Rzeczy zapomniane: kałamarz

Był nam niezbędny od setek, ba!, tysięcy lat, odkąd tylko nauczyliśmy się pisać na papirusie, pergaminie, papierze. Niewielkie naczynie z pokrywką służące do przechowywania atramentu. Trzymano je na podorędziu wszędzie tam gdzie pisano bądź przepisywano teksty, aby raz po raz móc zanurzać w nim najpierw czy to źdźbło trzciny, czy to ptasie pióro, potem specjalną stalówkę na obsadce i kontynuować pisanie.

Jeszcze do połowy XX wieku kałamarze były stałym elementem w szkole. W każdej ławce znajdowało się specjalne zagłębienie na tę buteleczkę, tak aby była w zasięgu ręki i w miarę zabezpieczona przed przypadkowym wywróceniem, które, wiadomo, skutkowałoby nie lada bałaganem. Specjalny otwór w ławce zresztą był potrzebny wówczas nawet na ołówki, ponieważ ławki posiadały lekko pochyłe i do tego otwierane blaty.

Posiadanie specjalnego domowego kałamarza – wypełnianego zresztą przygotowywanym domowymi metodami atramentem – przestało być niezbędne w momencie, kiedy pojawił się na rynku gotowy atrament w fabrycznych buteleczkach. To one pełnić miały teraz jego funkcję.

Pisanie piórem i atramentem staje się dziś coraz rzadsze. Ze względu na mniejszą wygodę i większe ryzyko zabrudzeń (ach, te słynne kleksy w zeszytach!) w porównaniu z na przykład długopisami, pióra rzadko znajdują się w – nomen omen – piórnikach uczniów. Zniknęły też ze szkół obowiązkowe kiedyś lekcje kaligrafii. Osoby, którym przyjemność sprawia pisanie na co dzień piórem, korzystają już raczej z piór wiecznych na naboje, zostawiając kałamarze jedynie prawdziwym pasjonatom kaligrafii artystycznej.

Jedna odpowiedź do “Rzeczy zapomniane: kałamarz”

  1. Wydaje się, że końcowe konkluzje są błędne. Pióra z nabojami, to zwykle najtańsze na rynku modele – dla dzieci w wieku szkolnym, jako zastępstwo długopisu. Zdecydowana większość droższych modeli ma swoje własne zasobniki na atrament. Istnieje kilka, a może i kilkanaście, rozwiązań technicznych: pióra tłoczkowe, z gumką, tzw. nurki i inne. Pióro na naboje uchodzi za mało prestiżowe. Są wygodne w uzupełnianiu atramentu, ale to rozwiązanie drogie w użytkowaniu (coś jak drukarka atramentowa – tani sprzęt i bardzo drogi oryginalny tusz) i tworzące mnóstwo plastikowych śmieci. Do piór na naboje produkowane są konwertery tłoczkowe pozwalające nabierać atrament w tradycyjny sposób.
    I druga sprawa. Tanie pióra do kaligrafii, często zestawy kilku piór ze stalówkami o różnych szerokościach, są najczęściej zasilane z naboi. Ale kaligrafia na najwyższym poziomie odbywa się tak, jak dziesiątki, a może i setki lat temu. Po prostu do piór wiecznych (ich odmian do kaligrafii) nie ma stalówek spełniających bardziej wyszukane wymagania. Stalówki z super-fleksem (zmienna grubość linii pod wpływem nacisku), stalówki dające jednocześnie kilka równoległych linii i wiele innych, to domena kałamarza, tradycyjnej obsadki i właśnie specjalnej stalówki. Tak więc tradycyjny kałamarz żyje i tak szybko nie zniknie z naszego życia.
    Wiele ciekawych rzeczy można znaleźć na http://www.forumopiorach.net. Informacje, odpowiedzi na najbardziej dziwne pytania, wskazówki w wyborze pióra i atramentu, dział historyczny i kolekcjonerski, kaligrafia, testy – wszystko to znajduje się na tej właśnie stronie.

Dodaj komentarz

Uwaga! Komentarze nie są publikowane automatycznie! Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora