7 marca 2013

Kariera bezdomnej korony – nowa Polska waluta po I wojnie światowej cz.2

W poprzednim odcinku pisaliśmy o niedoszłym do skutku projekcie wprowadzenia w Polsce lecha jako nowej, pozaborowej waluty i o odrzuceniu, przez ówczesny Sejm, rządowego projektu ostemplowywania przez polskie placówki finansowe austriacko-węgierskich banknotów koronowych w celu zahamowania napływu tej waluty do Polski po rozpadnięciu się monarchii austro-węgierskiej.

Korona, będąca już tzw. „walutą bezdomną” nadal była w Polsce ważnym środkiem płatniczym, dezorganizowała życie gospodarcze kraju i kierowani interesami dzielnicowymi i inspirowani przez prywatne banki z terenu b. zaboru austriackiego posłowie z tych terenów zabiegali o otrzymanie możliwie najkorzystniejszego kursu korony w porównaniu z innymi walutami państw zaborczych, wciąż mającymi ważny obieg w naszym kraju. Jakie więc były dalsze losy korony, którą dobrze znają kolekcjonerzy banknotów, ponieważ one korony należą do pospolitych we wszystkich zbiorach.

Otóż zamówione za granicą banknoty złotowe nie tylko nie dotarły do Polski w końcu czerwca 1919 r., jak się tego spodziewano, ale druk ich coraz bardziej się przedłużał. W tych warunkach nadal drukowano w Warszawie polskie banknoty markowe i nadal, na równych w zasadzie prawach, kursowały carskie ruble, marki niemieckie w .b zaborze pruskim, marki niemieckie, wydane przez niemieckie władze okupacyjne dla zajętych terenów wschodnich – tzw. „osty” (marki wydane przez tzw. „Jeneral” – i general-gubernatorstwo” dla Kongresówki) oraz bezdomne korony.

Stopniowe wypieranie innych walut przez wprowadzoną markę wschodnią przebiegało spokojnie, natomiast wypieranie przez nią koron ciągle spotykało się w Sejmie i poza Sejmem, z zaciekłą opozycją swoich posłów z Polski południowej, którzy bronili interesów tamtejszych prywatnych przedsiębiorstw i ziemiaństwa. Sytuacja była wręcz absurdalna – na dokonywanie wypłat w południowej Polsce, pensji urzędniczych i innych zobowiązań, ówczesne, często zresztą zmieniające się rządy, musiały prowadzić skup koron na giełdach; kupowali je u spekulantów w kraju i poza krajem, zwłaszcza w Niemczech. Oczywista, że w ten sposób czynniki rządowe same podsycały w ten sposób spekulację i wszelkie czarnogiełdowe operacje. Bogacili się obrotni giełdziarze kosztem bardzo w tym czasie biednego Skarbu Państwa.

W codziennej praktyce wyglądało to tak : apelowano do ofiarności wyczerpanego wojną społeczeństwa o składanie darów na zasilenie Skarbu Państwa, apele odnosiły skutek, bo społeczeństwo było pełne entuzjazmu z powodu odzyskania niepodległości Polski po 123 latach jaj nieobecności na mapie Europy, oddawano więc nawet obrączki ślubne, a darowizny te później trafiały do rąk giełdowych kombinatorów. Jednocześnie sfery posiadające z b. zaboru austriackiego raz po raz domagały się podnoszenia kursu bezdomnej korony w stosunku do kursu polskiej marki. Inaczej mówiąc najbogatsze sfery społeczne dążyły do wykorzystania trudności nowo powstałego państwa dla swoich środowiskowych, jakże egoistycznie pojmowanych interesów.

Co gorsza nawet minister skarbu, wywodzący się z tych samych kręgów, Leon Biliński forsował karkołomną w ówczesnych warunkach tezę, że „korona jest towarem, podlegającym wahaniom ceny w zależności od podaży i zbytu”. A była to przecież tylko makulatura, bo nie było już państwa, które koronę emitowało i poręczało jaj wartość. W dziejach bezdomnych walut chyba żadna nie zrobiła kariery równej austriacko-węgierskiej koronie a zrobiła ja ona dzięki sobkostwu szczupłej w zasadzie liczby ludzi.

Karierę tę przeciął dopiero Władysław Grabski. Po ustąpieniu gabinetu Paderewskiego w połowie grudnia 1919 r. powołany został Grabski na stanowisko ministra skarbu i wydał rozporządzenie z dnia 24 grudnia 1919 r. ustalające „dla wypłat rządowych stosunek 100 koron do 70 marek polskich”. Było to uderzenie w spekulacje, a rząd nie musiał już zajmować się skupowaniem koron od giełdowych kombinatorów. Od razu podniosły się krzyki oburzenia przeciw Grabskiemu, ale ogromna większość społeczeństwa opowiedziała się za tą decyzją. Grabski potrafił także spowodować podjęcie przez Sejm uchwały z 15 stycznia 1920 r. że marka polska staje się jedynym środkiem płatniczym na terenie całego państwa a korony będą wymieniane w stosunku 100 do 70 marek. Datę tę powinni znać kolekcjonerzy, ponieważ określa ona kwalifikację austriackiej korony w polskim zbieractwie.

Korona przestała funkcjonować jako czynnik wprowadzający zamęt w życie gospodarcze kraju, co wcale nie znaczy, że zamęt zlikwidowano. Rozpoczęła się nieco później gwałtowna inflacja marki, paraliżująca życie gospodarcze a uderzająca głównie w robotników, urzędników, drobnych przedsiębiorców i drobnych kupców. Ceny zmieniały się z dnia na dzień, emitowano banknoty o coraz większym nominale. Najwyższy opiewał na 10 mln marek, banknoty te należą dziś do najbardziej poszukiwanych przez zbieraczy, poza banknotami w walucie złotowej, które nie zostały wprowadzone do obiegu i znane są kolekcjonerom przede wszystkim jako emisje próbne, czyli „wzory”.

Osobnym mało znanym zagadnieniem, które z kolei omówimy, było w początkach Drugiej Rzeczypospolitej wprowadzenie polskiej waluty na Śląsku, czego dokonano w sposób – można to tak nazwać – partyzancki.

ZBIERACZ

Banknot 500-markowy z datą 15 stycznia 1919 r. wykonany w warszawskiej drukarni Wierzbickiego, był pierwszym banknotem państwa polskiego po odzyskaniu niepodległości w 1918 r.

Banknot 500-markowy z datą 15 stycznia 1919 r. wykonany w warszawskiej drukarni Wierzbickiego, był pierwszym banknotem państwa polskiego po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. Źródło: http://banknotypolskie.pl/banknoty

Są to wycinki z gazety WTK Tygodnik Katolików, wydawanej w latach siedemdziesiątych. Seria owych artykułów numizmatycznych ukazywała się pod tytułem „Od denara do złotówki” a ich autor ukrywał się pod pseudonimem ZBIERACZ.
Niestety nie udało mi się ustalić kim był owy tajemniczy autor. Nawiązałem kontakt z Redakcją Naczelną Instytutu Wydawniczego PAX, gdzie otrzymałem zgodę na opublikowanie tych artykułów, za co gorąco dziękuję.
Tyfus

Bezimienne monety – nowa Polska waluta po I wojnie światowej cz.3

Cała historia artykułów z serii „Od denara do złotówki”