FOTO FORUM
Patronat medialny
Polecamy

 

LOSOWY EKSPONAT
Barabino - Ostatnia godzina Carla Emanuela Savoya
Barabino - Ostatnia godzina Carla Emanuela Savoya

Nietypowe przesyłki pocztowe :)

Profil Profesjonalny Moderator Starszy kustosz
4 lipca, 02:38
"Na początku XX wieku w Stanach Zjednoczonych można było wysyłać dziecko drogą pocztową. Pociechom przyklejano znaczki na ubranka i tak przygotowane wyruszały w podróż.. Pierwszym maluchem, który został w ten sposób potraktowany był ważący niespełna 5 kg syn państwa Beague z Ohio, który to za cenę 15 centów w torbie listonosza - przebył jedną milę wprost do domu swoich dziadków. Wkrótce coraz więcej rodziców zaczęło korzystać z tej nietypowej lecz ekonomicznej formy dziecięcego transportu. To niepokojące zjawisko zwróciło uwagę opinii publicznej, dzięki czemu w dniu 19 lutego 1914 roku amerykańska poczta U.S. Parcel Post Service wprowadziła oficjalny zakaz wysyłania dzieci pocztą - wcześniej regulacja dotyczyła jedynie wagi przesyłki." (tekst oraz zdjęcie pochodzi ze strony https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/19510523_1587292657961998_5352450183875889706_n.jpg?oh=5ff7c050c839074a60dc5f35409a6c11&oe=59D93B82[url=http://static.myvimu.com/photo/26/88222623_l.jpg][img]http://static.myvimu.com/photo/26/88222623_s.jpg[/img][/url] ....
5 lipca, 12:43
dobre :) ciekawe czy w cenę wchodziło karmienie i przewijanie takiego bobasa :-D
Kustosz Starszy kustosz
9 lipca, 19:34
hahahaha dobre :)
24 sierpnia, 12:54 , edytowany: 24 sierpnia, 12:55

Może mój wpis nie jest tak oryginalny jak ten już tutaj uwieczniony ale dla mnie była to dziwna przesyłka, wywołała sporo emocji i na stałe utkwiła w rozdziale CIEKAWE dla moich rzeczy zapamiętanych:

Organizując wystawę starej fotografii ślubnej "Wielkopolanie na ślubnym kobiercu" powołałem do życia temat za pomocą licznych mediów. Tą drogą pozyskiwałem eksponaty na przyszłą wystawę. Ludzię telelefonowali, zgłaszali fakt posiadania pamiątek ślubnych nadających się do tematu wystawy, zapraszali do siebie po wypożyczenie fotografii, przesyłali skany obrazów - i to było już dla mnie nadzwyczajne...pewnego razu, w skrzynce pocztowej znalazłem kopertę ciut większą niż normalnych rozmiarów kopertę. Zwykły/niezwykły list adresowany na nazwisko mojej osoby. Przesyłka była sztywna, twarda i od samego początku wydawała się tajemnicza. Przeczucie nie myliło. Po rozpieczętowaniu koperty z zabezpieczających kartonowych umocnień wysunęła się tekturka z naklejoną starą fotografią ślubną. W ten oto prosty sposób do planowanej wystawy dołączył na ten czas najstarszy oryginalny eksponat. Sama fotografia nie miała  żadnego opisu, natomiast w liście od nadawcy znalazłem wyjaśnienie i informację o "urodzinach" ślubnego obrazka. Okazało się, że portret dotyczy pradziadków osoby, która do nas napisała, a ślubne zdjęcie zarejestrowane zostało w roku 1899 w Ameryce, gdzie bohaterowie kadru wyemigrowali "za chlebem". Dokładnie tam "po drugiej stronie Lądu" złożyli sobie małżeńską przysięgę.

Zdjęcie stało się hitowym elementem wystawy. Trafiło na pierwsze strony gazet, ilustrowało materiały reklamowe wydarzenia. W połączeniu z historią "pary z obrazka", wzbudzało olbrzymie zainteresowanie i zyskało wielką sympatię oglądających. Dla mnie jest to niezwykle dziwna przesyłka, a już napewno nietypowa. Taki rarytas przesłany zwykłym listem poczty polskiej. Bez polecenia, bez uwag o wartości, ostrożnym obchodzeniu...

Profil Profesjonalny
26 sierpnia, 14:47

(@wolnomariusz). Ciekawa historia , ale dopiero ostatnie dwa zdania wyjaśniają niezwykłość zdarzenia. Bo to, że ktoś nadesłał zdjęcie (nawet zabytkowe) pocztą, to jeszcze nic nadzwyczajnego.

Ale najważniejsze, że nie zaginęło, doszło bez uszkodzeń i spełniło pokładane w nim nadzieje (czyli wzbudziło zainteresowanie).

Pozdrawiam.

