Pionier z Pionier Bataillon 305.

OPCJE:
Zdjęcia na licencji:
Eksponaty w kolekcji
41 / 72
<
>
Pionier z Pionier Bataillon 305- operacja “Hubertus” – Stalingrad, listopad 1942.

Pionier ma na sobie specjalny ubiór zapewniający ochronę termiczną oraz ochronę przed mieszanką zapalajacą (był wykonany ze specjalnej, nagumowanej i trudnopalnej takniny). Na głowie hełm stalowy z założonym drutem umożliwiającym wtykanie maskowania a na nogach buty marszowe z nogawkami spodni wyyciągniętymi na cholewy. Na prawej ręce rękawiczka (druga schowana prawdopodobnie w kieszeni). Na plecach Flamenwerfer 35.



Skala 1/6. Figura złożona z detali wyprodukowanych przez Dragon Models Ltd. oraz wykonanych własnoręcznie. Figura zbliżona do zestawu pudełkowego jednak w efekcie kitbashingu posiada wiele cech indywidualnych.
Data dodania: 19 czerwca 2020
Stan eksponatu: Bardzo dobry
Pomóż uzupełnić opis Dowiedz się więcej Zauważyłeś błąd lub wiesz coś więcej na temat tego eksponatu?
Zasugeruj właścicielowi poprawiony opis i Zdobądź punkty dla swojego muzeum!

Eksponat jest widoczny w następujących kategoriach serwisu.

Eksponat został odwiedzony łącznie 212 razy od 19 czerwca 2020
Reklama
Dodaj komentarz
Kustosz
21 czerwca 2020
żołnierzy Fritza znam i zgadzam się z Twoją opinią. Pozostałe- "Elbing..." i "Breslau.." muszę przeczytać :) pozdrawiam serdecznie
Kustosz
21 czerwca 2020
Widzę w Twojej liście kilka pozycji których nie znam, będę musiał uzupełnić. Ja ze swojej strony polecę "Żołnierze Hitlera" S.G. Fritz'a która nie jest wspomnieniem jako takim ale analizą odczuć żołnierzy którzy walczyli na froncie na podstawie ich listów do rodzin. Analiza pod kątem politycznym, militarnym, psychicznym, ideologicznym. Daje bardzo ciekawy obraz, nie koniecznie kreowany do tej pory przez wielu autorów. Ale poza wspomnieniami chciałbym polecić dwie rewelacyjne książki pisane w oparciu o ludzkie losy i ich wspomnienia. Pierwsza to dwutomowy "Elbing 1945" a druga, zawarta w jednym tomie to "Breslau 1945". Dają znakomity obraz wojny, tragizmu sytuacji, losu cywili, stanu morale armii po obu stronach.
Pozdrawiam, Grzegorz.
Kustosz
21 czerwca 2020
"Krwawy śnieg" rzeczywiście czyta się świetnie. Opisy walk przeciwko kolejnym nacierającym falom wroga robią wrażenie. Książka Sayera jest bardziej "filozoficzna" ale też warta przeczytania. Do tego "kanonu lektur obowiązkowych" z frontu wschodniego dorzuciłbym jeszcze: "Snajper na froncie wschodnim" Seepa Allerbergera ( choć tu niektóre opisy są dość szokujące np. przypadki kanibalizmu), "Przeszedłem piekło z waffen ss na froncie wschodnim" Erich Stahl ( stosunkowo nowa pozycja książkowa w temacie), "Piekło na foncie wschodnim" Hansa Rotha, czy będąca zlepkiem wspomnień różnych żołnierzy "Niedobici spod Stalingradu" Buscha Reincholda ( rewelacyjna książka!)....
Kustosz
19 czerwca 2020
Zgadza się, też ostatnio w większości czytam tego typu pozycje. W sumie najlepsza jak do tej pory to "Krwawy Śnieg". O ile Sayer w swoim "Zapomnainym Żołnierzu" pisze ładnie a jego przemyślenia i wnioski wyciągane po latach są naprawdę świetne to ma się wrażenie ze on sam nigdy nikogo nie zabił. W opisach walk sa jakieś eufemizmy i pomimo niesamowitych przeżyć to wyglada jakby nigdy nie dostał amunicji do ręki. W "Krwawym Śniegu" tego nie ma. Tam autor wspomnień nie ukrywa pod płaszczykiem ładnych opowiadań że strzelał do ludzi a oni ginęli z jego ręki. Z kolei dwie książki (w tym wspomniana Slesiny) będące wspomnieniami Kriegsberichters są nałądowane propagandą od której aż wylewa się uszami i odczuwa się odruch wymiotny. Zwłaszcza Slesina który przez 3-4 strony potrafi pisać o wyższości nazizmu nad komunizmem kręcąc się jak gówno w przeręblu w kółko macieja rozwadząc się milionem słów wciąż o tym samym. Niemniej, opisy walk, naocznych świadków zawsze bezcennne.
Kustosz
19 czerwca 2020
Mam tą książkę ;) Wspomnienia wojenne ( a zwłaszcza z frontu wschodniego) to mój ulubiony rodzaj książek. Sporo tego na rynku wydawniczym. I dobrze, bo co innego czytać suche fakty, a co innego relacje ludzi którzy przeszli piekło walk na pierwszej lini. 
Kustosz
19 czerwca 2020
Dzięki Panowie! No ja bym nie chciał na polu walki nosić tego na plecach. @ Szanujmyhistorie- fajne opisy z pierwszych granicznych walk w ZSRR w 1941 roku są w "Żołnierze przeciw śmierci i diabłu" H.Slesiny. Sporo tam właśnie o działaniach sturmpionierów przeciw umocnionemu wrogowi. Ale do tematu wrócimy jeszcze gdy dojdziemy do niesławnej Waffen SS.
19 czerwca 2020
Straszna śmierć po obu stronach.Gratuluję.
Kustosz
19 czerwca 2020
Czytałem kiedyś, że średnia długość życia takich żołnierzy na froncie nie była zbyt duża... z oczywistych powodów przeciwnikowi zależało na szybkim wyeliminowaniu tej straszliwej broni wraz z obsługą. Zresztą największą skuteczność miotacze miały przy bliższym kontakcie z wrogiem, przez co narażało ich obsługę na jeszcze większe niebezpieczeństwo.  Gratuluję kolejnej interesującej figurki! pozdrawiam
Kustosz
19 czerwca 2020
Dziękuję! Miłego weekendu.
19 czerwca 2020
Rewelacja
Pozdrawiam
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. MyViMu.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Ta witryna korzysta z plików cookies w celu dostosowania zawartości do preferencji użytkownika oraz tworzenia anonimowych statystyk, również przy użyciu usługi Google Analytics. Kliknięcie "Tak, zgadzam się" lub dalsze korzystanie z serwisu bez wybrania żadnej z opcji oznacza akceptację cookies i przetwarzania danych zbieranych automatycznie, zgodnie z Regulaminem.

Kliknij tutaj, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o wykorzystaniu danych zbieranych automatycznie.