Kustosz Tomasz – Powstańcze Fascynacje

Tomek112 buduje swoje muzeum od początku powstania serwisu. Jest z nami od dawna i wspiera jego rozwój, podobnie jak inni kustosze,  których także pragniemy przedstawić w  formie krótkich wywiadów, jakie już od pewnego czasu wam prezentujemy. Muzeum Tomasza to także ciekawe zbiory ikonograficzne poświęcone powstaniom narodowym.  Zapraszamy do lektury!

Jak nie trudno odgadnąć na imię mam Tomasz, na co dzień zajmuję się… i tu wersja oficjalna dla Urzędu Pracy: nic nie robię oprócz poszukiwania zatrudnienia a nieoficjalnie – może dość na ten temat. Aby napisać o swych zainteresowaniach, niestety do wieku muszę się przyznać, u mnie kolekcjonerstwo nawraca co jakiś czas i tak już te 47 lat. Zaczęło się, kiedy miałem kilka lat. Dostałem trochę fajnych, jak to się teraz mówi ”fantów” od swego dziadka – zbieracza wszystkiego co niepotrzebne. To wersja babci… Potem trochę to urosło, w latach 70. sporo było jeszcze na wsiach powojennych pozostałości. Zakończyło się, kiedy w szkole zorganizowano tzw. izbę tradycji, nauczyciel historii przejął większość mych zbiorów, które potem dziwnie zniknęły…

Jako nastolatek zacząłem przygodę ze znaczkami, trwała z 10 lat i niestety skończyła się kiedy potrzebowałem pieniędzy na wszystkie ceremonie związane ze zmianą stanu cywilnego.

Następnie wieloletni okres zatrudnienia na PKP a potem w spółkach PKP, ratowałem wszystko co się dało na tzw. kasacjach, gdzie bezduszni urzędnicy tłukli młotem zabytki techniki typu: telefony MB z lat przedwojennych, centralki i aparaty polowe z UNRRA itp. No bo fizycznie trzeba było zdjąć ze stanu. Trochę się uzbierało a potem rozstałem się i z firmą i z większością zbiorów, poszły w dobre ręce, choć trochę zszokowany byłem postawą Muzeum Kolejnictwa, które nie chciało, za darmo i z dowiezieniem wielu dużo-gabarytowych ale cennych rzeczy… Coś tam marudzili, że nie wyremontowane.

Przez kilka lat był tez okres zbieractwa tego co w ziemi, ale to tylko z powodów odpowiedzialnego ojcostwa. Nie chciałem, aby mój nastoletni syn, który namiętnie używał wykrywacza zrobił sobie przy okazji jakąś krzywdę więc robiliśmy wspólne wypady w teren. Zaczęło się właściwie od kłopotów, kolega syna został inwalidą przez przygodę z zapalnikiem…potem przekonałem się , że w niektóre rejony nawet na grzyby nie warto wchodzić. Oczywiście były anonimowe zgłoszenia itd., ale procedury śmieszą i nie mają nic wspólnego z dbałością o bezpieczeństwo. Najwspanialsze były znaleziska przy nie istniejących już traktach. Warto studiować stare mapy. No i najbardziej dochodowy biznes z wykrywaczem w ręku: 500zł za znalezienie zgubionej przez „pannę młodą” obrączki w czasie sesji zdjęciowej – 15 minut :)

Od kilku lat zbieram przedmioty związane z Powstaniem Listopadowym, wynika to z umiłowania historii oraz patriotyzmu lokalnego, który mógł się rozwinąć, gdy w końcu, po ośmiokrotnej zmianie miejsca zamieszkania w ciągu 30 lat, osiadłem na stałe w Iganiach, miejscowości z piękną i bogatą historią.

Najpierw kupowałem jakieś pocztówki, potem przyszedł czas na stare książki, medalierstwo, regionalia i tak to myślę już zostanie, Kolekcja nie jest wielka ale powoli i systematycznie rośnie. Posiadam około 200 pocztówek, 100 książek i trochę prasy z okresu do II wojny, kilkadziesiąt medali z różnych okresów, kilkaset pocztówek z lat 60 – 80 tych, trochę dziwnych rzeczy no i oczywiście wszystkie pocztówki wydane przez Siedlecki Klub Kolekcjonera, z których w zasadzie jestem bardzo dumny. Ponad dwa lata trwało i kosztowało masę zabiegów aby zdobyć wszystkie archiwalne… Najcenniejsze są dla mnie rzeczy związane ściśle z Iganiami i postacią gen. Ignacego Prądzyńskiego, szukam namiętnie kilku. Są to dwie pocztówki przedwojenne i jedna powojenna z pomnikiem w Iganiach no i książka: „Czterej ostatni wodzowie polscy przed sądem historyi” Ignacego Prądzyńskiego.

Marzę o medalu wybitym w 1832 roku we Francji – A L’HEROIQUE POLOGNE oraz podobnym wybitym w 1833 roku w Anglii, kilkakrotnie prawie już je miałem, może kiedyś się uda.

W chwili obecnej bardzo pomocne w nabywaniu eksponatów są giełdy i aukcje internetowe, w zasadzie większość rzeczy kupuje od jakiegoś czasu właśnie tam, czasem jakiś wypad na giełdy staroci. Pochwalę się, że odkąd prezentuję swe skromne zbiory w MYVIMU, już kilka eksponatów znalazło się w pracach licencjackich oraz wydawnictwach, chętnie udostępniam je zainteresowanym. Dwie z nich są właśnie powstają: „Wedel”, druga to: „Moja okolica”a trzecia „ Medalierstwo patriotyczne w czasach zaborów” jest już po obronie ale niestety nie mam jeszcze obiecanego skanu Poza tym udostępniłem swoje zbiory do wydania numizmatów (obwolut) związanych z obchodami 180 rocznicy bitwy pod Iganiami.

Jeśli chodzi o katalogowanie zbiorów, nie są aż tak duże aby był to szczególny problem, na razie wystarczają mi tradycyjne metody plus zdjęcia na płytach plus trochę funkcji MYVIMU. szczególnie kiedy trzydziesty członek rodziny lub jego dziecię z tłustymi rączkami chcą pooglądać pocztówki… włączam wtedy komputer.

Hm… co bym chciał zobaczyć koniecznie w MyViMu? Myślę, że siebie i swoje zbiory oraz wszystkich obecnych i powiedzmy kilka tysięcy przyszłych kustoszy i muzeów za dajmy na to 50 – 60 lat.

Pozdrawiam wszystkich i zapraszam do mojego muzeum – Tomasz.

Podziel się tym artykułem!