“Jak Jaskinię na Kamieniu od nowa odkrywałem” cz.2

Podejście drugie.

 

 

Jaskinię odwiedziłem powtórnie w dniu 19 lutego 2013 roku.Tym razem zabrałem z sobą syna – Krzyśka – obecnie dziewiętnastolatka, który w moich górskich wyprawach towarzyszył mi odkąd skończył 5 lat.

Zabraliśmy ze sobą aparat fotograficzny,wykrywacz metali, pas mocnej,czarnej folii do czołgania się w niskich korytarzach,czołówki,saperki,oraz ubranie które umożliwiałoby przeciskanie się przez zamulone korytarze.

Junior pełnił funkcję pomocniczą,”nurkowanie” w korytarzach wziąłem na siebie.

Celem penetracji była tego dnia część jaskini od wejścia w którym byłem poprzednio-wgłąb.

Na początek spenetrowaliśmy dno tej części jaskini wykrywaczem metali,czego raczej nikt wcześniej nie robił. Nie było to łatwe zadanie ze względu na ciasnotę panującą w korytarzu wejściowym i jego bocznych odnogach.Tutaj nieoceniona okazała się pomoc Juniora podającego i odbierającego wykrywacz.

Plonem tej penetracji było znalezienie łuski – jak się później okazało 7,5 x 54 mm.MAS 36.

Po zakończeniu penetracji wykrywaczem, mimo zziębnięcia, postanowiłem sprawdzić co kryją dalsze części jaskini i udokumentować to co zobaczę na zdjęciach.

Już podczas pierwszego pobytu w jaskini, zauważyłem dwa niskie korytarze odchodzące od korytarza wejściowego – jeden w lewo – szeroki i płaski, drugi w prawo – wąski i nieco wyższy.

Po przeciśnięciu się przez wąską szczelinę w połowie korytarza wejściowego,znalazłem kolejne odbicie od niego w prawo, na tyle szerokie by można się było w nie wczołgać i zobaczyć że łączy się z wcześniej poznanym prawym odbiciem od korytarza wejściowego i że całość biegnie dalej wgląb skał.

Główny ciąg korytarza wejściowego do którego znów się cofnąłem, stał się teraz wąski u góry i szeroki na dole,ale na tyle wysoki że można było stanąć.

Zakręcał lekko w lewo,doprowadzając do niewielkiej salki z oknem – otworem w skale przez który można się dostać do wnętrza salki. Na jej dnie leży ukośnie duży,płaski głaz zajmujący prawie całą jego powierzchnię. Z salki tej ,jak zauważyłem, odchodzą trzy ciasne i niskie korytarze, biegnące w trzech kierunkach.Ich penetrację postanowiłem pozostawić na później i wycofałem się do otworu wejściowego.

Poznawanie tego fragmentu jaskini zajęło nam dwie godziny i chociaż po  tych dwóch godzinach przebywania w niej byliśmy mocno wychłodzeni to nasz pobyt zaowocował znalezieniem łuski i wykonaniem 30 zdjęć które poniżej prezentuję.

 

 

 

Ciąg dalszy nastąpi…

 

Jurand