Głód wiedzy, historia militarna XX w., broń i modele – czyli Muzeum Militariów Misiaczka

Po prawie dwóch latach od ukazania się ostatniego wywiadu z kolekcjonerem breloków – Eworu, postanowiliśmy poprosić naszych kustoszy o pomoc w odnowieniu tradycji zapoczątkowanej jeszcze w 2010 r. I tak się szczęśliwie złożyło, że pierwszą próbkę efektów naszej wzajemnej współpracy możemy zaprezentować Wam poniżej. Usiądźcie wygodnie i poznajcie lepiej kustosza Muzeum Militariów Misiaczka (TeddyBear), jego historię oraz wspaniałą kolekcję, o której sam nam trochę opowie :)

MyViMu: Na dobry początek powiedz nam kilka słów o sobie (imię, wiek, czym się zajmujesz itp. – oczywiście zgodnie z preferencjami ;)).

TeddyBear: Pracuję w dość sporej międzynarodowej firmie zajmującej się szeroko pojętą informatyką (na szczęście nie jest to typowa korporacja), w której odpowiadam za działkę związaną z rozwiązaniami dla przemysłu. Co do wieku – to już jakiś czas temu skończyłem pięćdziesiątkę.

W Twojej kolekcji królują tematy militarne, z czego nieco większa część to modele, a druga to broń strzelecka. Skąd wzięło się Twoje zamiłowanie do takich tematów i kolekcjonowania przedmiotów tego typu?

„Koników” mam kilka i kolekcjonowanie broni, czy modeli, nie są wśród nich najważniejsze. One akurat wiążą się z moimi zainteresowaniami historią militarną XX wieku (ze szczególnym uwzględnieniem historii techniki). Uwielbiam powiększać swoją wiedzę, „rozborowywać” różne zagadnienia, zadawać sobie pytania w stylu „a właściwie dlaczego tak, a nie inaczej?” Szukam odpowiedzi, kwestionuję „prawdy oczywiste”, przekopuję się przez literaturę i Internet, czasami prowadzę korespondencję „u źródeł” i miewam prywatną satysfakcję docierając do jakichś mniej znanych faktów, albo odkrywając (dla siebie, bo pewnie dla ekspertów to kwestie oczywiste) interesujące związki przyczynowo-skutkowe.
Tak więc zbiór broni w jakimś stopniu wynika z tych zainteresowań, a w jakimś z tego, że takie fanty po prostu podobają mi się, a obecne prawo umożliwia posiadanie ich („Pozbawionych Cech Użytkowych”) bez konieczności spełniania uciążliwych warunków…

Rozumiem, że jesteś również modelarzem? :)

Owszem, lubię robić modele, ale nie nazwałbym się modelarzem. Dla mnie to znakomity relaks i uzupełnienie „hobby historyczno-militarno-technicznego”.

Karabin Lee Enfield No. 5

Czy kolekcjonujesz coś jeszcze poza tym, co możemy zobaczyć w MyViMu?

To, co udostępniam w MyViMu, to niewielka część tego, co udało mi się przez lata zebrać i nie mam tu na myśli tylko broni, czy modeli czołgów. Mam np. dużo większy zbiór modeli samolotów, jeszcze z dawnych lat, ale one jakoś tak zeszły nieco na dalszy plan.
Natomiast z moich zainteresowań „wynikł” przede wszystkim spory i wciąż rosnący księgozbiór. „Spory” oznacza, że jego liczebność idzie już w tysiące pozycji, w większości zagranicznych – przykładowo samych publikacji o czołgach oraz broni pancernej mam ponad 500 (bardzo różnych – od instrukcji obsługi, przez podręczniki taktyki, monografie i materiały przyczynkarskie, wspomnienia czołgistów i konstruktorów, po pozycje poświęcone szkoleniu, taktyce oraz konkretnym bitwom i starciom), z czego około 200 w postaci drukowanej, a resztę – w elektronicznej. Podobne liczebnie są księgozbiory o tematyce wojenno-morskiej, lotniczej, czy „ogólno-militarno-historycznej”, nieco mniejsze te dotyczące broni strzeleckiej itd.
Ostatnio na przykład udało mi się „upolować” na eBay za rozsądne pieniądze wspaniałą monografię Iana Skennertona o karabinach „Lee-Enfield” (której nakład został wyczerpany kilka lat temu) i w zasadzie mogę teraz już uznać mój zbiór książek o „Enfieldach” za wystarczający :).

Wow! Książki potrafią naprawdę uzależniać – wiem coś o tym ;) Przejdźmy jednak dalej. Pamiętasz, który przedmiot zapoczątkował Twoją kolekcję? A może z którymś z nich związana jest jakaś szczególnie ciekawa lub zabawna historia?

Wśród broni pierwszy był ręczny karabin maszynowy DP (jeszcze nie zaprezentowany w MyViMu). A ciekawe historie? Długo będę pamiętać, jak niezłą zabawę miałem przy rozkładaniu i składaniu „Thompsona M1928A1”. Do pewnego momentu szło łatwo, ale po wyjęciu zamka i sprężyny powrotnej okazało się, że broń nie daje się złożyć „po dobroci”. Nad długą i twardą sprężyną nie sposób było zapanować, a walka z nią kosztowała mnie kilka pociętych palców… Ale nie zmieniło to mojej opinii o „Thompsonie” – że jest to po prostu piękne dzieło techniki.
Zaś ciekawostki dotyczące samych eksponatów (lub jakoś z nimi związane) zamieszczam przy ich opisach tak, aby nieco ożywić ich historię.

Thompson M1928A1 – przede wszystkim „piękne dzieło techniki” ;)

Czy jest jakiś przedmiot, który koniecznie chciałbyś w przyszłości zobaczyć w swoich zbiorach?

