Artysta-zbieracz: sztuka gromadzenia przedmiotów

Na początku XX wieku w świecie artystycznym zapadł werdykt: przedmiot codziennego użytku może być dziełem sztuki. Otworzyło to nowy świat możliwości, w którym – jeśli tylko artysta zechciał – znalazło się miejsce dla każdego obiektu wyciągniętego z rutyny zwykłego dnia. Już nie tylko sam pojedynczy przedmiot, ale też jego zbiory i kolekcje stały się tematem i środkiem artystycznym. Artysta został zbieraczem, a zbieractwo sztuką.

Przyjrzyjmy się kilku działaniom, które w różny sposób przekraczały granicę między zbiorem zwykłych, często niepotrzebnych rzeczy, a sztuką. Jest to historia o tym, w jaki sposób zjawisko zbieractwa inspirowało, pochłaniało lub fascynowało artystów na przestrzeni lat.

Król wszystkich przedmiotów

W latach 60. we Francji kształtował się nowy ruch artystyczny – Nowy Realizm, często nazywany francuską odpowiedzią na pop art. Wśród jego przedstawicieli znajdował się Arman (wł. Armand Fernandez), którego początki w tym nurcie są historią spotkania trójki przyjaciół, podróżujących przez powojenną Europę. Arman, Yves Klein i poeta Claude Pascal, zatrzymując się pewnego dnia na plaży, postanowili, że zostaną “odpowiedzialnymi królami” i podzielą świat między sobą – Yves Klein miał wziąć wszystko, co jest organiczne i żywe, Claude Pascal wszystko, co organiczne, ale nieożywione (jak kamienie), a Arman wszystko to, co zostało wytworzone.

Królestwo Armana nie było przypadkowe. Już jako dziecko budował swoje kolekcje przedmiotów, przez co ojciec zachęcał go do kariery sprzedawcy antyków. Arman wybrał jednak sztukę, a w jego polu zainteresowań zamiast antyków pojawiły się śmieci. Obok tego przedmioty wciąż użyteczne, ale dalej niewielkiej wartości – żelazka, pieczątki, tubki farb. Z czasem na pole wkroczyły również siekiery, wiertła, instrumenty muzyczne, części samochodowe i ubrania.

Zbiory śmieci Arman eksponował w sześciennych strukturach, wykonanych z drewna lub pleksi. Prace te należały do cyklu Poubelles, czyli z języka francuskiego – kosze na śmieci. Odznaczającą się największym rozmachem realizacją Poubelle, było wypełnienie śmieciami całej przestrzeni wystawienniczej Galerii Iris Clert w Paryżu. Wystawa nosiła nazwę “Do pełna” i była odpowiedzią na ekspozycję zaprezentowaną dwa lata wcześniej w tej samej galerii przez przyjaciela Armana, Yvesa Kleina, zatytułowaną “Pustka”. W “Pustce” nie znajdowało się praktycznie nic – jedynie pomalowane na biało ściany i samotna przeszklona gablota ustawiona przy jednej z nich.

Najbardziej rozpoznawalne stały się jednak prace Armana z cyklu Akumulacje. W istocie chodziło o nagromadzenie przedmiotów, które początkowo, tak jak Poubelles, były eksponowane w skrzyniach z drewna i pleksi, a z czasem zaczęły przybierać formę trójwymiarowych struktur i rzeźb. Często przewija się motyw powtarzalności, która stała się częścią unikalnego języka wizualnego Armana. Tak więc na “Chór Mulligana” (1983) składały się dziesiątki pociętych i zespawanych ze sobą saksofonów, powstała też akumulacja złożona z samych kluczy (jedna praca z kluczami do drzwi, druga z kluczami francuskimi), czy manometrów. W roli głównej występowały też łyżki, okulary, młotki i maski gazowe.

Prace Armana są komentarzem do konsumpcjonizmu i masowej produkcji, a akumulacje – czy to śmieci, czy innych używanych przez ludzi przedmiotów, stanowią jego unikalny sposób na nakreślenie portretu społeczeństwa. Społeczeństwa, w którym nadmiernie i obsesyjne gromadzimy przedmioty, ale też bardzo łatwo się ich pozbywamy.

