Rzeczy zapomniane: tara do prania

W czasach pralek i suszarek automatycznych trudno nam wyobrazić sobie jak ciężką i czasochłonną pracą było kiedyś pranie. Przez całe stulecia odbywało się nad rzekami, strumieniami i przy studniach i dopiero z początkiem XIX wieku „ucywilizowało się” i wkroczyło do miejskich domów. Wtedy pojawiły się w nich drewniane i blaszane balie oraz tary. O tarę – prostokątny kawałek falistej blachy oprawionej w drewnianą ramę – pocierano zamoczoną w roztworze mydła bieliznę, aby mechanicznie usunąć z niej wszelkie zabrudzenia. Do delikatniejszych sztuk bielizny stosowano tary szklane i porcelanowe. I choć było to łatwiejsze niż tarcie w rękach, wciąż wymagało sporo wysiłku.

Pranie w mieszczańskim domu oznaczało: zagrzanie dużej ilości wody w kuchni, zaniesienie jej i przelanie do balii, wstępne namoczenie bielizny, wygotowanie jej, tarcie na tarze, wyżymanie ręczną wyżymaczką, płukanie (cały czas donosić trzeba nową wodę!), bielenie specjalną farbką do bielizny, krochmalenie, zanoszenie na strych, rozwieszanie do wyschnięcia, opróżnianie balii i wynoszenie wody…. Uff!!! Kogo tylko było stać – a nie były to drogie usługi – nie parał się praniem sam a zatrudniał zawodową praczkę. Ba! Nawet w domach zatrudniających służącą często pranie nie zaliczało się do jej obowiązków, zwyczajnie nie miałaby na nie czasu!, zlecano je praczce.

Pojawiała się ona w domu mniej więcej raz na miesiąc i albo zabierała pranie, które za 2-3 dni odnosiła czyste i pachnące, albo – co gwarantowało, że pranie potraktowane zostanie indywidualnie i nie zmieszane z innymi „brudami” – prała w domu zleceniodawców. Dzięki temu, że regularnie odwiedzały wiele domów, praczki były zresztą w XIX i połowie XX wieku najbogatszym i najcenniejszym źródłem plotek wszelakich – od tych o służbie po te o państwu.

Tary do prania używane były tak długo, aż całkowicie nie rozpowszechniły się pralki mechaniczne. W Polsce np. jeszcze w latach 60-tych nie tylko używano tar tradycyjnych, ale i produkowano małe tarki z plastiku do prania drobnych sztuk bielizny jak skarpetki. Tak samo w latach 60-tych wciąż jeszcze działały zawodowe praczki.

Dziś tarę w użyciu prędzej spotkamy… na scenie. Charakterystyczny dźwięk wydawany przez pocieraną dłonią lub jakimś przedmiotem falistą powierzchnię jest czasem wykorzystywany w muzyce folkowej czy country.

Podziel się tym artykułem!

Dodaj komentarz

Uwaga! Komentarze nie są publikowane automatycznie! Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora