Ostatni z nich zniknął z ulic pod koniec lat dziewięćdziesiątych.
Data dodania: 10 września, 17:49
Stan eksponatu: Nie określono
Zdjęcia na licencji:
Pomóż uzupełnić opis Dowiedz się więcej Zauważyłeś błąd lub wiesz coś więcej na temat tego eksponatu?
Zasugeruj właścicielowi poprawiony opis i Zdobądź punkty dla swojego muzeum!

Eksponat nie jest widoczny w żadnej kategorii serwisu.

Eksponat został odwiedzony łącznie 150 razy od 10 września, 17:49
Reklama
Dodaj komentarz
31 października, 09:50
Dziękujemy, Zenolzaur! Myślę, że spokojnie możesz napisać priv do właściciela tego muzeum i przesłać mu to tłumaczenie, może będzie chciał dodać je w opisie muzeum :) Szkoda byłoby, żeby ta opowieść gdzieś uciekła z powodu bariery językowej...
30 października, 22:54 , edytowany: 31 października, 07:38
Tłumaczenie w dużej części z oryginalną fonetyką i pisownią.Nie jestem w tej dziedzinie specjalistą, myślę że jednak lepiej oddaje barwę i klimat tekstu pisanego cyrylicą.                                                                                                                                                                                                         Witam serdecznie państwo w moim muzeum. Nazywamsie Anatoli urodziłymsia w Drohobyczu 28 lat po 2 wojnie światowej. W mieszanej, ukraińsko polskiej rodzinie. Od przedszkola mówiłem po ruski~polski~ukraiński. Chętnie chodziłem z dziadkom do kościoła a z babciew do cerkwi. Znałem "kto ty jesteś  poljak mały " i chodził garbus po gorodzie. Wiedziałem  co to jest "Gniazdo" i "Orzeł biały" tak jak znał co to tryzub. Nauczyłemsi czytać jako po polski. Niestety nie nauczyli pisać. Dlatego tak głupie nabieram teraz ten tekst. Ale w takiej sytuacji wiele ludzi pogranicza, którzy nie poljacy i nie ukraińcy, my Galiczany. Kiedy byłim dzieckiem byłim przekonany co istnieje 2 świetych Mikołaja , jeden polski, drugi ukraiński. Dziwiłemsia dlja czego dziadek boi się przyjeżdżać do Drohobcza (mieszkał  w Gliwicach) bo nie chce"do Syberi" i jak to mogli pojechać. Nie rozumiałem gdzie się podzieli zachowane przd wojnow "złotówki na kamienicy" i jak to mogli pojechac na tydzień na wycieczku w Zakopane czy do Krakowa bez granicy. Uśmiechalimsia kiedy ktoś z dzieci widział coś napisane na domach po polsku i mówił   "napisano po naszemu" (na obce języku)  bo dobrze wieł o tym że to jest napisane po naszemu. I w czasie mojego dzieciństwa było tych napisów i rzeczy wiele. Bardzo często słyszałem " to jest przedwojenne " narzędzia, okno, rórki i wiele inych rzeczy. Po paru dziesięciu lat który przeżylim w innych miastach wróciłemsia do Drohobycza i byłlim zaskoczony, ogromna ilość zabytków z 20 lecia międzywojennego została po prostu zniszczona. Jeszcze 3 roki temu zrobiłem te zdjęcia i tylko dzisiaj ich wyłożyłem. Jak za moją ideę by zachować w taki sposób te ułomki, dostanę dwa, trzy dobre słowa ~ będę wprowadzał te sprawy. "Ułamki potłuczonego zwierciadła" to jest cytat znanego mieszkańca Drohobycza Bruno Szulca Mnie się wydało że on opowiada tematy mojego muzeum.  Jak będzie interes  u państwa  będziem normalno pisać pod każdym zdjęciem co to i na jakiej ulicy zachowało się.
30 października, 19:03
Może umieść tutaj.
30 października, 16:06
Żelazny słup oświetleniowy wykonany został w Fabryce Maszyn Żniwnych Bredta z Ottyni w pow. Stanisławowskim. Tyle udało mi się odczytać ze zdjęcia i znalezć na wikipedii.
Bardzo ciekawy jest opis muzeum. Kustosz pisał go cyrylicą ale słowa są polskie.
Przełożyłem tekst na polski ale nie wiem gdzie najlepiej było by go umieścić, aby inni też mogli go rozumieć. Zwłaszcza młodzi. 
29 października, 11:50

Piękny słup oświetleniowy - gratuluję. Fajnie że tam na wschodnich terenach są ludzie szanujący i pokazujący polskość tych ziem.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. MyViMu.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Ta witryna korzysta z plików cookies. Kliknij tutaj, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies. Zamknij komunikat