3 marca 2017

Krótki przegląd mijającego tygodnia (03.03)

Magda Ogórek w akcji, czyli zrabowane dzieła wracają do Polski

Polska nie traci nadziei na powrót zaginionych w czasie II wojny światowej dzieł sztuki. Tylko w ostatnią niedzielę, 26 lutego br., do kraju trafiły aż trzy skradzione w grudniu 1939 obrazy! Zostały one zwrócone przez Horsta Wächtera, syna gubernatora dystryktu krakowskiego Generalnej Guberni i wysokiego funkcjonariusza SS Otto Wächtera, który wraz z żoną Charlotte przywłaszczył sobie dzieła należące wówczas do Muzeum Narodowego w Krakowie. Para okradła placówkę prawdopodobnie już na początku wojny, pragnąc ozdobić nimi Pałac Potockich pod Baranami, który stanowił ich siedzibę. Poza cennymi obrazami łup stanowiły także antyczne meble i cenne militaria. Teraz dzięki potomkowi jednego z największych hitlerowskich przywódców do Krakowa powróciły m.in. grafika z widokiem na pałac Potockich w Krakowie  autorstwa Julii z Potockich Liechtenstein (wnuczce Jana Potockiego, będącego autorem „Rękopisu znalezionego w Saragossie”); XVII-wieczna mapa Rzeczypospolitej Obojga Narodów oraz miedzioryt przedstawiający renesansowy Kraków, pochodzący prawdopodobnie z początku XVI w. W odzyskaniu dzieł sztuki pośredniczyła Magdalena Ogórek, która przy okazji badań naukowych przeprowadziła z Horstem serie wywiadów. Kobieta nie ukrywa nadziei, że podobnych odkryć może być w przyszłości więcej. Przekazanie obiektów odbyło się z udziałem wojewody małopolskiego Józefa Pilcha oraz wicedyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie Andrzeja Szczerskiego.

Podwodna podróż po wirtualnej Zatoce Gdańskiej

Kolekcja wirtualnych wraków zabytkowych statków konsekwentnie się powiększa, obecnie licząc w sumie trzynaście historycznych jednostek. Wszystko za sprawą Wirtualnego Skansenu Wraków budowanego przez Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku (o którym pisaliśmy już tutaj). “Korzystając z odpowiednich programów komputerowych z kategorii SfM (Structure from Motion – Struktura z Ruchu), opracowany został system tworzenia dokumentacji obiektów pod wodą, dzięki któremu powstają modele 3D” – wyjaśnia dr Tomasz Bednarz, kierownik Działu Digitalizacji w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Modele można więc dokładnie obejrzeć, zmierzyć, stworzyć dowolne rzuty oraz animacje. Ostatnio na platformę trafiło kolejnych sześć obiektów. Wśród nich znalazł się wrak W-27 – XVIII-wieczny fryzyjski kof „De Jonge Seerp”, który zatonął po kolizji z angielskim statkiem „Recovery” 11 czerwca 1791 r., trójmasztowiec W-25 z XVIII w., czy bezmasztowy statek pomocniczy (lichtuga) „Łyżwa” z XIX w. W wirtualnym skansenie zamieszczono również mapę Zatoki Gdańskiej, na której zaznaczono lokalizacje zaprezentowanych wraków, a także informacje, z jakiego okresu pochodzą, w jakim okresie je badano, na jakiej głębokości leżą. Można też obejrzeć zdjęcia zabytków, które z nich wydobyto.

