Samolot bombowy PZL.37B "Łoś" (model 1/72)

OPCJE:
Zdjęcia na licencji:
Eksponaty w kolekcji
2 / 17
<
>
Polski samolot bombowy zaprojektowany w latach 1934-1936 przez zespół konstruktorski Państwowych Zakładów Lotniczych kierowany przez inż. Jerzego Drzewieckiego.

Samolot powstał z inicjatywy ówczesnego szefa Departamentu Aeronautyki Ministerstwa Spraw Wojskowych, generała Ludomiła Rayskiego. Nowy bombowiec miał spełniać dwa zadania - stanowić czynnik odstraszania (zgodnie z modną ówcześnie teorią Douheta o decydującej roli bombowców w przyszłej wojnie) oraz realizować koncepcję, zwaną dzisiaj "izolacją pola walki" - czyli niszczyć linie komunikacyjne przeciwnika na zapleczu frontu. Podstawową produkowaną seryjnie od 1938 roku wersją "Łosia" była PZL.37B, różniąca się zewnetrznie od wersji "A" (wyprodukowanej w niewielkiej serii) podwójnymi statecznikami pionowymi.

Mocną stroną "Łosia" była jego aerodynamika. Kadłub maszyny, z racji kształtu i przekrojów, uczestniczył w wytwarzaniu siły nośnej, co jest obecnie standardem w samolotach bojowych, a w ówcześnie było rzadkością (kadłub stanowił z reguły po prostu dodatkowy balast). Z kolei laminarny profil skrzydeł wpłynął na wzrost zasięgu oraz prędkości lotu, chociaż tak naprawdę konstruktorzy samolotu odkryli i zastosowali ten profil przypadkowo. Otóż wojsko postawiło wymóg, aby część ładunku bombowego przenosić w komorach skrzydłowych. Przy profilu płata, jaki początkowo wybrano dla "Łosia", było to niemożliwe z uwagi na wymiary studziesięciokilogramowych bomb. W ramach poszukiwań jakiegoś rozwiązania, wypróbowano także zmianę kształtu profilu, przesuwając jego "najgrubsze miejsce" bardziej ku tyłowi - i rezultat przeszedł najśmielsze oczekiwania. Nie dość, że rozwiązano problem uzbrojenia (bomby mieściły się teraz w komorze skrzydłowej bez problemu), to jeszcze wyraźnie poprawiły się charakterystyki aerodynamiczne samolotu. Warto dodać, że właśnie profil laminarny był jednym z kluczowych czynników sukcesu amerykańskiego myśliwca P-51 "Mustang", który pojawił się kilka lat później.

Kolejnym nowatorskim elementem konstrucji "Łosia" było jego podwozie - chowane, jednogoleniowe, z niezależnie zawieszonymi bliźniaczymi kołami (rozwiązanie opatentowane), które miało ułatwić działanie samolotu z lotnisk nieutwardzonych. Niestety, zalety tego rozwiązania częściowo niweczyła zbyt mała średnica kół, powodująca duży nacisk jednostkowy na grunt podczas kołowania, czy startu. W rezultacie, podczas działania z lotnisk polowych (a tak wyglądały realia września 1939), "Łosie" mogły zabierać najwyżej połowę nominalnego ładunku bomb.

Do istotnych wad "Łosia" można było także zaliczyć ciasnotę kadłuba. Trudne było zwłaszcza opuszczanie maszyny w sytuacjach awaryjnych (np. podczas skoku ze spadochronem). Uzbrojenie obronne samolotu także było zbyt słabe (chociaż równocześnie typowe dla wielu ówczesnych bombowców, w przypadku których liczono, że najlepszą obroną będzie prędkość samolotu). Z kolei nowoczesna półskorupowa metalowa konstrukcja stwarzała problemy podczas produkcji, czego konsekwencje bywały poważne (np. przyczyną kilku wypadków "Łosi" i śmierci ich załóg były błędy popełnione przy nitowaniu kesonu skrzydła). W przypadkach, gdy było to możliwe, wady samolotu korygowano na bieżąco, a te poważniejsze miały zostać usunięte w następcy "Łosia" - bombowcu P.49 "Miś", którego jednak nie zdołano ukończyć przed wybuchem wojny.

