Srebrne nasienie

 W literaturze staropolskiej niejednokrotnie natknąć się można na różne odniesienia interesujące numizmatyków i kolekcjonerów, a także osoby zajmujące się zagadnieniami dawnej kultury. Jako przykład służyć mogą osiemnastowieczne „Nowe Ateny albo Akademia wszelkiej Sciencyi pełna” Benedykta Chmielowskiego, wydana we Lwowie „w drukarni Pawła Józefa Golczewskiego Jego Królewskiej Mości Uprzywilejowanego Typografa Roku Przedwieczney Wcieloney Mądrości 1745”. Jest to rodzaj encyklopedii, której autora słusznie określono jako „Nikifora nauki polskiej”, dokumentującej upadek kultury w okresie saskim, ale dzieło jego zawiera wiele danych obrazujących stan ówczesnej umysłowości. W trzecim tomie czterotomowych „Nowych Aten” znajduje się hasło : „Czy prawda, że srebrniki małe w ziemi znajdowane są Główki Świętego Jana Chrzciciela ?” Zacytujemy to hasło jako ciekawostkę i mały przyczynek do obrazu poziomu kulturalnego wsi polskiej XVIII stulecia, rezygnując przy tym z zachowania ówczesnej pisowni. Otóż w encyklopedii czytamy : „To ma za prawdę chłopek prosty, co widzi albo od siwej słyszy brody – tradycje w nich większej są powagi, niż Święte Pismo, które tylko w kościele, w cerkwi słyszą czasem, a swoje bajki we wszystkich prawiąc swoich kompaniach, biesiadach, schadzkach, nimi sobie tak nabili głowę, że im tego najmądrzejszy wielu z głowy nie wybije argumentami. Ten tedy lud prosty, daleki od miast wielkich, rozumiejące, że święci garnki lepią, że pieniądze z nieba spadują, że jakiekolwiek osobliwości, których Maćko albo Hryńko w ich wsi nie zrobi, są dziełem niebieskim.

Trafiło się niejednemu znaleźć srebrną monetę, od lat tysiąca kilkaset w ziemi leżącą, głowę na jednej stronie mającą – on to ma za głowę świętego Jana od Heroda uciętą i ma to ze wszystkimi za nieomylną prawdę. Bają tedy ci prości ludzie, że ta główka znajduje się w wigilię świętego Jana w życie, na tym miejscu, gdzie trzy kłosy pokaże się razem. Tam kopią, ale nie znajdują. Raz to kiedyś kazualnie (…) komuś przez tyle wieków się trafiło, pod tyle kłosami tegoż zboża w ten dzień taki znaleźć pieniądz i już rozumują i wierzą wszędzie, że święty Jan swoje takie posiał główki”. Dalej autor podnosi głos na takich poszukiwaczy : „Toż by radzi leniuchy takim zasiewom, liczyliby wszystkie swego zboża kłosy, a gdziekolwiek kłos troisty mogliby upatrzeć, tego srebrnego szukaliby nasienia a osobliwie pijacy i łakomcy. Tym oślim głowom, prostą tradycją zwiedzionym odpowiedzieć potrzeba, że to nie są świętego Jana główki, bo kto je by robił z tak dobrego srebra i rozrzucał po polu ? Co by w tym miał za profit doczesny albo wieczny ? Jaką w tym swoją miał tajemnicę ? Cóżby w tym miał za profit pan jaki, siejący po polach srebrną monetę, że ją chłop znajdzie ? Święty Jan też jeśliby cudownie takie rozrzucał główki, nie wiem co za zysk miałby, ją chłop znajdzie i w ziemi zakopa, albo swojej Marynce powiesi na szyi ? Wolałby święty Jan cuda czynić, jako i czyni przy tych główkach, jakoby przez niego rozrzucanych, w ziemi się walających albo wolałby ich komu wiele nasypać do worka, do szkatuły, a pewnie niejeden głowę by przed nim swoją skłonił na podziękowanie za te główki”.

Z kolei następuje numizmatyczny wykład : „Nie Jana tedy Świętego są to główki, ale pieniądze srebrne jeszcze rzymskich cesarzów (…) a najwięcej Trajana, który zawojowawszy Dację czyli Wołochy teraźniejsze i Transylwanię od nas bliską i tu wojska rzymskie trzymając, tę srebrną monetę, płacąc wojsku te bliskie kraje oną monetą napełnił. Jakoż kto zna się na tym i ciekawego zażyje oka, obaczy, że na tych srebrnikach, tylkich jak troja, ale grubych jakby trzy złożył do kupy, jest twarz cesarza, którego na on czas panującego, a na drugiej stronie jest osoba siedząca, znacząca albo Victoriam, albo Rzym miasto. (…) Ja, co to piszę, mam dwa takich srebrników, na jednym twarz z napisem Trajana Augusta, a na drugiej stronie siedzi osoba. (…) Monety takie teraz w skarbach pańskich dla rzadkości, u prostych dla użytku, albo za świętość konserwuje się, rozumując błędnie, że to są główki świętego Jana. Otóż te głowy, alibo główki, niech prostych nauczą, że to są Augusta, albo Trajana, a nie świętego Jana Główki”.

Na marginesie dodajmy, że poprzednio pisaliśmy już na tym miejscu o monetach celtyckich, zwanych dawniej przez lud „tęczówkami”, którym również przypisywano nadnaturalne pochodzenie.

ZBIERACZ

Są to wycinki z gazety WTK Tygodnik Katolików, wydawanej w latach siedemdziesiątych. Seria owych artykułów numizmatycznych ukazywała się pod tytułem „Od denara do złotówki” a ich autor ukrywał się pod pseudonimem ZBIERACZ.
Niestety nie udało mi się ustalić kim był owy tajemniczy autor. Nawiązałem kontakt z Redakcją Naczelną Instytutu Wydawniczego PAX, gdzie otrzymałem zgodę na opublikowanie tych artykułów, za co gorąco dziękuję.
Tyfus

Cała historia artykułów z serii “Od denara do złotówki”