27 sierpnia, 09:00 , edytowany: 27 sierpnia, 09:02

Z tym zdarzeniem byłem związany emocjonalnie. To jeden z pierwszych eksponatów na planowaną wystawę. Do tego prawdziwy "staruszek" z ciekawą historią. Można powiedieć, że ta fotografia wywołała lawinę kolejnych zdarzeń. Nie mogę się oprzeć, żeby nie zacytować słów  Magdaleny, która wypożyczyła tę pamiątkę na czas prezentacji:

[...] Magdalena – Nigdy nie przypuszczałam, że ta fotografia wzbudzi takie zainteresowanie i że kiedykolwiek tyle będzie  o niej napisane, że z taką pompą i rozmachem zostanie zapowiedziana wystawa i na dodatek za pomocą mojego rodzinnego zdjęcia. Kiedy powiedziałam mamie, jeszcze przed Targami, że w Głosie Wielkopolskim opublikowano naszą fotografię i do tego, na okładce „Świata Rodzinnego” nie chciała mi uwierzyć. Dopiero kiedy sama zobaczyła. To było spore wzruszenie, oczy nabiegły łzami. Ożyła rodzinna historia. Fotografia przedstawia moich pra, pradziadków.  Śmiało określamy, że ślub ten odbył się w 1889 roku. Jeszcze przed wysłaniem fotografii, dla własnego spokoju ducha, wybrałam się do małej wioski pod Mosiną – na stary cmentarz. Tam znajduje się grób prapradziadka. Na tablicy nagrobkowej odczytałam datę jego urodzin, rok 1875. Wszystko pasowało do całości. Z rodzinnych opowieści wiem, że prapradziadkowie wzięli ślub w Ameryce, gdzie wyemigrowali „za chlebem”. Jak w prawdziwej powieści o życiu. Ona była kucharką, On kamerdynerem... Pobrali się za wielką wodą, z jeszcze większej miłości. Potem wrócili do Ojczyzny. Osiedlili się w małej wiosce koło Mosiny [...]

Już sam powyższy zapis był świetną nagrodą :) Jak tomator napisał?

" spełniło pokładane w nim nadzieje (czyli wzbudziło zainteresowanie)."

Dziękuję za miłe słowa i życzę dla Ciebie podobnych począswszy od dzisiejszej niedzieli :)

 

Profil Profesjonalny
27 sierpnia, 17:39

Oj, coś mi się nie zgadza w informacjach od p. Magdaleny. Rzeczony prapradziadek urodzil się w 1875 roku (data z nagrobka), a ślub brał w 1889 roku na drugim końcu świata (jak zapewnia p. Magdalena). 1889 mniej 1875 to tylko 14 lat!

Któraś data musi być błędna. Może ślub był 10 lat póżniej, czyli w 1899 roku?

27 sierpnia, 18:21

Oj bystre oko! :) Nie bez powodu matematyka należy do nauk ścisłych. Przepisując popełniłem gafę w zapisie daty. Bezapelacyjnie fotografia pochodzi z roku 1899 - tak datowany jest eksponat w tutejszym muzeum ślubu. Tak po prawdzie daty nawet nie da się naciągnąć na korzyść starszeństwa pamiątki. Pan młody z fotografii nijak czternastoletniego młodzienca nie przypomina :)))

Kiedy otrzymałem do dyspozycji fotografię sam nie wierzyłem do końca, że przytrafiła mi się taka gratka. Poprosiłem znaną w środowisku poznańskim panią – Marię Teresę Michałowską-Barłóg, ówczesną kierownik Muzeum Sztuki Użytkowej w Poznaniu. Obraz fotografii poddany został wnikliwej analizie. Obraz uzyskał certyfikat daty 1899 :)

Jeszcze zajrzałem do publikacji popełnionej 14 lat temu na łamach poznańskiego periodyku - stoi tam napisane jak byk: " rok 1889". Czyżby nikt wnikliwy wtedy tego artykułu nie czytał? Do komentarza kopiowałem właśnie z materiału zawierającego ten tekst. Zdawałoby sie, że mogę mieć teraz pretensje do autora tamtych słów... ale tylko może tak się zdawać. Autorem tego tekstu, wtedy też byłam ja :)))

Za wprowadzenie galimatiasu w wypowiedzi - przepraszam i  zachęcam do dalszej lektury moich wpisów i komentarzy.

Profil Profesjonalny
29 sierpnia, 19:54

Bystre oko? Chyba tak. Znowu coś wypatrzyłem, tym razem w Twoim ostatnim komentarzu:

"Do komentarza kopiowałem właśnie z materiału zawierającego ten tekst. Zdawałoby sie, że mogę mieć teraz pretensje do autora tamtych słów... ale tylko może tak się zdawać. Autorem tego tekstu, wtedy też byłam ja ."

No to jak? - chłop czy baba?

31 sierpnia, 19:01

Jak już muszę wybierać, to stawiam na Chłop! Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Ta witryna korzysta z plików cookies. Kliknij tutaj, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o plikach cookies. Zamknij komunikat