Wystawa: Kartki na życie – życie na kartki

We wtorek, 28 lutego br., w Bibliotece Głównej Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu zainaugurowano wystawę „Kartki na życie – życie na kartki”. Jak wyglądały zakupy zaraz po wybuchu wojny? Czym płacono za towary w czasach PRL-u? Czy cukier, ziemniaki i kawa były powszechnie dostępne? Na te i inne pytania odpowiedzi należy szukać właśnie na wrocławskiej ekspozycji. Prezentowany tam zbiór obejmuje „kartki”, czyli specjalne zezwolenia na zakup towarów (karki zaopatrzeniowe), wydawane na ziemiach polskich od wybuchu pierwszej wojny światowej do czasów PRL-u. Najstarsze z nich mają nawet sto lat! “Te drobne papierki decydowały o możliwości przeżycia. Kartki to dokumenty „dystrybucji” biedy. Kartkowa reglamentacja towarów zawsze towarzyszyła reglamentacji wolności. Takim momentem była w Europie I i II wojna oraz PRL” – mówi Robert Springwald, kurator wystawy. Wystawa powstała w oparciu o zbiory krakowskiego kolekcjonera Tomasza Otrębskiego, prezesa Fundacji im. Tadeusza Kościuszki. To już kolejna odsłona ekspozycji przygotowanej przez Otrębskiego. Poprzednie, pod zbliżonym tytułem, miały miejsce w Muzeum Regionalnym w Bełchatowie (w 2015 r.) i w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Krakowie (w 2016 r.). Wrocławska wystawa potrwa do 26 marca br.

Sezonowa atrakcja turystyczna w Meksyku

Opadający stan wód w różnych częściach świata coraz częściej ujawnia historyczne niespodzianki. Tym razem nieopodal miasteczka Santa Maria Jalapa del Marquez (stan Oaxaca, południowo-wschodni Meksyk) opadająca woda w jeziorze odsłoniła… kościół! Susza spowodowała, że oczom okolicznych mieszkańców ukazała się katolicka świątynia wybudowana przez przybyłych tu w XVI w. hiszpańskich dominikanów. Wierni korzystali z niej do 1859 roku, kiedy to została skonfiskowana i przeszła w ręce państwa. Budowla pw. Maryi Dziewicy została zatopiona w 1962 r., ale nie dała o sobie zapomnieć. Raz na jakiś czas, podczas sezonowych ociepleń, dachy budowli wynurzały się spod tafli wody. Po raz pierwszy większą część kościoła można było zobaczyć w 2008 r i z roku na rok ten stan się pogłębia. Podejrzewa się, że kościół z Santa Maria Jalapa del Marquez stanie się wkrótce jedną z głównych atrakcji, pojawiających się cyklicznie o tej porze roku.

Złoty kapsel Edwarda V

Ile może być wart kapsel od butelki? Okazuje się, że tysiące funtów! Oczywiście pod warunkiem, że nie jest kapslem, został wykonany ze złota i ma ponad 500 lat. Skarb został odnaleziony na polu uprawnym we wsi Tolpuddle (hrabstwo Dorset, południowa Anglia), przez amatora detektorystę – Briana Biddle’a. Poszukiwacz skarbów początkowo myślał, że znalezisko jest nic nie wartym kapslem, jednak czekało go miłe zaskoczenie. Okazało się bowiem, że jest to moneta wybita w trakcie krótkiego, bo 86 dniowego, panowania młodziutkiego króla Edwarda V. Najstarszy, 12 letni syn króla Anglii Edwarda IV z dynastii Yorków, po śmierci ojca w kwietniu 1483 r. przejął władzę nad krajem. W niedługim czasie Edwarda oraz jego młodszego brata Ryszarda, księcia Yorku, uwięziono w pałacu w Tower. Tam ślad po nich zaginął. Najprawdopodobniej zostali zamordowani na rozkaz swojego wuja i następcy – Ryszarda III.
Mimo krótkich rządów – wybito w ich czasie niewielką ilość monet, które dziś mają ogromną wartość. Ta odnaleziona przez Biddle’a trafiła już na londyńską aukcję, a jej wartość szacuje się na ok. 15-18 tysięcy funtów! Szczęśliwy odkrywca zapowiedział, że połową uzyskanych pieniędzy podzieli się z właścicielem gruntu, na którym moneta została znaleziona.