Wschodnia Belgia 2009
Przebywając we wschodniej Belgii i mając do dyspozycji trzy wolne niedziele oraz trochę euro w kieszeni, musiałem dokonać wyboru, co zobaczyć. Wiedząc, ile ciekawych miejsc oferują Ardeny i mając na uwadze, że jestem skazany tylko na komunikację autobusową i własne nogi, mój wybór padł na trzy miejsca: Eden Emael – bo najbliżej, Bastogne – bo wstyd nie widzieć i La Gleize, wioskę, w której chciałem obejrzeć Tygrysa Królewskiego (coś dla oka!). Reminiscencje znajdują się poniżej oraz na załączonych zdjęciach i w folderach. Proszę wybaczyć, jeśli gdziekolwiek dokonałem błędu historycznego.
1. Eben Emael http://www.fortissimus.be
Nie będę opisywał całej historii tego miejsca, gdyż mniemam, że większość czytelników wie o nim o wiele więcej ode mnie. Jedynym problemem jest dojazd, tu potrzebny jest samochód lub dobre nogi, wybrałem to drugie i kilka kilometrów musiałem powędrować. Jeżeli korzystamy z autobusu, powinniśmy kierować się na Maastricht lub Tongeren, w zależności skąd jedziemy.
Przed głównym wejściem napotykamy trzy pomniki: Bohaterów Eben Emael (zdjęcie nr 6), Regimentu Artylerii (zdjęcie nr 8,9,10) oraz pamięci mjr Lambe (zdjęcie nr 7). Nieopodal nich znajduje się tablica informacyjna (zdjęcie nr 4,5) oraz kilka wozów bojowych (zdjęcie nr 11,12,13,14). Wejście do kazamat (zdjęcie nr 15-19) kosztuje 6 euro, wycieczka trwa prawie dwie godziny i choć widzimy tylko ułamek tego, co można by zobaczyć, to jest to arcyciekawe (zdjęcia nr 40 – 78). Wrażenie na pewno robi sala muzealna i zebrane w niej eksponaty (zdjęcie nr 46-55), stan udostępnionych do zwiedzania poszczególnych pomieszczeń (zdjęcia nr 56, 62 – 64), długość korytarzy (zdjęcia nr 58,59,60) oraz wnętrze kopuły artyleryjskiej armat 75mm (zdjęcia nr 69 – 74). Dla zainteresowanych jest też model szybowca, który podobno ma w sobie oryginalne części (zdjęcie nr 78). Bardzo ciekawym dodatkiem jest inscenizacja dźwiękowa, którą słyszy się przy zniszczonym szybie prowadzącym do wieży Maastricht 2 (zdjęcia nr 75 – 77), ma ona na celu ukazanie, jaki dźwięk towarzyszył wybuchowi ładunku kumulacyjnego i jego następstw.
Niestety, gorzej jest ze zwiedzaniem dachu fortu, jest on cały zarośnięty i trudno zrobić dobre zdjęcia poszczególnym wieżom artyleryjskim, najgorszy dostęp jest do głównej wieży bojowej armat dalekosiężnych 120mm (zdjęcie nr 29, 30), po prostu teren wokół niej to czyjeś pole, które w dodatku było zaorane, po deszczu można zapomnieć o wycieczce w jej pobliże, 69 lat temu żołnierze porucznika Witziga mieli chyba łatwiej!!! Mimo tych utrudnień uparty miłośnik historii może, np. dokładnie obejrzeć kopuły pancerne z widocznymi śladami po przyłożeniu ładunków kumulacyjnych (zdjęcie nr 23,24,25,35,36) oraz betonowe bloki kryjące armaty 75 mm (zdjęcia nr 20, 31-33, 37-39). Wokół twierdzy biegnie droga rowerowa, ale niewiele z niej widać, dochodzi się nią do kanału Alberta, który miał stanowić zaporę przed wojskami nieprzyjaciela.
2. Houffalize
Podążając drogą z Liege do Bastogne, mijamy miejscowość Houffalize, tam gdzie 19 stycznia 1945 roku doszło do połączenia 1 i 3 armii amerykańskich zamierzających odciąć 5 armię pancerną oraz części I i II Korpusu SS. Jeżeli kierowca autobusu jest wyrozumiały, mamy chwilę czasu, aby zrobić szybko kilka fotek stojącemu w centrum tego pięknego miasteczka PzKpfw Panther (zdjęcia nr 1-8). Stoi on dosłownie obok przystanku autobusowego i małego pomnika poświęconego bohaterom obu wojen światowych (zdjęcie nr 13). Pantera jest odrobinę zaniedbana i widać na niej wysiłki twórcze miejscowych graficiarzy, jednak naprawdę warto zobaczyć.