We wrześniu 1939 samoloty PZL.37B zgrupowano w Brygadzie Bombowej, będącej strategicznym odwodem Naczelnego Wodza. Niestety, użyto ich do zadań, do których kompletnie się nie nadawały i których dla nich nie przewidywano. Zamiast niszczyć węzły kolejowe (co nastąpiło bodaj tylko raz, kiedy 2 września zbombardowano stację Voßwalde, obecnie Fossowskie na Śląsku Opolskim), lub przeprowadzać naloty odwetowe na niemieckie miasta (co nie miało miejsca ani razu), samoloty te atakowały kolumny pancerne i to małymi grupami lub nawet pojedynczo. W takich działaniach stracono 26 maszyn (czyli blisko 60% wszystkich użytych bojowo). W rezultatcie, mimo bohaterstwa załóg, w ciągu kilkunastu dni zmarnowano praktycznie cały potencjał Brygady, nie osiągając właściwie nic.

To oczywiście nie przeszkadzało ówczesnej polskiej prasie w pisaniu doniesień "ku pokrzepieniu serc", na przykład o bombardowaniu przez "Łosie" Berlina (zob. reprodukcję lwowskiego "Gońca Wieczornego"). Złośliwym chichotem historii było, że dokładnie w dniu tej publikacji, czyli 17 IX, siedem ostatnich samolotów X Dywizjonu przeleciało do Rumunii, a dzień później dołączyło do nich 12 maszyn XV Dywizjonu.

W kolekcji: PZL.37B "Łoś" numer 72.91, oznaczenie kodowe 864-N, z III Plutonu 12 (212) Eskadry Bombowej, X Dywizjonu Bombowego. Samolot ten, dowodzony przez ppor. obserwatora Mieczysława Bykowskiego wystartował w dniu 4 września 1939 z lotniska polowego Kuciny (koło Aleksandrowa Łódzkiego) jako jedna trzech maszyn, mających rozkaz ataku na niemiecką kolumnę pancerną w okolicach Wielunia. Niestety wkrótce po starcie, polskie bombowce zostały przechwycony przez osiem Messerschmittów Bf-109D z 1./ZG2 i wszystkie zostały zestrzelone po krótkiej choć zażartej walce (w której prawdopodobnie strąciły także jednego z napastników). Z załogi ppor. Bykowskiego ocalał jedynie pilot kapral Kazimierz Kaczmarek, który ciężko ranny zdołał wyskoczyć ze spadochronem (przeżył wojnę). Pozostali członkowie załogi: dowódca, ppor. Bykowski, oraz dwaj strzelcy - kaprale Marian Gargol i Lucjan Zimmermann, zginęli we wraku samolotu.
Data dodania: 27 stycznia
Stan eksponatu: Bardzo dobry
Pomóż uzupełnić opis Dowiedz się więcej Zauważyłeś błąd lub wiesz coś więcej na temat tego eksponatu?
Zasugeruj właścicielowi poprawiony opis i Zdobądź punkty dla swojego muzeum!
Eksponat został odwiedzony łącznie 158 razy od 27 stycznia
Reklama
Dodaj komentarz
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. MyViMu.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Ta witryna korzysta z plików cookies w celu dostosowania zawartości do preferencji użytkownika oraz tworzenia anonimowych statystyk, również przy użyciu usługi Google Analytics. Kliknięcie "Tak, zgadzam się" lub dalsze korzystanie z serwisu bez wybrania żadnej z opcji oznacza akceptację cookies i przetwarzania danych zbieranych automatycznie, zgodnie z Regulaminem.

Kliknij tutaj, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o wykorzystaniu danych zbieranych automatycznie.