nowoczesne technologie nie są celem samym w sobie, a jedynie narzędziem dającym pewne możliwości. Nawet najlepiej zaprojektowane wirtualne ekspozytorium, nie jest faktyczną konkurencją dla wystaw muzealnych, a jedynie ich rozszerzeniem.

 Artykuł ukazał się dzięki MyViMu w pierwszym wydaniu magazynu Kultura vs Natura