W czerwonym pokoju

Zebrane przez artystę przedmioty mogą być wyrazem postawy krytycznej, jak u Armana, ale mogą nieść także ze sobą zupełnie inny ładunek. Amerykańskiego artystę Roberta Therriena interesowała przede wszystkim więź emocjonalna, jaką posiadamy z przedmiotami. Rzeczy, którymi się otaczamy, wywołują wspomnienia i powodują nostalgię, potrafią być też magiczne i pełne humoru.

Z tej koncepcji zrodziła się tworzona przez siedem lat (2000-07) instalacja ”Czerwony pokój”, na którą składa się 888 czerwonych przedmiotów. Początkiem tej kolekcji była próbka czerwonego plastiku, którą Therrien otrzymał pewna dnia pocztą. Ten niepozorny element zaczął przyciągać inne czerwone rzeczy, w ilości wymagającej znalezienia specjalnego miejsca w studio. Przedmioty w pierwszej kolejności trafiły do komórki pod schodami, a ostatecznie zyskały nowe życie jako instalacja artystyczna.

W “Czerwonym pokoju” znajduje się cały wachlarz przedmiotów – od przyborów kuchennych, po odzież i urządzenia elektryczne. W ciasno zagospodarowanej przestrzeni można dojrzeć czerwone trampki, walizkę, płaszcz czy termos. Część przedmiotów była oryginalnie czerwona, inne zostały pomalowane na czerwono przez artystę. Choć z pozoru wydają się przypadkowe, niektóre obiekty mają osobiste znaczenie dla Therriena. Wiążą się z jego działalnością artystyczną, przeszłością lub rodziną – tak jak czerwona bluza z obozu letniego, należąca do brata artysty.

Połączenie rzeczy osobistych ze zwyczajnymi przedmiotami użytku codziennego opowiada historię i przekształca zbiór przedmiotów w pokój, w którym, jak wyobraża sobie Therrien, mogłaby mieszkać rudowłosa rodzina. Wszystkie urządzenia elektryczne, w tym radio, telefon czy mini grill, są w pełni sprawne i gotowe do użycia przez “domowników”.

Pamięć materiału

Artyści mogą gromadzić przedmioty ze świadomym zamysłem połączenia ich w dziele sztuki, czasami jednak to “kolekcja” jest pierwsza, a sztuka za nią podąża. Możemy to prześledzić na przykładzie rzeźbiarki Louise Bourgeois, która gromadziła wszelkie materiały mogące posłużyć jej do tworzenia rzeźb (drewno i tynk, lateks, marmur, brąz i szkło), ale oprócz tego zachowywała praktycznie każdą część ubioru, którą kiedykolwiek nosiła.

Louise Bourgeois Oda do zapomnienia, fot. Wikipedia

Kolekcja ubiorów, która zrodziła się przede wszystkim z miłości do mody, straciła z czasem dla artystki swoje znaczenie. Gdy w wieku 80 lat z rzadka wychodziła już z domu, kurczyły się okazje do prezentowania eleganckich strojów. Materiały otrzymały jednak swoje drugie życie w formie projektu artystycznego. Pracując przez pół roku, Louise wybrała i pocięła kawałki swoich ubrań, jak również prześcieradeł, obrusów i serwetek, aby ostatecznie zszyć je w formie tkaninowego kolażu-książki. Powstało 56 “stron”, oprawionych w materiał pozyskany z ręczników z inicjałami, które były częścię wyprawki ślubej Louise z 1938 roku. Dzieło zatytułowane “Oda do zapomnienia” (2004) jest spojrzeniem w przeszłość, w którym nośnikiem wspomnień jest materiał, stały towarzysz życia.

Nic nie powinno się marnować

Innym przykładem działania artystycznego, które zrodziło się z przedmiotów gromadzonych wraz z upływem życia, jest instalacja chińskiego artysty Song Donga “Waste not” (pierwsza realizacja 2005 rok). Składa się na nią imponująca liczba ponad 100 000 przedmiotów – zepsutych, zużytych, ale też nie używanych, zgodnie jednak przedstawiających na ogół niewielką wartość. Wśród nich są doniczki, wiadra, zużyte tubki po paście do zębów, koce, plastikowe butelki, pluszaki, przybory kuchenne, buty i krzesła. Zwykłe przedmioty, ale też najzwyklejsze śmieci.

