Tak dawno i tak blisko – prywatne zbiory z epoki PRL’u w służbie edukacji

W zgodzie z tradycją serwisu myvimu.com, przedstawiamy państwu wywiad z Kustoszem muzeum Mundur , który w prawdzie od niedawna jest czynnym członkiem naszej społeczności, jednakże bardzo szybko doprowadził do rozwoju swojego wirtualnego muzeum, pełnego rozległych i ciekawych zbiorów. Pasja z jaką kolekcjonuje umundurowanie i wyposażenie związane z minioną epoką jedynie słusznej linii, przekłada się na wartości edukacyjne. Jak prywatna kolekcja może uczyć i bawić? Przekonajcie się sami czytając wywiad, jakiego właśnie  udzielił Leszek.


– Coś o sobie na początek:  czym się zajmujesz na co dzień

Mam na imię Leszek, mam 40 lat, pracuję w ubezpieczeniach.

– Skąd się wzięła ta pasja, dlaczego akurat te przedmioty?

Zawsze interesowały mnie mundury, wojsko, pewnie jak każdego chłopca oglądającego „Czterech pancernych”. Dlatego jak odzyskaliśmy wolność w 1989 roku nastąpiła odwilż, mundurowi przestali się bać i mundury zaczęły trafiać do swej kolekcji.

– Od jakiego przedmiotu zaczęła się kolekcja?

Trudno powiedzieć, chociaż jak przyjąć, że mam muzeum munduru, to pierwszy mundur byłego milicjanta razem z czapką w 1990r, chociaż jak byłem nastolatkiem dostałem brązowy krzyż zasługi RP bez wstążki, który mam do dzisiaj.

– Od kolegi czy dorosłego, może pamiętasz kto to był?

Mój brat ożenił się z córką milicjanta, który miał różne medale przypięte do słomianki w swoim pokoju. Były to czasy PRLu, więc medal z napisem RP już nie pasował do epoki, nie miał wstążki więc nie przedstawiał dla właściciela wartości, dlatego gdy oglądałem te cacka, braciszek odpiął ten krzyż i dał mi na pamiątkę. Pamiętam, że jako dziecko mundurek harcerski przerobiłem na mundur wojskowy – do pagonów doszyłem gwiazdki i na guziku kieszonki zawiesiłem ten krzyż – byłem odznaczonym żołnierzem.

– Jak liczna jest obecnie Twoja kolekcja?

Oprócz 45 manekinów, na których prezentuję mundury reszta wisi na 600 wieszakach, razem z dodatkami kolekcja liczy pewnie ponad 1000 egzemplarzy, chociaż dla mnie najważniejsze są kompletne mundury w zależności od rodzaju.

– Jaki przedmiot uważasz za „najcenniejszy”?

Mundury z lat 50-tych.

– Czy chodzi o ich dostępność czy może specyficzny fason tego okresu?

O dostępność. Używane one były w okresie 1952-1960, więc dość krótko, ale są na tyle specyficzne, że nie ma problemu z ich identyfikacją. Największym rarytasem są milicyjne czapki z okutym daszkiem.

– Czy jest jakiś przedmiot, który byś koniecznie chciał zobaczyć w swojej kolekcji?

Brakuje mi kilka mundurów generalskich i mundurów z lat 50-tych. Szczególnie ucieszyłaby mnie czapka milicjanta z lat 50-tych.

– To rzeczywiście ciekawy okres w rozwoju umundurowania PRL. Jak wyjaśnić brak takich elementów na rynku kolekcjonerskim w kraju. To stosunkowo nieodległy okres? Może opowiesz o specyfice tego okresu w rozwoju sortów mundurowych PRL.

Można to wyjaśnić bardzo prosto – krótki okres użytkowania (niecałe 10 lat) i niemożliwość posiadania go przez osoby spoza wojska czy milicji. Szybkie zastąpienie ich wygodniejszymi mundurami spowodowało, że prawie całkowicie zniknęły, a przez wiele lat kolekcjonowanie militariów oznaczały zbieranie rzeczy wojskowych sprzed 2 wojny światowej. Zbieranie mundurów powojennych rozpoczęło się dopiero po 89roku, wcześniej wszystko było ściśle tajne.


Nie bardzo potrafię ciekawie mówić, czy pisać, nie mam daru gawędziarskiego, co byłoby cenną umiejętnością uzupełniającą moją kolekcję, ale co zrobić. Ja jestem raczej dokumentalistą. Co by nie wymyślać na temat mundurów WP z lat 50-tych, to nie sposób nie zauważyć podobieństwa, czy wpływu wielkiego brata ze wschodu. Zachowano jednak specyfikę i elegancję polskiego munduru. Pamiętam zdarzenie, gdy po obejrzeniu wystawy podeszła do mnie starsza pani i powiedziała [odnośnie mundurów z lat 50tych] pamiętam jak przychodzili aresztować mojego ojca właśnie w takich mundurach z czerwonymi patkami na kołnierzu. Są takie osoby w których te mundury nie wywołują pozytywnych wspomnień.

– Skąd pochodzą kolejne przedmioty, jak zdobywasz elementy do swoich kolekcji?

Kiedyś na początku mojego zbierania jeździłem po targach, giełdach staroci, dostawałem i kupowałem od znajomych. Od kilku lat prawie wyłącznie pozyskuje eksponaty robiąc zakupy na Allegro.

– Kto obecnie dostarcza ciekawszych obiektów na rynek kolekcjonerski. Może dzieci czy wnuki poprzednich właścicieli?

Trudno na to pytanie odpowiedzieć, gdyż najczęściej robię zakupy u anonimowych osób (via Internet). Zapewne są to dzieci, czy wnuki, którzy nie znają się na tym, lub gdy jest to większa kolekcja liczą na pieniądze po dziadku… Czasem są to odkrycia na strychu robione przez nowych właścicieli.

– Czy jest coś, co utrudnia gromadzenie kolejnych zbiorów?

Do moich mundurów w większości powinna być broń, ale niestety w naszym kraju nie ma pojęcia broń kolekcjonerska, dlatego muszę swe eksponaty uzupełniać jakimiś zabawkami, co nie wygląda poważnie. Innym ograniczeniem jest miejsce eksponowania. Mam już w swej kolekcji tyle fajnych rzeczy, że szkoda mi trzymać je w pudełkach, chętnie bym je trzymał na ładnych regałach, ale nadal wolę kupić kolejny eksponat zamiast nową szafę.

– Czy bierzesz udział w giełdach, wystawach, wypożyczasz swoje zbiory muzeom?

Okoliczne muzea czasem wypożyczają ode mnie eksponaty, miałem też przygodę z IPN, któremu wypożyczyłem mundury milicyjne do pewnej wystawy. Głównie prezentuję swoje mundury przede wszystkim wojska polskiego na wystawach okolicznościowych w szkołach i domach kultury oraz wypożyczam uczniom do przedstawień patriotycznych na apelach szkolnych.

– Prosimy przedstaw tą działalność dokładniej. To jeden z ciekawszych sposobów na wykorzystanie zbiorów o jakim ostatnio słyszałem.

Z wykształcenia jestem nauczycielem, moja żona, mama i wielu znajomych jest nauczycielami, więc chcąc nie chcąc mam stały kontakt z różnymi szkołami. Jednak cała historia rozpoczęła się od pewnej nauczycielki muzyki, która chciała zrobić apel z okazji 11 Listopada z wielkim rozmachem. Początkowo myślała Tylku o ubraniu jednego, czy dwóch chłopców w mundury wojskowe, ale gdy ją zapytałem co rozumie pod pojęciem mundur nie umiała mi odpowiedzieć. Zaprosiłem ją na swój strych i pokazałem kolekcję. Apel skończył się wystawą mundurów wojska polskiego ułożonych na manekinach na jednej stronie sali gimnastycznej i ubraniu kilkunastu dzieci biorących udział w przedstawieniu. Później były następne szkoły, wiadomość o takiej możliwości rozeszła się po okolicy i teraz przy większych obchodach patriotycznych świąt jakaś szkoła (albo kilka szkół) zgłasza się do mnie z prośbą o wypożyczenie „strojów”. Z myślą o takiej działalności zakupiłem kilkanaście mundurów w małych rozmiarach, co czasem nie do końca się sprawdza, bo dzieci nawet z podstawówki bywają większe ode mnie…

– Czy gdyby jakieś muzeum zgłosiło się do Ciebie z taką ofertą, udostępniłbyś swoje zbiory?

Tak.

– Kilka pytań z trochę innej beczki, pomocnych w budowie serwisu, w jaki sposób katalogujesz swoje zbiory? Jest to konkretne oprogramowanie, tradycyjny zeszyt? Czy potrzebne jest w ogóle takie oprogramowanie?

Do tej pory nie katalogowałem swoich zbiorów, chociaż od kilku lat już o tym myślę. MyViMu traktuję nie tylko jako miejsce, gdzie mogę pokazać moje zbiory, ale właśnie jako katalog moich eksponatów.

– Czy brakuje Ci jakiegoś narzędzia, oprogramowania, które pomogłoby

lub ułatwiłoby realizowanie swojej pasji?

Chyba nie.

– Czy jest coś, co byś chciał koniecznie zobaczyć w MyViMu?

Nie wiem

– Dziękujemy za rozmowę i gratujemy udanego połączenia kilku pasji. Zamiłowanie do edukacji i kolekcjonerska smykałka pozwoliły wszak na wybudowanie ciekawych metod pracy z młodzieżą. Na pewno będziemy promować pańską działalność w serwisie myvimu.com.

Pozdrawiam wszystkich Kolegów w serwisie i zapraszam do zwiedzania moich zbiorów w muzeum MUNDUR

Opracował: Damian Czerniewicz

Podziel się tym artykułem!