3. Bastogne
Mardasson Memorial to pomnik ku chwale obrońców Bastogne, w kształcie amerykańskiej gwiazdy (zdjęcia nr 1 – 4). Usytuowany jest na wzgórzu około 2 km od centrum Bastogne, w jego skład wchodzi krypta podziemna, która służy jako kaplica do nabożeństw. Sama budowla jest zarazem swoistą historią walk z 1944 roku: na filarach pomnika widnieją nazwy wszystkich oddziałów biorących udział w walkach (zdjęcie nr 3), na ramionach nazwy stanów amerykańskich, natomiast na dachu budowli, po którym można chodzić i podziwiać panoramę, usytuowane są metalowe tablice, które ukazują sytuację z 1944 roku. Obok można obejrzeć pomnik ku czci amerykańskich żołnierzy (zdjęcie nr 5), niszczyciel czołgów M10 oraz wieżę Stuarta (zdjęcia nr 8,9). Dopełnieniem całości jest muzeum „Bastogne Historical Center” http://www.bastognehistoricalcenter.be. Wejście kosztuje 8,5 euro, ale warto je zobaczyć, jest ono podzielone na kilka sektorów. Całość jest w kształcie spirali. Kolejno zwiedzamy sale inscenizacji wojsk amerykańskich i niemieckich, szczególnie ta druga jest bardzo ciekawa, zobaczymy tam, np. niszczyciela czołgów Jagdpanzer 38 Hetzer i jeszcze parę ciekawostek (zdjęcia nr 6,7). Przechodzimy do następnej sali, tym razem kinowej, co godzinę wyświetlany jest bardzo ciekawy film dokumentalny o obronie Bastogne. Idąc dalej – spiralnie, mijamy szklane gabloty, oglądamy w nich całą galę umundurowania i uzbrojenia ówcześnie walczących stron i jest to prawdziwy rarytas dla miłośników historii, gdyż trudno znaleźć taką ilość nagromadzonych w jednym miejscu kolekcji broni ręcznej i mundurów. Aż dochodzimy do centrum, które jest najważniejsze, bo są tam wyłożone osobiste rzeczy żołnierzy – od grzebienia, poprzez listy od bliskich, do części zniszczonego umundurowania. Zwiedzanie kończymy w sklepiku, ale to już dla klientów z bardzo zasobnym portfelem. Każdy zwiedzający dostaje na wejściu urządzenie, które opisuje całą ekspozycję w wybranym języku: angielskim, niemieckim lub francuskim. Niestety, jest jeden minus, nie wolno robić zdjęć w całym budynku.
W całym Bastogne jest wiele miejsc przypominających o historii tego miejsca, możemy zwiedzić dwa muzea, jedno miejskie, gdzie jest stała wystawa poświęcona życiu w mieście w 1944 roku oraz toczącym się wtedy walkom (zdjęcia nr 25 – 27) i drugie prywatne poświęcone II wojnie światowej, niestety rzadko otwierane (zdjęcie nr 23,24). Jest sporo pomników (zdjęcia nr 11,12,22), a najważniejszy z nich (dla mnie) to Sherman z 4 Dywizji Pancernej z 705 Batalionu Niszczycieli Czołgów, stoi on w samym centrum Bastogne na rynku miejskim (zdjęcia nr 13 – 18), a według opisu znalezionego w Internecie na stronie http://www.11tharmoreddivision.com, został on trafiony w bok pociskiem 75mm a w tył pancerfaustem, ocenę pozostawiam fachowcom (zdjęcia nr 28,29).
4. La Gleize
Cóż, dobrnęliśmy do końca wycieczki, czas na deser. Po długim marszu, 7 km od Trois Points (zdjęcie nr 27), na trasie pomiędzy Stoumont a Stavelot (zdjęcie nr 25), którą notabene podążał Jochen Peiper ze swymi oddziałami, podziwiając krajobrazy Ardenów (zdjęcie nr 24), docieramy do wioski La Gleize. Cała ta okolica była świadkiem ciężkich walk, które toczyły się od 19 do 24 grudnia 1944 roku Z historii wiemy, że zmuszony do wycofania się Peiper pozostawił w tej wiosce swoich rannych pod opieką amerykańskich jeńców. Czeka tam na nas PzKpfw VI Tiger II, nr 213 z 501 Abteilung, dowodzony przez porucznika SS Dollingera, uszkodzony 21 grudnia 1944 roku. Najpotężniejszy czołg z okresu II wojny światowej, jedyny okaz, który brał udział w walce i jest w bardzo dobrym stanie (zdjęcia nr 8 – 23), dodatkową atrakcją są jego uszkodzenia na przedniej płycie oraz wieży, pochodzące od ostrzału artyleryjskiego (zdjęcia nr 13,17,18,20). Ciekawostką jest jego powojenna historia, otóż amerykański zespół odzyskiwania wraków został przekupiony butelką koniaku przez mieszkankę La Gleize, panią Geenen, która uważała, że po bitwie powinna zostać jakaś pamiątka. Stoi on teraz obok kościoła, w którym w czasie walk chronili się mieszkańcy oraz ranni żołnierze i jeńcy (zdjęcie nr 10).
Na tym jeszcze nie koniec, zostało nam muzeum „Dezember 44” (zdjęcie nr 1,3) http://www.december44.com, wstęp 5 euro, w którym obok dokumentów i zdjęć – tych fotografować nie wolno, możemy podziwiać wyposażenie wojsk amerykański i niemieckich (zdjęcia nr 4 – 7) oraz sporą kolekcję naszywek mundurowych z ostatniej wojny, są też polskie! Niestety, przewodnik zna tylko język francuski, więc na nic próba konwersacji!!!
Jeżeli ktoś planuje podobną wycieczkę, mogę podzielić się swoimi spostrzeżeniami (adres: mariuszk69@o2.pl).
Pozdrawiam
Mariusz Kaśkosz (zdjęcie nr 28)