Song Dong Waste not (fragment), fot. Wikipedia

To zestawienie przedmiotów, z pozoru przypadkowe i chaotyczne, w rzeczywistości jest efektem zbieractwa jednej osoby – matki artysty i współtwórczyni instalacji, Zhao Xiangyuan. Wszystkie rzeczy pochodzą z trwającego 50 lat okresu gromadzenia, którego przyczyny były różnorakie: kulturowe, historyczne i osobiste. Po pierwsze, wpływ miała silnie zakorzeniona w chińskiej kulturze filozofia oszczędności. Zhao żyła według popularnego motta “Wu jin qi youg”, które w tłumaczeniu oznacza “każde zasoby powinny być w pełni wykorzystane i nic nie powinno się marnować”. Nałożyło się to dodatkowo na dorastanie w ciężkich ekonomiczne czasach chińskiej Rewolucji Kulturalnej, gdzie oszczędność stała się niezbędna dla przeżycia. Mimo że z czasem warunki życia Zhao zdecydowanie się poprawiły, jej nawyki pozostały te same. Trudności z pozbywaniem się rzeczy, nawet zużytych, nasiliły się w 2002 roku, gdy zmarł jej mąż. Otaczanie się przedmiotami, które przywoływały wspomnienia po zmarłym, było jedyną pociechą w samotności.

Stworzenie instalacji złożonej z przedmiotów wypełniających każdy centymetr domu rodzinnego Song Donga i zaproszenie do projektu matki, miało w rezultacie właściwości terapeutyczne. Projekt pozwolił Zhao na uporządkowanie swojej historii i wspomnień, dzięki czemu możliwe stało się pozostawienie ich w przeszłości.

Po śmierci Zhao w 2009 roku, Song kilkukrotnie odtwarzał instalację, tym razem jako sposób na przepracowanie żałoby i upamiętnienie swojej matki. W porządkowaniu przedmiotów wspiera go siostra i żona, dzięki czemu każda ekspozycja zamienia się w powód do zebrania rodziny razem.

Kolekcja kolekcji

Wszystkie omówione tu projekty, poza tym, że krążą wokół gromadzenia przedmiotów, łączy jedno – ekspozycja muzealna. Są to prace, w których przedmioty są głównym bohaterem, ale też środkiem do opowiedzenia o czymś więcej, niż tylko o sobie. Te dwa kryteria niemal całkowicie ignoruje projekt artystyczny “99objects”, autorstwa włoskiego duetu PetriPaselli.

“99objects” ma dwa wcielenia – książkowe i wirtualne. Zakłada serię 99 publikacji, w których każda na 99 stronach prezentuje 99 przedmiotów – tego samego rodzaju, ale w różnych odsłonach. Do tej pory opublikowane zostały 4 wydania, poświęcone kolejno: pamiątkowym popielniczkom, breloczkom na klucze, trofeom za grę w bule oraz przypinkom z obrazem włoskich gór, sprzedawanych jako pamiątka turystyczna.

Każda książka “99objects” jest fotograficznym obrazem kolekcji rzeczy zwykłych i skupia się na przedmiocie takim, jakim jest, bez jego upiększania, czy dostosowywania do koncepcji artystycznej. Autorzy wierzą, że przedmiot mówi sam za siebie, a ich zadaniem jest wyłącznie skatalogowanie i zaprezentowanie nam obiektów. Przykładowo, popielniczki będące tematem pierwszego wydania stanowią część kolekcji Rosselli Rici, składającej się z ponad 300 obiektów zebranych w ciągu 20 lat. PetriPaselli wybrali spośród nich te, które produkowane były jako pamiątki turystyczne w latach 60. i 70.

Wirtualna odsłona projektu, w przeciwieństwie do drukowanej, jest dominująco tekstualna. Portal 99objects.it zawiera teskty o historycznych kolekcjach, materiałach, fabrykach produkcyjnych oraz wywiady i eseje, które nawiązują do tematu danego wydania.

Projekt “99objects” jest przykładem, w którym artysta schodzi na drugi plan. Jego ingerencja jest minimalna – działa w służbie przedmiotów, starając się uchwycić ich surową naturę. Każda kolekcja tworzy indywidualną rzeczywistość, która rządzi się własnymi prawami. Mamy do niej dostęp, ale pamiętajmy – jesteśmy tylko gośćmi.

Katarzyna Lachowicz

Podziel się tym artykułem!

Dodaj komentarz

Uwaga! Komentarze nie są publikowane automatycznie! Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora