7,62 mm pistolet maszynowy... w MMM - Muzeum Militariów Misiaczka w MyViMu.com

7,62 mm pistolet maszynowy wz.43 (polski PPS)

OPCJE:
Zdjęcia na licencji:
Eksponaty w kolekcji
27 / 48
<
>
Pistolet maszynowy, skonstruowany w roku 1942 przez Aleksieja I. Sudajewa, jako następca popularnej „Pepeszy” (PPSz-41). Według wielu opinii najlepszy na świecie pistolet maszynowy II generacji.

W styczniu 1942, czyli zaledwie pół roku po wprowadzeniu do uzbrojenia Armii Czerwonej pistoletu maszynowego Szpagina (PPSz), dokonano krytycznej oceny tej broni i zarekomendowano zastąpienie jej  nową konstrukcją. „Pepesza”, mimo swych  niewątpliwych zalet, miała także kilka wad, które w realiach frontowych okazały się bardzo uciążliwe. Narzekano zwłaszcza na zbyt wysoką szybkostrzelność (powodującą niepotrzebne zużywanie amunicji) oraz na niecelność broni przy strzelaniu seriami, spowodowaną nadmiernym podrzutem. Uciążliwa była także wymiana magazynka bębnowego (zwłaszcza w ruchu lub w nocy), za to dla odmiany zbyt łatwe było rozkładanie broni – okazało się, że można było to zrobić jednym przypadkowym ruchem, co czasami zdarzało się w ferworze walki (!). Do tego produkcja „Pepeszy” była dość praco- i materiałochłonna, jak na wojenne potrzeby.

W tej sytuacji, Główny Zarząd Artylerii (odpowiedzialny również za indywidualną broń strzelecką) ogłosił konkurs na nowy wzorzec pistoletu maszynowego. Szczególny nacisk położono na zmniejszenie masy (3 kg dla samej broni, a 6,5 kg dla broni z zapasem sześciu magazynków po 35 nabojów) i zmniejszenie szybkostrzelności. Zaskakująco mocno (jak na powszechne wyobrażenia o radzieckich realiach) podkreślono także wymaganą „ergonomiczność” broni - poręczność, łatwość obsługi, a zarazem bezpieczeństwo. Odpowiednio sprecyzowano też wymagania co do technologii produkcji – np. liczba roboczogodzin na stanowiskach maszynowych miała być nie większa niż 3,5 (dla porównania: wyprodukowanie najbardziej uproszczonego brytyjskiego „Stena Mk III” wymagało 5,5 roboczogodziny).

Do konkursu przedstawiono 9 prototypów (w tym zmodyfikowaną „Pepeszę”). W celach porównawczych, jako dziesiąty badano niemiecki MP-40. Konkurs rozstrzygnięto na rzecz broni skonstruowanej przez młodego inżyniera A.I. Sudajewa i nazwanej PPS-42 (PPS = Pistolet-Pulemiot Sudajewa, 42 = rok opracowania). Zaraz jednak po tym werdykcie Komisji, obrażony Szpagin (ten od „Pepeszy”) zaczął „prawem i lewem” blokować produkcję lepszej broni konkurenta i w rezultacie nie sposób było uruchomić jej w żadnej fabryce broni, będącej pod zarządem Ludowego Komisariatu Uzbrojenia… Po stronie Sudajewa ujęli się jednak inni decydenci i jesienią 1942, produkcję podjęła Fabryka nr 828 w Moskwie, podległa Ludowemu Komisariatowi Produkcji Moździerzy. Drugim producentem zostały leningradzkie Zakłady Metalowe im. Woskowa, co dało początek legendzie, jakoby Sudajew opracował PPS właśnie w oblężonym Leningradzie. Później, gdy konstruktor jeszcze ulepszył swoją broń (PPS-43), do grona wytwórców dołączały kolejne zakłady i mimo nieustających działań Szpagina (który nie miał oporów nawet przed pisaniem donosów do samego Berii…), coraz więcej PPS-ów trafiało do wojska, gdzie też coraz głośniej je chwalono.

Faktem jest, że było za co. Broń była relatywne lekka, dość niewielka (po złożeniu kolby), niezawodna, łatwa w produkcji i wygodna w użyciu. Po II wojnie światowej PPS-y rozprzestrzeniły się po świecie, zwłaszcza wśród wojsk Układu Warszawskiego i licznych „krajów zaprzyjaźnionych”. Między innymi przyjęto je jako standard w ludowym Wojsku Polskim, a ich produkcje licencyjna uruchomiono w kraju (pod oznaczeniem „Pistolet maszynowy wz. 43”).

Pierwszym polskim producentem zostały Zakłady im. Hipolita Cegielskiego w Poznaniu. W latach 1946 – 1950 była to jedyna wytwórnia tej broni w Polsce.  Na początku lat pięćdziesiątych, dołączyły kolejne – Zakłady Metalowe im. Generała Waltera (Radom) i Kombinat Maszyn Włókienniczych „Wifama” (Łódź). W sumie w kraju powstało ok. 285 000 egzemplarzy pistoletów maszynowych „wz. 43” oraz zmodyfikowanych „wz. 43/52” (ze stała kolbą drewnianą). W jednostkach tyłowych WP używano tej broni jeszcze w latach osiemdziesiątych.

