„MISECZKI” DRUIDÓW

Odkrycie przez naszych archeologów śladów istnienia celtyckiej mennicy na terenie dzisiejszej Nowej Huty, a co za tym idzie ich działalności mincerskiej w znacznym ośrodku osadniczym nad Wisłą, w naturalny sposób ożywiło zainteresowanie numizmatyków i zbieraczy celtycką monetą. Dotychczas w polskich opracowaniach, dotyczących dziejów pieniądza na obszarze naszego kraju, ukazywały się na ten temat zaledwie krótkie, pobieżne odnotowania.

Ostatnio do obrotu księgarskiego weszła nowa książka wybitnego znawcy Celtyki, prof. dr J. Rosen-Przeworskiej „Ikonografia wschodnioceltycka” (Wydawnictwo PAN, 1976, str. 261, cena 55 zł), w której znalazł się rozdział : „Motywy ornamentalne u Celtów jako ideogramy z uwzględnieniem pozapieniężnej funkcji monet celtyckich”. Jest to bardzo interesujące i unikalne u nas opracowanie tego problemu, przedstawimy więc w skrócie szereg zapożyczonych z tej książki informacji.

W monetach celtyckich tkwi wielka tajemnica i nie należy patrzeć na nie jedynie jako na środek płatniczy. Były one również przekaźnikami pewnych treści ikonograficznych, służyły druidom do przekazywania kolejnym pokoleniom ich uczniów wiedzy o bóstwach, o tajnikach magii itp. Dotyczy to zwłaszcza monet pozbawionych napisów, na których widnieją trudne do odczytania ideogramy, nieraz przypominające halucynacyjne wizje, bowiem Celtowie znając grecki i rzymski alfabet, tajników swych wierzeń nie powierzali pismu, zaś adepci kręgu druidów na pamięć uczyli się obowiązujących tekstów. Oczywiście, niezależnie od owej funkcji, monety celtyckie służyły także jako środek płatniczy. W dolinie karpackiej zasiedlonej przez plemiona celtyckie przeważały srebrne monety, ale w Czechach i Austrii spotyka się złote, zwłaszcza miseczkowate (ludowe określenie : tęczówki) z II i I wieku przed narodzeniem Chrystusa. W Polsce monety złote znaleziono w Małopolsce i na Kujawach, a Bratysławie odkryto „skarb” złożony z 270 sztuk. Z napisów dowiadujemy się nazw plemion, jak np. Erawidkowie lub imion wodzów : Biatec, Bussomarus, Ainorix lub Nonnos. Są także inskrypcje, które można uznać za imię bóstwa, jak np. Maccius. Występuje ono zawsze z wyobrażeniem smoka, pożerającego człowieka. Mamy też ptaka z kobiecą głową – odpowiednik bogini Morringu. Celtowie zapożyczyli niektóre motywy nanoszone na monety od Greków, ale je na własny sposób przekształcili. Świadczy o tym dobitnie metafora, której uległa głowa Pallas Ateny, lub Apollina. Z realistycznego wizerunku twarzy ludzkiej staje się typową dla celtyckiej ikonografii „głową ściętą”, gdzie coraz bardziej schematycznie potraktowano oczy, nos, usta, włosy. Kreski, trójkąty, koła, owale, pęcherze i spirale tworzą luźną kompozycję, szczelnie wypełniającą krążek monety, w której z trudem można rozpoznać ludzkie oblicze czy bóstwo, już nie zindywidualizowane, ale coś jakby „ideę głowy”. Często obok jej twarzy widnieje krzyż równoramienny, ukośny, ujęty w czworokątną ramę lub kółko słoneczne.

Drugi bardzo pospolity motyw – to wyobrażenie ogólnoceltyckiej bogini Epony, czyli nagiej kobiety jadącej na koniu. Niekiedy trzyma ona kwitnącą gałąź, włócznię lub miecz. Obok niej umieszczono symbole słońca. Na małych, miseczkowatych monetach występują motywy podobne do używanych przy biciu monet dużych, ale są to motywy mniej sprecyzowane. Oglądając monety celtyckie od strony ikonograficznej łatwo prześledzić osobliwy proces celowej dekompozycji pewnych motywów o ustalonej treści, która wynika nie z braku umiejętności technicznych, ale raczej z dążenia do ukrycia, zatajenia przed profanami właściwych treści wierzeniowych. Zrazu mogły być one jeszcze czytelne nie tylko dla wtajemniczonych, ale z biegiem czasu zatracała się umiejętność ich odczytywania i tylko jakieś ułamkowe echa dawnych wierzeń pozostawały w pamięci ludzkiej, służąc jako tworzywo do eposów, legend, zabobonów. Pozostały w użyciu tajemnicze znaki, których symboliki nie rozumiano, lecz którym przypisywano magiczne właściwości. Owe celtyckie statery i małe miseczki druidów miały zatem bardzo długo funkcję pozapieniężną. Autorka książki pisze : „Monety właśnie były tym kanałem, dzięki któremu styl celtycki na tak długo zaciążył na kulturze europejskiej, gdyż przejęły go średniowieczne klasztory i szkoły przyklasztorne w Europie Zachodniej. Utrzymywały go w iluminacjach, miniaturach, inkunabułach, a tam, gdzie na to pozwalały warunki, również w wystroju świątyń chrześcijańskich, wznoszonych na gruzach sanktuariów pogańskich”.

Nigdy zapewne nie dowiemy się dokładnie, jaką „wiedzę tajemną” przekazywały z pokolenia na pokolenie celtyckie monety – i nie o to chodzi. Chodzi o to, że stare monety spełniają dla nas funkcje poznawcze, dzięki nim możemy uzupełnić lub korygować naszą wiedzę o przeszłości, o ówczesnym rozumieniu przez ludzi świata, praw rządzących życiem, stosunkach gospodarczych i społecznych, wydarzeniach historycznych, całą rozległą sferę kulturalno-cywilizacyjną. Podobną funkcję poznawczą spełniają oczywiście również najstarsze monety polskie. Dlatego numizmatyki nie można identyfikować ze zwykłym zbieractwem, a szczególnie takim, które cechują przeróżne tendencje komercyjne.

ZBIERACZ

 

Są to wycinki z gazety WTK Tygodnik Katolików, wydawanej w latach siedemdziesiątych. Seria owych artykułów numizmatycznych ukazywała się pod tytułem „Od denara do złotówki” a ich autor ukrywał się pod pseudonimem ZBIERACZ.
Niestety nie udało mi się ustalić kim był owy tajemniczy autor. Nawiązałem kontakt z Redakcją Naczelną Instytutu Wydawniczego PAX, gdzie otrzymałem zgodę na opublikowanie tych artykułów, za co gorąco dziękuję.
Tyfus

Cała historia artykułów z serii „Od denara do złotówki”

 
Podziel się tym artykułem!