„Jak Jaskinię na Kamieniu od nowa odkrywałem” cz.1

Wstęp.

W moim Muzeum,w dziale „Uroki Jury”,można obejrzeć kolekcję zatytułowaną „Jaskinie,schroniska i studnie”

Tematem jaskiń interesuję się od dawna, zwiedziłem kilkadziesiąt z nich, nie tylko na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Po wielu latach przerwy w mojej działalności jaskiniowej postanowiłem wrócić do młodzieńczej pasji i jeszcze raz odwiedzić jaskinie w których kiedyś bywałem,przy okazji prezentując je ludziom podzielającym moje zainteresowania. Szukając w internecie informacji na temat jaskiń, zauważyłem że nie ma w zasadzie miejsca w którym osoba zaczynająca swoją przygodę z jaskiniami mogłaby kompleksowo czegoś się o nich dowiedzieć, tak by nie mieć wątpliwości jaką dana jaskinia ma nazwę, gdzie się znajduje, jak wygląda wejście do niej i jej wnętrze, czego można się po niej spodziewać aby nie ulec wypadkowi.

Stąd pomysł stworzenia czegoś w rodzaju katalogu jaskiń jurajskich pomocnego dla zainteresowanych ich zwiedzaniem, którzy często „idąc w ciemno” do nieznanej sobie jaskini narażają zdrowie a czasami i życie.

Tak wyszło, że jako kolejną z grupy jaskiń i schronisk postanowiłem dodać Jaskinię na Kamieniu – jedyną ze znanych jaskiń na terenie miasta Częstochowa. Bo zima,śnieg, nie chce się jechać gdzieś dalej, a do niej blisko – pół godziny marszu z miejsca w którym mieszkam.

Postanowiłem jak zwykle najpierw znaleźć informacje o niej w sieci – i tutaj zaskoczenie – o tej jaskini prawie nic nie ma! Znalazłem dwa plany z lat 1976 i 1996 – ten drugi na bazie pierwszego, ale rozszerzony o nowo odkryte partie korytarzy. Żadnych dokładnych opisów, żadnych zdjęć wnętrza, prawie nic przez kilkadziesiąt lat.

Uznałem, że to karygodne by jedyna „miejska” jaskinia pozostawiona została bez opisu i zdjęć z jej wnętrza.

 

Podejście pierwsze.

Na pierwszy rekonesans wybrałem się sam, w dniu 5 lutego 2013 roku, przy okazji powrotu z targu do domu, tak ustalając trasę marszu aby przebiegała obok jaskini.

Zabrałem z sobą tylko aparat fotograficzny, bo nie wiedząc co zastanę na miejscu nie myślałem o penetracji wnętrza. To co zobaczyłem utwierdziło mnie w przekonaniu że do wejścia do jaskini muszę się dobrze przygotować, bo nie jest to jaskinia którą można zwiedzać „z marszu” tak jak wiele innych. Zrobiłem zdjęcia skał oraz otworów wejściowych do jaskini i chciałem na tym poprzestać ale ciekawość jednak zwyciężyła – wcisnąłem się do największego i najdostępniejszego z czterech otworów wejściowych który oceniłem jako w miarę łatwy do pokonania. Udało się bez większych problemów i już pierwsze oględziny pozwoliły stwierdzić że plany tej jaskini które wcześniej oglądałem, w części dotyczącej miejsca w którym właśnie byłem, są mało precyzyjne.

Plonem tego rekonesansu są zdjęcia które prezentuję. Można na nich zobaczyć poszczególne wejścia do jaskini, wygląd wzgórza w którym jaskinia się znajduje oraz fragmenty wnętrza położone w pobliżu dwóch otworów wejściowych, zaznaczonych na planie jako pierwszy i ostatni.

 

Ciąg dalszy nastąpi...

 

autor: Jurand

Podziel się tym artykułem!