W kolekcji: egzemplarz o numerze seryjnym C-2859 wyprodukowany w 1949 w Poznaniu, Był to ostatni rok, w którym broń znakowano jeszcze „klasycznym” logo Zakładów Cegielskiego (z końcem 1949 zastąpiła je cyfra „6” w owalu, a nazwę przedsiębiorstwa zmieniono na Zakłady im. Stalina). 

 
Data dodania: 18 lutego, 15:31
Datowanie przedmiotu: 1949
Miejsce pochodzenia: Polska
Stan eksponatu: Bardzo dobry
Pomóż uzupełnić opis Dowiedz się więcej Zauważyłeś błąd lub wiesz coś więcej na temat tego eksponatu?
Zasugeruj właścicielowi poprawiony opis i Zdobądź punkty dla swojego muzeum!
Eksponat został odwiedzony łącznie 128 razy od 18 lutego, 15:31
Reklama
Dodaj komentarz
Kustosz
20 lutego, 18:03
Dzięki za odpowiedź. Co do porozmawiania w realu to bardzo chętnie (zawsze warto dowiedzieć się czegoś więcej). Pozdrawiam serdecznie. 
Kustosz
20 lutego, 13:06 , edytowany: 20 lutego, 13:09
@laki1pl
Dziękuję za miłe słowa i za komentarz.
Z wykorzystaniem PPS masz rację - tak było, chociaż nie tak planowano. PPS miał stać sie standardem w całej Armii Czerwonej, w miejsce "Pepeszy" (udokumentował to np A. I. Juszczenko w 2017, w fundamentalnej monografii tej broni). Kluczowy w tej decyzji był czynnik czasu - po sześciu miesiącach walk, Armia Czerwona ledwo zipiała. Żołnierze ginęli lub poddawali sie tysiącami. W podobnym tempie i jeszcze większych ilościach tracono broń oraz zapasy amunicji. "Pepesza", strzelająca w tempie 15 pociskow na sekundę (w sytuacji, gdy każdy nabój był na wagę złota), niezbyt celna i nie dość "utechnologiczniona" mogła i powinna być natychmiast zastąpiona czymś jeszcze prostszym i bardziej ekonomicznym. Byłoby to tym łatwiejsze, że pod koniec 1941 wciąż jeszcze nie wyprodukowano ich zbyt wiele, a główny producent (Fabryka nr 367) właśnie był w trakcie ewakuacji z Zagorska do Wiatskich Polian i przez parę miesięcy nie wytwarzał ich wcale. Dlatego też dla Szpagina było to "być albo nie być". Gdyby Wiatskije Poliany nie wznowiły wytwarzania "Pepesz", a zaczęły wówczas masową produkcję PPS-ów, to "Pepesze" pewnie dzisiaj byłaby wspominane tylko jako ciekawostka historyczna (jak np PPD, czy pistolet Wojewodina). A tak, zanim Sudajew się zorientował, wojsko już zasypano "Pepeszami", a PPS-y produkowane początkowo w dużo mniejszych liczbach trafiły najpierw tylko tam, gdzie liczyła się poręczność (desant, zwiadowcy, wojska pancerne, artyleria, służby).
Co do masy i używania kolb - też masz rację, nawet przecież w polskich powojennych PPS-ach zażyczono sobie kolb drewnianych (stąd pm wz. 43/52). Choć z drugiej strony wielu żołnierzy, zamiast "kolbami w drzwi załomotać", wolało wywalać te drzwi z kopa, mając w rękach broń gotową do strzału. Tłuczenie w drzwi kolbą "pepeszy" oznaczało, że po ich wywaleniu żołnierz przez chwilę był bezbronny - musiał dopiero odwrócić broń lufą do przodu i ją odbezpieczyć ("Pepesza" miała zamek swobodny, osiowe uderzenie kolbą w coś twardego przy niezabezpieczonej broni oznaczało ryzyko niekontrolowanego strzału w przypadkowym kierunku...).
Pozdrawiam serdecznie - może kiedyś będzie okazja pogadać o tych i innych ciekawostkach w realu :-)
Kustosz
19 lutego, 21:20
Piękna sztuka. Co do zalet i wad pepeszy to jej waga często była uważana za zaletę, gdyż można było nią na przykład wywalić drzwi, czego nie dało się zrobić ani MP 40 ani PPS. Jeśli dobrze pamiętam to PPS nie miał całkowicie zastąpić pepeszy tylko miał stanowić broń żołnierzy czołgów i dział (ze względu na masę był też popularny w zwiadzie). Gratuluję i pozdrawiam.
Kustosz
19 lutego, 19:39
Bardzo dziękuję! Szukałem egzemplarza właśnie z wczesnej polskiej produkcji (z klasycznym logo HCP), a tu jeszcze niespodzianka - trafił się taki w idealnym stanie. Chyba kolejny, który wprost z fabryki pojechał prosto do magazynów. Pozdrawiam serdecznie :-)
Kustosz
19 lutego, 14:29
Nutka zazdrości jest.Gratuluję mocnej pozycj!
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. MyViMu.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Ta witryna korzysta z plików cookies w celu dostosowania zawartości do preferencji użytkownika oraz tworzenia anonimowych statystyk, również przy użyciu usługi Google Analytics. Kliknięcie "Tak, zgadzam się" lub dalsze korzystanie z serwisu bez wybrania żadnej z opcji oznacza akceptację cookies i przetwarzania danych zbieranych automatycznie, zgodnie z Regulaminem.

Kliknij tutaj, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o wykorzystaniu danych zbieranych automatycznie.