Rzeczy zapomniane: rachatłukum

Jadą, pędzą, gonią, lecą,
Jak na skrzydłach huraganu,
I wołają: „Wszyscy z drogi!
Jedzie Kozioł z Lechistanu!”
Przybieżeli do obozu
I tam z wielkim mówią krzykiem:
„Masz cudownie piękna brodę,
Naszym będziesz więc szeikiem”
„Rachatłukum!” – rzekł Matołek
W ich arabskiej słodkiej mowie […]

Nie myślcie, że Koziołek Matołek trafiając do obozu Beduinów w czwartej księdze swoich przygód zmyślił sobie arabskie słowo na poczekaniu, o nie! Choć użyte tu zupełnie bez sensu, rachatłukum rzeczywiście było arabskim – zapewne jedynym – słowem, które świetnie znało każde polskie dziecko przed II wojną światową! A serię o Koziołku szukającym drogi do Pacanowa wydawano właśnie w latach 1932-1934.

Rachatłukum (od arabskiego rahat hulkum – „ukojenie gardła”) to pochodzący z Bliskiego Wschodu słodki smakołyk – rodzaj owocowej galaretki, bądź też żelu, przygotowywanego z soku, cukru i skrobi pszennej lub ziemniaczanej. Krojono je w charakterystyczną drobną kostkę i podawano oprószone cukrem pudrem.

Jak na bliskowschodni przysmak przystało rachatłukum było zwykle aromatyzowane wodą różaną, pomarańczową, miętą, miodem lub wanilią. Nierzadko dodawano do niego bakalie czy wiórki kokosowe.

Co ciekawe, nie był to jedyny słodki przysmak o bliskowschodnim rodowodzie. W przedwojennej Polsce zajadano się też chałwą (słodka masa z karmelu i sezamu) czy chlebkiem świętojańskim (przesłodkie strąki drzewa zwanego szarańczynem strąkowym). Chętnie sięgano też po bakalie i kandyzowane, również egzotyczne, owoce.

Po drugiej wojnie światowej większość tych słodkości zniknęła z polskich sklepów i spiżarek pozostawiając tylko nostalgiczne wspomnienie smaku dzieciństwa u tych, którzy dorastali przed wojną. Aż dziw, że dziś, w czasach, gdy tak chętnie wybieramy się na wakacje np. do Turcji, orientalne smakołyki nie wróciły do nas i nie zastąpiły choć części współczesnych, chemicznie aromatyzowanych i barwionych słodyczy… Rachatłukum jest do dziś bardzo popularne w świecie arabskim.

Jedna odpowiedź do “Rzeczy zapomniane: rachatłukum”

  1. Sprzedawane są w Turcji pod nazwą tureckie delicje i kupowane przez turystów na prezenty,ale po spróbowaniu nikt do nich nie wraca.Nawet chałwę robimy od nich lepszą{Turcy tylko na stypie podają chałwę}Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Uwaga! Komentarze nie są publikowane automatycznie! Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora