Rzeczy zapomniane: książka telefoniczna

Kiedyś w każdym domu. Gruba księga wypełniona cienkimi, bibułkowymi stronami zapisanymi drobnym drukiem. Na stronach białych numery prywatne, na żółtych –  firmowe. Kolumny nazwisk, adresów i numerów telefonów stacjonarnych, które z czasem składają się z coraz dłuższego szeregu cyfr.

Książki telefoniczne często pojawiają się w starych filmach – to tu bohaterowie szukają  swojej dawno utraconej ukochanej, tu detektywi weryfikują swoją listę podejrzanych, tu można zleźć bezpośredni kontakt do dalekiego krewnego…

W życiu codziennym przydatna bywała też, kiedy było trzeba coś obciążyć lub posadzić dziecko wyżej na krześle ;)

Pierwsza książka telefoniczna została wydana w 1878 roku – dwa lata po opatentowaniu telefonu przez Alexandra Bella – w New Haven w Stanach Zjednoczonych. Był to spis 50 osób i instytucji w okręgu posiadających telefon. Spis bez… numerów telefonów. Ponieważ te w owym czasie jeszcze nie istniały, aby zadzwonić, należało po prostu poprosić operatora o połączenie z wybraną osobą z listy.

Tradycyjnie książki telefoniczne przez ponad 100 lat były wydawane i dystrybuowane wśród abonentów raz do roku i obejmowały jeden region (w Polsce było to województwo). Znajdowali się w nich wszyscy mieszkańcy regionu posiadający telefon stacjonarny, poza tymi, którzy zastrzegli sobie, aby nie widnieć w spisie.

W dobie internetu i telefonów komórkowych papierowe książki telefoniczne zupełnie straciły rację bytu. Były wydawane „z rozpędu” jeszcze na początku lat 2000, ale nawet sami abonenci coraz częściej domagali się zaprzestania ich druku ze względu na chociażby ekologię. Ostatnia drukowana książka telefoniczna w Polsce została wydana przez PKT w 2011 roku.

Na serwisach aukcyjnych i ogłoszeniowych można dziś znaleźć sporo starych książek telefonicznych, które cieszą się powodzeniem nie tylko wśród kolekcjonerów, ale i wśród firm poszukujących łatwo dostępnych danych osobowych, o które dziś o wiele trudniej niż kiedyś.

A Wy? Macie jeszcze w domu książki telefoniczne? A może zebrała się ich cała kolekcja? ;)

Jedna odpowiedź do “Rzeczy zapomniane: książka telefoniczna”

  1. Pamiętam jak jako dzieciaki liczyliśmy ilu jest kowalskich i nowaków ;)

Dodaj komentarz

Uwaga! Komentarze nie są publikowane automatycznie! Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora