Samolot de Havilland... w MMM - Muzeum Militariów Misiaczka w MyViMu.com

Samolot de Havilland “Mosquito” NF Mk30 (mod 1/72)

OPCJE:
Zdjęcia na licencji:
Eksponaty w kolekcji
12 / 29
<
>
Brytyjski nocny myśliwiec - jedna z wersji najsłynniejszego wielozadaniowego samolotu z okresu II wojny światowej. 

Pod koniec lat trzydziestych, gorączkowo rozbudowujące się i modernizujące Królewskie Siły Powietrzne (RAF) pilnie potrzebowały bombowców nowej generacji, mogących zanieść kilka ton bomb na odległe cele (z założenia znajdujące się w Niemczech) w warunkach silnej obrony przeciwlotniczej. Zgodnie z tymi założeniami powstawały i wchodziły do produkcji maszyny takie jak Vickers „Wellington”, Avro „Manchester”, czy Handley Page „Halifax” – wielkie i najeżone obronnymi stanowiskami strzeleckimi

Geoffrey de Havilland, założyciel i właściciel wytwórni noszącej jego nazwisko, zaproponował inne podejście do tematu – skonstruowanie bardzo szybkiego samolotu o zaledwie dwuosobowej załodze, który nie potrzebowałby uzbrojenia defensywnego w ogóle (myśliwce nie byłyby w stanie go dogonić, a atak „na wprost” wobec ogromnej sumarycznej prędkości zbliżania także nie pozwalałby na skuteczny ostrzał). Co więcej, samolot ten miałby być skonstruowany w znacznej mierze z materiałów niestrategicznych – mianowicie sklejki drewnianej.

Ministerstwo Lotnictwa uznało jednak propozycję de Havillanda za „niezbyt poważną” (łagodnie mówiąc) i w rezultacie, przez kolejne dwa lata zespół projektowy (kierowany przez Erica Bishopa), finansowany z własnych pieniędzy wytwórni, pracował nad projektem DH.98 prawie w konspiracji.

Po wybuchu wojny, de Havilland zaczął znów wydeptywać ścieżki w urzędach i tym razem znalazł sojusznika w osobie marszałka lotnictwa sir Wilfrieda Freemana. Mimo, że inni decydenci nadal kręcili nosami na koncepcję „szybkiego drewnianego bombowca”, producentowi przydzielono skromne fundusze, oczekując jednak opracowania maszyny rozpoznawczej.

Oficjalne prace zaczęły się w marcu 1940, ale prawie natychmiast zastopował je nowy Minister Produkcji Lotniczej – lord Beaverbrook, uważając, że w kryzysowej sytuacji nie można sobie pozwolić na nowe projekty o niepewnym wyniku, a należy skoncentrować się na produkcji samolotów już istniejących, zwłaszcza myśliwców „Hurricane” i „Spitfire”. 

„Mosquita” (jak w międzyczasie nazwano samolot) uratował marszałek Freeman, który najzwyczajniej… zignorował zalecenie ministra i zezwolił na kontynuację prac. W kwietniu 1941 Beaverbrooka wraz ze świtą i liczną generalicją zaproszono na prezentację maszyny. Ich reakcję na to, co zobaczyli, można śmiało nazwać "opadnięciem szczęk". Samolot był szybszy o 30 km/h od najszybszego wówczas wariantu „Spitfire’a”, kręcił akrobacje niczym myśliwiec, a gwoździem programu był przelot ze wznoszeniem i manewrowaniem przy wyłączonym jednym silniku. Beaverbrook natychmiast dal zielone światło do wielkoseryjnej produkcji i ze specyficznym poczuciem humoru uznał swój wcześniejszy błąd a przy okazji uhonorował upór marszałka, nazywając samolot „Szaleństwem Freemana” („Freeman’s Folly”).

Już 20 września 1941 piloci trzech Messerschmittów 109, wysłani dla przechwycenia „Mosquita” dokonującego rozpoznania nad portami Brest, La Pallice i Bordeaux, zameldowali, że nie byli w stanie nawet się zbliżyć do samolotu nieznanego im dotąd typu, który bezczelnie latał gdzie chciał i fotografował, co chciał.

