monideł to czar w Muzeum ślubu w MyViMu.com
OPCJE:
Zdjęcia na licencji:
Eksponaty w kolekcji
12 / 49
<
>
 Stare fotografie ślubne zbieram od ładnych paru lat. Gdzie się da, zdobywam także stare ramy i ramki dla wykorzystania przy oprawianiu moich ślubnych eksponatów. Przed tygodniem otrzymałem od przyjaciela dwie ramki od obrazu, a właściwie jedną ramkę i jeden obrazek oprawiony w ramkę i szybkę.   W przypływie wolnego czasu zdecydowałem przysposobić mój skarb do potrzeb kolekcji. Zabrałem się za demontaż zdobytego ostatnio obrazka. "Plecy" obrazka wykonane zostały z  tapety o wzorze drewnopodobnym. Całość przyklejona do krawędzi ramki. Znalazłem odpowiednie miejsce do podważenia, uchwyciłem mocno i powoli ściągałem przyklejone zabezpieczenie. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na drugiej stronie tapety zaczął pojawiać się ukryty w ten sposób obraz.  

Do rewersu tapety przyklejona została fotografia. Fotografia ślubna, a dokładniej monidło.

 

                                                                               „Monidło"

- rodzaj realistycznego obrazu, portretu, namalowanego na podstawie zdjęcia ślubnego. Osoby na portretach takich, które w całości były zazwyczaj czarno-białe, miały podkolorowane usta na czerwono, oczy na niebiesko, a inne detale retuszowane. Często postaciom domalowywano bardziej kosztowne stroje. Monidła po raz pierwszy pojawiły się w XIX wieku w Polsce, jako tańsza alternatywa tradycyjnych portretów, które z powodu większej ceny, były bardziej popularne w zamożniejszych warstwach społeczeństwa. Monidła natomiast rozpowszechniły się wśród mniej zamożnych ludzi, szczególnie wśród chłopów. Po II wojnie światowej straciły one na popularności i z czasem stały się synonimem kiczu.” (Wikipedia).

*

 

Ze starego pamiętnika; - Sam, jako mały chłopiec, znałem producenta monideł i chodziłem do jego pracowni patrzeć z fascynacją, jak ze zdjęć legitymacyjnych ( zdobywanych przez domokrążców) i szablonu z garniturem i suknia ślubną wyczarowuje obrazy. Powiększenie, trzykrotne naświetlanie wybranych fragmentów dużego papieru, a potem już pastele, filcowy rysik, gąbka i… noga królicza (ooooch!) do cieniowania. Na koniec – lakier do włosów, jak werniks. Nawet dawał mi się pobawić odpadami produkcyjnymi. Fantastyczne!

**

"Tu się zgina, dziub pingwina" - czyli detektywistycznej historii początek.

Pierwsze - w jakim przedziale czasu umiejscowić metrykę fotografii.
Drugie - poznać przyczynę specyficznego sposobu przechowywania fotografii.

1. Bezsprzecznie, zarejestrowany obraz jest typowym przykładem "monidła". Stuletniej historii, nasz skarb nie posiada ale około pięćdziesiątki lat wstecz sięga. Umiejscowię pochodzenie tej fotografii na lata pięćdziesiąte dwudziestego stulecia. W ten sposób bohaterowie kadru dzisiaj mogli by mieć zaliczone "diamentowe gody", a ich dzieci przekraczają pięćdziesiątkę, wnuki ponad trzydziestkę. Ktoś porzucił pieczołowicie przechowywana fotografię. Czy był świadom  tajemnicy świętego obrazka?

Wracamy do meritum sprawy;
panna młoda - suknia ślubna zakończona wysoko pod szyją.  Góra sukni wykończona koronką. Na głowie welon przypięty do diademu.
pan młody - klasyczny krój marynarki (klapy), biała koszula, biała mucha, w klapę wpięta wstążeczka.

bukiet - charakterystyczna dla tego okresu wiązanka ślubna ułożona z róż i asparagusu. Przy powiększeniu obrazu, wyraźnie widać że zielone elementy bukietu zostały dorysowane, usta retuszowane kredką, skóra twarzy.

2. Co było przyczyną "zapakowania" fotografii w tak przemyślny sposób? Kto się do tego przyczynił, dlaczego i w jakim czasie?
Ponieważ tylną ściankę świętego obrazka wypełniała tapeta o nadruku drewnopodobnym, a do tego rodzaj tapety zmywalnej ( w fakturze winylowej), chyba wzór nadal dostępny w handlu. To może dać przypuszczenie, że ostatnie pokolenie przyczyniło się do niecodziennego opakowania. Tylko w jakim celu?

To samo pytanie pojawia się w odniesieniu do dzieci młodej pary z obrazka.
 A kiedy z pytaniem pozostaniemy przy bohaterach monidła, to co wtedy?

Kiedy już minęła moda na zawieszanie ślubnego portretu w centralnym miejscu domu, a ten według małżonków dodawał szczęścia domostwu i był patronem wspólnych wydarzeń - może sprytnie wpadli na pomysł, żeby właśnie w taki sposób przedłużyć czas zawieszenia talizmanu na ścianie sypialni. Być może, konspiracja zapewniała, że zdjęcie przetrwa bezpiecznie do następnych pokoleń. No bo kto wyrzuci święty obrazek? Będzie przechodził z ojca na syna, na wnuka .... tylko dlaczego?

Może ktoś z Was znajdzie jakieś logiczne uzasadnienie tego zdarzenia. Zapraszam do rozmowy.
Data dodania: 26 sierpnia 2017
Datowanie przedmiotu: 1950 - 1955
Miejsce pochodzenia: Polska
Stan eksponatu: Nie określono
Pomóż uzupełnić opis Dowiedz się więcej Zauważyłeś błąd lub wiesz coś więcej na temat tego eksponatu?
Zasugeruj właścicielowi poprawiony opis i Zdobądź punkty dla swojego muzeum!

Eksponat jest widoczny w następujących kategoriach serwisu.

Eksponat został odwiedzony łącznie 968 razy od 26 sierpnia 2017
Reklama
Dodaj komentarz
27 sierpnia 2017

Ma Pan znakomitą rację, - Wyjątkowość - to cecha towarzysząca obrazom monidła. Też odczuwam taki klimat przeglądając eksponaty zawieszone w tym temacie. W odpowiedzi na Pana wpis pozwolę sobie zamieścić "monidłowy cytat". Nie jesteśmy w stanie przewidzieć kto zajrzy na strony muzeów.



Eryk Lipiński : -"Przyjmowałem też  zamówienia ze wsi na portrety z fotografii. Zrobiłem pewnemu małżeństwu portret ślubny. Ślub ich odbył sie kilkanaście lat wcześniej, ale nie zrobiono wtedy fotografii. Mając ich obecne zdjęcia paszportowe, wykonałem to zamówienie, umieszczając odmłodzone postacie nowożeńców we wspaniałym renesansowym wnętrzu, na bogato dekorowanej posadzce. Klienci byli zachwyceni. Ciekaw jestem ogromnie, czy to moje dzieło, sygnowane zresztą pełnym imieniem i nazwiskiem, przetrwało wojnę. Obejrzałbym  je z prawdziwą ciekawością."



W czasach drugiej wojny światowej



Eryk Lipiński "Pamiętniki" str. 167



A nóż - widelec przeczyta te słowa ktoś z wiedzą większą od naszej na temat monidła sygnowanego :" Eryk Lipiński ". Ponoć  nie ma rzeczy niemożliwych :)



Pozdrawiam

Kustosz
27 sierpnia 2017

ciekawa historia :) choć ciężo mi zrozumieć cel takiego schowania zdjęcia... co do samego monidła to mój pra-dziadek był tzw. retuszerem zdjęć ( okresie międzywojennym) i zajmował się kolorowaniem zdjęc. sporo takich zdjęc  (choć nie związanych z tematyką ślubu) mam w swoich rodzinnych zbiorach. mają w sobie coś wyjątkowego... :)

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. MyViMu.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Ta witryna korzysta z plików cookies w celu dostosowania zawartości do preferencji użytkownika oraz tworzenia anonimowych statystyk, również przy użyciu usługi Google Analytics. Kliknięcie "Tak, zgadzam się" lub dalsze korzystanie z serwisu bez wybrania żadnej z opcji oznacza akceptację cookies i przetwarzania danych zbieranych automatycznie, zgodnie z Regulaminem.

Kliknij tutaj, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o wykorzystaniu danych zbieranych automatycznie.