Eksponat miesiąca – kubek patriotyczny z monetami

Pamiątka powstania listopadowego – kubek patriotyczny z monetami powstańczymi

W tym miesiącu prezentujemy eksponat należący do Muzeum Monet   To niezwykle piękny i stosunkowo rzadki przedmiot kolekcjonerski. Pamiątki tego rodzaju nieczęsto wypływają na nasz rynek antykwaryczny.  To mały pucharek ze srebra, w denko którego wlutowano monetę pięciozłotową, na obwodzie umieszczono zaś inne monety o nominałach : 10 groszy, trojaka, dwuzłotówkę oraz dukat. Podstawkę pucharka a zarazem denko tworzy pięciozłotówka. Widoczny jest napis: ‘BOZE ZBAW POLSKE’. Co ciekawe – podstawka jest odkręcana  i tworzy skrytkę – prawdopodobnie na banknot 1 złotowy – niestety w komplecie brak jest tego elementu ‘wyposażenia’ tej pamiątki. Kubek jest wewnątrz złocony. Sygnowany puncą “12” (prawdopodobnie próba srebra 750 i wstępne datowanie 1831-1866) oraz imienną puncą J. Jedlikowski. To bardzo ciekawy przykład zarówno kunsztu złotniczego i metaloplastycznego, jak i podejścia osoby, która chciała zachować komplet monet powstańczych w tej niecodziennej formie.

Właściciel eksponatu spotkał jak dotąd kilka kubków – pucharków – większość  z nich jest innego wzoru: podobny znajduje się w muzeum w Pieskowej Skale (wiadomość dzięki uprzejmości użytkownika z forum poszukiwanieskarbow). Wykaz punc producentów z tego okresu nie istnieje, ciężko mówić więc o jakiejś typologii ze względu na niewielką ilość dostępnych egzemplarzy. Wyroby złotnicze sygnowane:  ‘J. Jedlikowski’ czasami można spotkać na rynku antykwarycznym ale więcej o samym złotniku czy sprzedawcy – wiele nie wiadomo. Obchód krakowskich antykwariatów dostarczył Właścicielowi informacji ‘że czasem są, można zapytać tu i tu…’ O okolicznościach powstania, na czyje zlecenie i czy w/w J. Jedlikowski był wykonawcą czy sprzedawcą, nie ma na razie żadnych informacji – jak dotąd nie można również dokładniej wydatować eksponatu. Prace nad zbieraniem informacji trwają – w literaturze którą posiada Właściciel jest niewiele, w starych gazetach również spotyka się jedynie śladowe wzmianki. Jak pisze Kustosz: “Zupełnie jakby ktoś (zapewne Rosjanie) starał się zatrzeć informacje i ślady oraz zniszczyć przedmioty nieupamiętniające Powstanie – coś jednak zostało”.

Dodajmy nieco o samych zwyczajach dotyczących monet w sztuce zdobniczej i nie tylko. Monety zastępowały niegdyś poszukiwane do zdobienia przedmiotów codziennego użytku drobne elementy dekoracyjne. Nie było ich na rynku jubilerskim wiele, toteż doskonale nadawały się do tego celu właśnie przeróżne błyszczące krążki. Srebrne lub złocone naczynia dekorowano monetami, co po prostu podnosiło prestiż posiadacza. W pierwszej połowie XVII stulecia produkowano już znacznie więcej rodzajów wytwornych naczyń. Najefektowniejsze z całej zastawy były kufle – zdobione mitycznymi czy biblijnymi sceny najczęściej wykonywano techniką trybowania, grawerowania, fakturowania oraz cyzelowania.

Osobnym kierunkiem, jaki się wówczas kształtował było zdobienie płaszcza i pokrywy kufla właśnie monetami. Biesiady były jednymi z najlepszych okazji popisania się swoim stanem posiadania, gustem i pomysłowością. Monetami zdobiono także reprezentacyjne testery do win. Muzealnym  przykładem jest np. pozłacany puchar, element tzw. jeleniogórskiego skarbu pochodzącego z XVIII wieku. Ozdobiono go monetami bitymi w czasie wojny trzydziestoletniej oraz medalowym talarem księcia Jerzego Wilhelma. Na dnie kufla znajduje się medal 100-lecia Reformacji.

W Muzeum Sztuki Użytkowej w Poznaniu znajdują się wykonany ze srebra kufel monetowy z talarami z Leszna z ok. 1700 oraz wielki tzw. kufel Jordanów zdobiony antycznymi monetami. Muzeum Narodowego w Poznaniu posiada kufel z monet rzymskich. W Korzkwi w pierwszej połowie XVII wieku znaleziono skarb monet rzymskich. Przetopiono je w zdobiony kufel a 188 najlepiej zachowanych denarów posłużyło do inkrustacji. Na pokrywie zaś umieszczono tzw. dystych łaciński, opowiadający historię pochodzenia kufla: “Silny oracz orząc pole w Korzkwi, wyorał pługiem to bogactwo, z którego jest dzban. Dawna Fortuno będę cię już pił z pełnego dzbana, nie szukana długo, chociaż mi jako dawno wypływasz.”

Monety przydawały się także w krawiectwie. Zwyczaj dekorowania ubrań monetami współcześnie ustąpił popularnym cekinom. Cekin to złota moneta wenecka czyli tzw. ‘zecchino’. Złote cekiny bito w mennicy Zecca, której nazwa pochodzi podobno od słowa ‘sikka’ co po arabsku oznacza po prostu monetę. W okolicy powstał tak zwyczaj zdobienia strojów i chust złotymi monetami. Przykładów jest znacznie więcej.

Monetami wyszywano bluzki Tatarek. Bogato zdobione monetami suknie to tradycyjny kobiecy strój Kalaszów, ludu z dolin masywu Hindukusz. W Laosie kobiety zdobią stroje i nakrycia głowy monetami. Najbardziej znane, używane również współcześnie stroje dekorowane monetami służą do znanego wszystkim tańca brzucha. Monety na nakryciu głowy nosili często zbójnicy jak i zwyczajne oprychy. Na Podhalu zakładano kołpak ozdobiony dukatami. Monety brzęczały też na kapeluszach huculskich, ‘rozstajnych’ oprychów. Biżuteria z monet pojawiła się zapewne równolegle z ich wynalezieniem. Noszenie pieniędzy na wierzchu to pretekst zaprezentowani własnego statusu materialnego.

Także wielu twórców współczesnej biżuterii wykorzystuje w pracy monety. Niektórzy sięgają po numizmaty – z całą pewnością dla wielu kolekcjonerów taki sposób zastosowania monety to absolutne bluźnierstwo natomiast tradycja stosowania krążków jest jak widać bardzo długa i zajmuje dość szczególne miejsce w historii materialnej świata. Toteż wykorzystanie idei zdobniczej do wykonania prezentowano tutaj kubka jest kolejnym jej aspektem, oczywiście reprezentowanym w nieco innym wymiarze. Nieco informacji na temat monet powstańczych podajemy  za wpisem p. Rafała Janke (granit01), zamieszczonego na forum serwisu PoszukiwanieSkarbow.com:

„Wybuch powstania listopadowego początkowo nie wpłynął na system pieniężny Królestwa Polskiego. Tymczasowy Rząd Narodowy 9 grudnia 1830r. Przekazał mennicę warszawską Bankowi Narodowemu aby sprostać zapotrzebowaniu na pieniądze do finansowania powstania. Koszty prowadzenia wojny rosły, co przyniosło zmiany w polityce menniczej. Wojsko potrzebowało pieniędzy – zakup uzbrojenia wymagał monety złotej i srebrnej. W pierwszym okresie działalności, kiedy mennica posiadała jeszcze zapasy srebra, bicie monet pełnowartościowych z cennych kruszców było bardzo wzmożone: w styczniu 1831r. mennica osiągnęła szczyt swojej produkcji wybijając ponad 80 tysięcy złotych polskich dziennie.

Po wybuchu wojny drastycznie ograniczono wybijanie monet 1 i 2 złotowych na rzecz monet pięciozłotowych. Podobna sytuacja była przy wybijaniu monet bilonowych – zaprzestano produkcji monet 5 groszowych, a wzmożono wybijanie monet 10 groszowych, oraz przy monetach miedzianych, gdzie zmalała produkcja monet jednogroszowych. Wprowadzenie tych zmian powodowało bicie większej ilości waluty, przy stracie najmniejszej ilość kosztów i czasu poświęconego na jej wybicie.

25 stycznia 1831 roku sejm Królestwa Polskiego zdetronizował cara Mikołaja I Romanowa a dyrektor mennicy warszawskiej otrzymał polecenie usunięcia popiersia cesarza Aleksandra I Romanowa i tzw. tytulatury cara Mikołaja I Romanowa. Na nowo wykonanych stemplach miał być umieszczony nowy herb królestwa – ukoronowana dwudzielna tarcza herbowa z orłem i pogonią.

W marcu 1831 roku mennica warszawska rozpoczęła wybijanie monet nowymi stemplami – złotych dukatów, srebrnych 2 i 5 złotówek, bilonowych dziesięciogroszówek oraz miedzianych trojaków. Tak jak i poprzednio mennica na pierwszym miejscu wybijała monetą pełnowartościową, srebrną i złotą. Kilka tygodni później, kiedy transporty kruszcu były przechwytywane przez władze pruskie oraz skup srebra w kraju nie dawał zadowalających rezultatów, musiano wprowadzić pewne zmiany w polityce mennicy.

Bank zdecydował się na wybijanie większej ilości monety zdawkowej. Z powodu braku srebra w kwietniu Bank podwyższa cenę srebra w skupie z 84złp na 86złp za grzywnę. Pod koniec kwietnia Rząd Narodowy wzywa duchowieństwo do składania na skarb narodu zbędnego złota i srebra. Dwa miesiące później tj. pod koniec czerwca podniesiono cenę miedzi w skupie z 2 złp i 4 grosze na 2 złp i 24 grosze. Próby uzyskania kruszcu potrzebnego na wybicie monet, nie dały większego rezultatu, co wpłynęło na produkcje mennicy. Praktycznie całe srebro wpływające do mennicy zużywane było na produkcję monety bilonowej. Powodowało to, że przy użyciu małej ilości srebra, uzyskiwano wysokie kwoty w monecie.

Mennica coraz częściej pracowała w nocy, ale pomimo to bank Polski 7 lipca 1831 roku wysyła pilne pismo do mennicy nakazując natychmiastowe wzmożenie wysiłku, próbując zwiększyć ilość wybitego bilonu do 40 tysięcy złp dziennie. Z raportów dyrektora mennicy nigdy nie uzyskano sumy 40 tysięcy złp dziennie wybijając tylko monety dziesięciogroszowe. Pomimo, że mennica pracowała w dzień i w nocy produkcja monet bilonowych wynosiła 60-75 tysięcy sztuk dziennie. Dnia 7 września 1831 roku wojska rosyjskie zdobyły Warszawę i mennica zaprzestała wybijania monet powstania listopadowego.

Po detronizacji Mikołaja I zaniechano także wybijania monet złotych 25- i 50-złotowych. Monety te nie miały oparcia w polskiej tradycji monetarnej, ale także należało znaleźć sposób by nowa polska moneta złota została natychmiastowo zaakceptowana w zachodniej części Europy. Wtedy też mennica warszawska rozpoczęła wybijanie obcej monety złotej – dukata holenderskiego, który był powszechnie znany w całej Europie. Zmieniając w dukatach holenderskich znak menniczy na małego orzełka polskiego, mennica mogła produkować monetę, która nie budziła żadnych podejrzeń i została ufnie przyjęta przez zagraniczny rynek. 24 marca 1831 roku Bank Polski nakazał mennicy warszawskiej przygotowanie stempli do wybicia takich dukatów. Już 31 marca 1831 roku ukazuje się postanowienie Rządu Narodowego mówiące o wybijaniu dukatów holenderskich w Polsce. Na początku kwietnia mennica coraz częściej napotykała problemy z dostawami srebra, a jej zasoby były już na wyczerpaniu. Dlatego też decyzja o wybijaniu monety złotej, umożliwiła dalszą produkcję monety pełnowartościowej.

W kwietniu 1831 roku z powodu braku drobnej monety, mennica państwowa przystąpiła do druku banknotów jednozłotowych. Na początku chciano wydrukować bilety jedno- i dwuzłotowe, ale z przyczyn technicznych zaniechano produkcji drugiego nominału banknotu. Mennica wydrukowała 735 tysięcy jedno złotówek. Oznaczone były one literkami serii A, a numer składał się z 4-6 cyfr. Był to banknot jednostronny o wymiarach 63x102mm. Na banknotach znajdowały się podpisy: ‘Głuszyński’ oraz ‘D. Łubieński’

W czasie trwania powstania listopadowego Rząd Narodowy wydawał małe pudełeczka z kompletem monet powstańczych oraz banknotem jednozłotowym. Na wieczkach tych szkatułek umieszczony został orzeł a pod nim srebrny napis: ‘Dawne wyrocznie Lecha Niebo nam ogłasza Polacy, to nasz Orzeł, ta ziemia jest nasza.1831’ Przykład można podziwiać w Muzeum “Numizmaty i INNE”

Po upadku powstania rząd carski próbował wycofać z obiegu monety powstańcze, jednakże wiele takich kompletów pozostało w polskich rodzinach jako pamiątki narodowe. Zamawiano nawet wykonanie takich szkatułek, ale najczęściej nie widniał na nich orzełek i w/w napis. Spotyka się pudełeczka z napisem:  ‘Pamiątka 1831’ „