W kolejnych  miesiącach do akcji wchodziły następne wersje samolotu – bombowa, myśliwska (nocna) i inne wyspecjalizowanego przeznaczenia. Specjalnością bombowców stały się zwłaszcza precyzyjne ataki na cele punktowe, jak siedziby Gestapo w Oslo, Kopenhadze, czy zburzenie murów więzienia w Amiens (słynna operacja „Jerycho”). „Uświetniły” także dziesiątą rocznicę dojścia Hitlera do władzy 30 stycznia 1943, kiedy samoloty z Dywizjonów 105 oraz 139 wykonały w biały dzień dwa ataki na berlińską rozgłośnię radiową, zakłócając okolicznościowe przemówienia Göringa oraz Goebbelsa, ku wielkiej irytacji obu panów.

Z kolei debiut „Mosquito” jako nocnego myśliwca nastąpił w połowie 1942. Maszyny w tym wariancie także solidnie dały się we znaki Luftwaffe, zarówno przechwytując bombowce przedzierające się nad Wyspy, jak i działając ofensywnie – zwalczając nad kontynentem niemieckie nocne myśliwce przeciwstawiające się brytyjskim nalotom na Rzeszę.

Ostatnie „Mosquito” (używane jako samoloty szkolno-treningowe) wycofano z RAF dopiero w 1963.

W kolekcji: „Mosquito” NF Mk 30 nr seryjny NT252  z oznakowaniem VY*Y (85 Squadron). Załoga tego samolotu (pilot Fl/Lt Branse Burbridge, radiooperator Ft/Lt Bill Skelton) zestrzeliła podczas wojny 21 maszyn wroga (najlepszy wynik wśród nocnych myśliwców RAF). Drugowojenne zdjęcie, wykonane 13 grudnia 1944 w okolicy Essen przez fotokarabin samolotu Burbridge’a przedstawia moment zestrzelenia jego 19 ofiary – niemieckiego myśliwca nocnego Bf 110G-4 z 9.NJG 1. Załoga niemieckiego samolotu, którego pilotem był Unteroffizier Rudolf Wilsch zdołała się uratować na spadochronach.
Data dodania: 29 czerwca, 14:52
Stan eksponatu: Bardzo dobry
Pomóż uzupełnić opis Dowiedz się więcej Zauważyłeś błąd lub wiesz coś więcej na temat tego eksponatu?
Zasugeruj właścicielowi poprawiony opis i Zdobądź punkty dla swojego muzeum!
Eksponat został odwiedzony łącznie 111 razy od 29 czerwca, 14:52
Reklama
Dodaj komentarz
1 lipca, 23:14
Dzięki, Jurgen!
1 lipca, 21:35
Więcej na temat obu lotników, ich samolotu i samego wypadku mozna znaleźć tutaj-  https://www.facebook.com/StowarzyszenieHistorycznePrusy/posts/2436965463023742
1 lipca, 21:29
To ja mam jeszcze dodatkowe ciekawostki. Faktycznie Mosquity były wykorzystywane do tego typu akcji. Miedzy innymi podczas precyzyjnego nalotu na więzienie we Francji udało się uwolnić kilka bardzo ważnych osób z Francuskiego Ruchu Oporu. I jeszcze jedna ciakawostka...



Zdjęcia przedstawiaja nagrobki dwóch polskich lotników (pilota i nawigatora) ktorzy zginęli w okolicach Birmingham w czasie lotu szkoleniowego. Obaj byli słuchaczami kursu (oficer - pilotażu a kapral nawigacji) w eskadrze szkolnej samolotów Mosqiuto.
1 lipca, 21:04 , edytowany: 1 lipca, 21:15
Bardzo dziękuję!
Przy okazji - fotografie tego pieknego samolotu, które poniżej zamieścił Jurgen, zainspirowały mnie do małego uzupełnienia, ilustującego niesamowite możliwości maszyny i mistrzowskie wyszkolenie załogi. Zdjęcie wykonano w dniu 21 marca 1945. Przedstawia "Mosquito" przelatującego wśród budynków w Kopenhadze podczas ataku na siedzibę tamtejszego Gestapo (Operacja "Carthage").
30 czerwca, 18:52
Super!!!! Gratuluje :-) 
29 czerwca, 23:54
Śliczności!  

Załączam złapanego w mój obiektyw w RAF Museum Cossford.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. MyViMu.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Ta witryna korzysta z plików cookies w celu dostosowania zawartości do preferencji użytkownika oraz tworzenia anonimowych statystyk, również przy użyciu usługi Google Analytics. Kliknięcie "Tak, zgadzam się" lub dalsze korzystanie z serwisu bez wybrania żadnej z opcji oznacza akceptację cookies i przetwarzania danych zbieranych automatycznie, zgodnie z Regulaminem.

Kliknij tutaj, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o wykorzystaniu danych zbieranych automatycznie.