Pewnie! :) Ale może nie będę o tym mówił głośno, żeby nie zapeszyć, bo jest szansa, że będę go miał…

W takim razie nie zapeszajmy! Mam tylko nadzieję, że niedługo się nam nim pochwalisz :) Skupmy się teraz na kwestiach technicznych. W jaki sposób gromadzisz swoje eksponaty? Czy napotkałeś jakieś trudności przez kwestie prawne?

Od czasu, gdy weszły w życie przepisy o broni pozbawionej cech użytkowych, żaden pełnoletni obywatel RP nie miał (ani nie powinien mieć) problemów z jej nabyciem ani zarejestrowaniem. Niestety, ostatnie zmiany dyrektyw unijnych zablokowały praktycznie (od kwietnia ubiegłego roku) możliwość pojawiania się nowych egzemplarzy takiej broni. To, co pozostało jeszcze na rynku, to broń pozbawiona cech użytkowych przed tą datą. Oficjalnym powodem pojawienia się owych dyrektyw jest troska pani komisarz Bieńkowskiej o bezpieczeństwo unijnego ludu – bo źli ludzie z ISIS wykorzystali w jednym z zamachów we Francji broń pozbawioną cech użytkowych, której na powrót nadali cechy użytkowe… Cóż, ciekaw jestem tylko, czy ostatnie zamachy z użyciem samochodów ciężarowych nie spowodują zakazu produkcji, sprzedawania i użytkowania tychże…

Jak dbasz o swoje eksponaty? Z przyczyn oczywistych pytam tu głównie o broń :)

Broń bywa w różnym stanie. Niektóre egzemplarze trafiły do mnie jakby wprost z fabryki, ale większość wymaga nieco wysiłku przy zabiegach renowacyjnych. Z reguły częściom metalowym wystarcza usunięcie starych warstw towotu i podobnych „klajstrów”, oczyszczenie, a następnie bieżąca konserwacja. Więcej zabiegów jest z drewnem, w które często wżera się mieszanka smaru i brudu. Przyznam, że doprowadzanie sfatygowanych egzemplarzy broni do dobrego wizualnie stanu sprawia mi dużą satysfakcję, podobnie, jak i proces odtwarzania ich losów.

Armata ZIS-2 w malowaniu typowym dla Armii Czerwonej oraz LWP w okresie II wojny światowej (w skali 1/35)

Czy Twoja kolekcja „oglądała już światło dzienne” na wystawie w muzeum lub w jakiejś publikacji? ;) Jeśli nie, to czy byłbyś skłonny udostępnić lub wypożyczyć swoje zbiory gdyby ktoś Cię o to poprosił?

Na razie nie. Raz, czy dwa zrobiłem „większy pokaz”, ale zasadniczo jakoś jeszcze nie prezentowałem kolekcji publicznie (poza wirtualną obecnością w MyViMu :)). Oczywiście gdyby jakiś podmiot był zainteresowany, to pewnie byśmy się dogadali…

Jak zaczęła się Twoja przygoda z MyViMu? Co skłoniło Cię do założenia wirtualnego muzeum?

Któregoś dnia pomyślałem, że w dobie wirtualnych muzeów, wirtualnych wycieczek, powinien gdzieś istnieć taki właśnie wirtualny ośrodek dla hobbystów i że może by w nim zaprezentować coś z kolekcji. A reszta – to wujaszek Google i kwestia kilkunastu sekund.
Chyba trafiłem dobrze, bo MyViMu podoba mi się i pewnie jeszcze trochę tu pobędę :).

Całe szczęście, że wujaszek Google zawsze stoi na posterunku ;) Czy katalogujesz swoje zbiory poza naszym serwisem?

Nie.

Rewolwer Nagant wz. 1895 („Nagan”).

I ostatnie pytanie: masz jakieś wskazówki dla początkujących zbieraczy?

Hobbysta wie dlaczego zajmuje się swoim hobby (chociażby dlatego, że to lubi) i uważam, że jeśli tylko chce, to powinien dzielić się z innymi swoją pasją, nie obawiając się tego i nie czekając na mentorów.
Natomiast zawsze chętnie służę poradą, kiedy ktoś ma konkretne pytanie lub problem do rozwiązania (albo kiedy mogę np. skorygować lub uzupełnić opis czyjegoś eksponatu).

Tym akcentem kończymy naszą rozmowę – mimo że z wielką chęcią dowiedzielibyśmy się od Ciebie jeszcze więcej. Może jeszcze przyjdzie na to czas :) Dziękuję za rozmowę, a Was gorąco zachęcam do odwiedzin Muzeum Militariów Misiaczka – zwłaszcza jeśli dotychczas umknęło ono Waszej uwadze (oby nie!).

Chcecie lepiej poznać innych kustoszy prowadzących ciekawe muzea w MyViMu? Wystarczy trochę cierpliwości i trzymanie ręki na pulsie – kolejny wywiad pojawi się na blogu już w maju! Bądźcie czujni :)

Paulina z MyViMu

____________________________________________________________________________________________________________

P.S. Uważasz, że Twoje muzeum jest na tyle interesujące, wyjątkowe lub oryginalne, aby opowiedzieć jego historię? A może jakaś kolekcja zainteresowała Cię na tyle, że chcesz dowiedzieć się o niej i jej właścicielu czegoś więcej? Śmiało ślij swoje propozycje na adres redakcja@myvimu.com – zobaczymy co da się z tym zrobić :)

Podziel się tym artykułem!

Dodaj komentarz

Uwaga! Komentarze nie są publikowane automatycznie! Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora