W CIENIU ALOSZY – MURMAŃSK I OKOLICE OKIEM POMNIKA

Wyprawa redakcyjna za krąg polarny, to także przejazd przez Murmańsk. Podróżując bezdrożami Chibinów – gór leżących u nasady półwyspu Karelskiego, dotarliśmy w czasie naszych poszukiwań do stolicy rosyjskiej strefy polarnej, nazywanej tutaj „zapolariem”. Dzielimy się z Wami pierwszymi wrażeniami z wyprawy, zaczynając od środka, gdyż skuty przez większość roku lodem Murmańsk i okolice wywarły na nas piorunujące wrażenie.

Dzięki podchodom i pewnym zabiegom, udało nam się obejrzeć tutaj także takie cuda, jak słynny lodołamacz „Lenin” . Widzieliśmy i sfotografowaliśmy wszystko, razem z jego wygaszonym reaktorem atomowym… Osobna relacja poświęcona tytanowi sowieckiej strefy polarnej jest już w przygotowaniu, podobnie jak wiele innych reportaży i wspomnień z podróży MyViMu na wschód. Przez kilka tygodni odwiedziliśmy wiele fascynujących muzeów, od Muzeum Tirpitz’a – niemieckiego pancernika zatopionego w norweskim fiordzie, przez muzea Arktyki i Rosji, Laponii czy Finlandii po perły takie, jak Bursztynowa Komnata. Tymczasem zapraszamy na mały fotoreportaż, pod czujne spojrzenie „Aloszy”, 600 tonowego pomnika wysokości wieżowca, górującego nad murmańskim portem.

„Droga” do Murmańska prowadziła przez Chibiny, góry zbudowane z głębinowych skał magmowych położonych już za północnym kołem podbiegunowym. Do dzisiaj słabo poznane, pełne rzadkiego minerału o nazwie apatyt, stanowiły w latach ’60 ub. wieku poligon sowieckiej broni jądrowej. Wiadomo o kilku podziemnych wybuchach, jakie miały tu miejsce. Jednorodna intruzja magmowa jaką stanowią, zachęcała do podziemnych eksperymentów…

Po wielu godzinach jazdy, wydawało się, że oto właśnie dotarliśmy do filarów świata, że za kolejną przełęczą zanurzoną w gęstych chmurach, czeka już tylko jeden z czterech żółwi dźwigających ziemię…

Tymczasem natknęliśmy się na niezliczone drogowskazy stawiane tu od zarania komunizmu. To miała być także nasza baza noclegowa. Niezwykle sympatyczny Rienat, człowiek o karelskim obliczu, zaprowadził nas do izdebek w baraku wyjętym z ciemnych snów łagierników. Prycze jedna nad drugą, dziury między deskami, małe, gliniane piecyki i niedźwiedzica z dwoma młodymi 400 metrów od kwatery, dopełniły obrazu tej „nocy”.  Od ponad tygodnia bowiem, słońce już nie zachodziło. Ze względu na dobre imię rienatowej bazy i redakcji, nie publikujemy fotografii kwatery. Niestety z braku czasu, nie skorzystaliśmy z opalanej drewnem bani.

W ten sposób niebawem dotarliśmy do Kirowska, ważnego ośrodka narciarskiego oraz centrum wydobywczego i miejsca gdzie znajduje się najdalej położona na północy oaza zieleni, tzw. Polarno-Alpejski Ogród Botaniczny.

Do miasta wchodziliśmy pomału,  rozglądając się czujnie po bujnej zieleni, w której czaiły się nieznane nauce stworzenia z odległych czasów. Piesza asekuracja była wskazana, należało chronić maszyny także od tyłu, po tym, jak jeden z wozów uległ awarii spowodowanej przypuszczalnie niedopilnowanym komarem, który dostał się do jednego z cylindrów.

Tydzień wcześniej w Kirowsku puściły lody.

Oczywiście miasto podnosi się pomału z biało – czarnej czeluści. Nowe czasy i nowe budynki, chociaż w dalszym ciągu zaopatrzone w nostalgiczne nazwy i symbole.

Pożegnawszy Kirowsk, jechaliśmy jeszcze przez wiele długich godzin aby po wielu przygodach dotrzeć do wypatrywanego od dawna Murmańska. Przywitał nas charakterystyczną dla godziny drugiej w nocy, słoneczną tęczą.

Polarna stolica Rosji, znalazła dla nas miejsce w hotelu „Paralela 69” Wszystkie inne były zajęte z powodu tętniącego olbrzymim biznesem tygodnia. Następnego dnia, tzn. jeszcze tego samego, gdyż słoneczko nie miało zamiaru zachodzić dotarliśmy pod pomnik Aloszy, bezimiennego obrońcy Murmańska. W 1942r miasto było wielokrotnie atakowane przez niemieckie wojska lądowe i powietrzne. Wróg atakował z powietrza co kilka dni, wykonując od piętnastu do osiemnastu nalotów dziennie. Na miasto spadło 185 tys. bomb. Częstotliwość niemieckiego bombardowania Murmańska ustępuje jedynie Stalingradowi… Zniszczono wówczas trzy czwarte budynków.  Najpoważniejsze było bombardowanie 18 czerwca 1942. Niemieckie samoloty zrzucały na drewniane miasto bomby zapalające. 7 października 1944, Rosjanie rozpoczęli ofensywę w Petsamo-Kirkenes w Arktyce. Groźba zajęcia Murmańska została oddalona. Niech resztę o Murmańsku opowie wam sam Alosza, betonowy gigant, który ma się całkiem dobrze.

Tekst i foto: Damian Czerniewicz

redakcja serwisu myvimu.com

kontakt: redakcja@myvmu.com

Podziel się tym artykułem!