Nasza fotografia codzienna – czyli szwagier ciotecznego pod parasolem i przy komunii

Obrazy pochodzące sprzed 50 lat, te sprzed 30 i te sprzed 15, to zapisy naszej codzienności. Mniej lub bardziej udane technicznie, wykonywane z uwagą lub bez zwracania uwagi na kadr, czasami niosą w sposób zupełnie wciąż nieokreślony, spory ładunek nie tylko pamięci minionego czasu. 

Czasu, który utrwalony w ulotnych gestach, półcieniach parkowych alejek, cegłach szkolnych murów, kościelnych schodach dopiero po jakimś czasie daje się określić, że oto upłynął i właśnie tak wówczas się prezentował. Wcześniej jednak tego nie dostrzegaliśmy….

Cechy jakie przenoszą nasze rodzinne często fotografie, to nic innego, jak nieoceniona wartość dokumentalna odchodzących czasów. Warto zastanowić się nieco, grzebiąc w pudle po butach z ‘Radoskuru’ wypełnionym zdjęciami wujków z czasów przyjmowania komunii, czy oto owe światłoczułe konterfekty nie są w żaden sposób gorsze od tych z 1943, przedstawiających płonące czołgi. Wystarczy przyjrzeć się tak modnym ostatnio ujęciom znanych fotografików z lat 60. ub wieku. Zapewniam, że obok wystudiowanych świateł i pieczy nad kadrem nie notują nic innego.

To nie muszą być także ‘znani i lubiani’ ani rzadkie pejzaże, ani trudne do podejścia ptaki. Zerknijcie do pudła: tu ciotka Marianna z włosami upiętymi w kok, gdzieś na sopockim molo skrywa się za ciemnymi okularami ala Cybulski, wujaszek łowi ryby nad Soliną, obnażając bambusowy sprzęt wędkarski i rzeżuchę torsu a ja sam… no cóż, te buty, dzwony z „Odry” i gdzie to było… no tak, tej kamienicy już nie ma. Czasem zdarzy się, iż w z pozoru mało interesującym zdjęciu zaklęte siedzi genius loci czasu, miejsca, uczuć i pamięci.

Zachęcamy Was tym samym nie tylko do zabawy i śmielszego publikowania fotografii na FotoForum i w swoich kolekcjach. Pokażcie jakie ‘gromnice’ Wam zaaplikowano w dniu I komunii i wasze pierwsze rowery. To naprawdę warto zapisać, ten świat odszedł a jego zapisy naprawdę stanowią kulturową już wartość i nie do przecenienia. Być może przysłużą się niegdyś całkowicie nieoczekiwanym badaniom, a być może uradują kogoś, kto szukał fragmentu pewnej rzeczywistości całe lata.

Poniżej prezentujemy doskonałe przykłady amatorskich wszak dokonań zgromadzonych przez naszą nieocenioną Florentynę, starszego kustosza serwisu. Wyczucie, z jakim kolekcjonuje z pozoru niewiele ciekawe fotografie, powoli zamienia się w wartościowy zbiór fotografii kolekcjonerskiej. I nie bójmy się tego określenia, nie jest ono użyte na wyrost. Jak inaczej bowiem nazwać cechy jakie posiadają te fotografie, w ulotny ale jakże charakterystyczny sposób reprezentujące pewien czas? Pomiędzy na zawsze zatrzymaną urodą ‘tamtych’ dziewczyn, widzimy ujęcia życia codziennego i inne , charakterystyczne dla minionej epoki cechy. Tak… minionej epoki.