Zamki niższej rangi - Nidzica

OPCJE:
Zdjęcia na licencji:
Eksponaty w kolekcji
52 / 55
<
>
Zamek w Nidzicy (schloss Neidenburg), jest jedną z najlepiej zachowanych do naszych budowli krzyżackich. Mimo licznych przebudów, napraw po zniszczeniach doznanych w wyniku wojen, które przetoczyły się pod murami Nidzicy, to ten właśnie zamek zachował w sobie najwięcej oryginalnej substancji średniowiecznej.

W roku 1370, po wcześniejszym opanowaniu ziemi sasińskiej, na najwyższym wzniesieniu w okolicy, Krzyżacy zaczęli budować stosunkowo niewielki zamek, z przeznaczeniem na siedzibę prokuratora, który podlegać miał komturowi z Ostródy. Założenie miało mieć kształt wydłużonego prostokąta z jednym budynkiem głównym od zachodu, od południa i północy miał być tylko mur kurtynowy ze strzelnicami, a od wschodu brama wjazdowa. Ciekawostką jest zorientowanie zamku elewacjami idealnie prostopadle do kierunków wschód-zachód, północ-południe. W miarę postępów budowy, zmieniał się pierwotny plan założenia. Przy bramie postawiono dwie potężne prostokątne bliźniacze wieże, zwieńczone wielkimi szpiczastymi dachami, które to widoczne były z kilkunastu kilometrów. Boczne ściany kurtynowe zabudowano, od strony wschodniej ulokowano niewielkie przedzamcza, przez co zamek nidzicki jak na siedzibę urzędnika niższej rangi, stał się potężna twierdzą. Taki okazały rozmiar krzyżackiej fortecy, był wynikiem jej lokalizacji przy granicy z Mazowszem, które już wtedy wchodziło w skład scalonej królewskiej Polski. Główne zachodnie skrzydło mieszkalno-administracyjne, posiadało od południa niewielką kaplicę, z niepowtarzalnym wysuniętym przed lico muru absydialnym zamknięciem. Dwie następne sale, to refektarz i kapitularz (lub kancelaria). Wszystkie te pomieszczenia nakryto sklepieniem gwiaździstym, a wewnątrz przyozdobiono polichromiami. Ściany zewnętrze wymurowano w wątku polskim, z motywami w kształcie rąbów, wykonanymi z cegły zendrówki. Jednymi z bardziej interesujących elementów w całej budowli, są fryzy arkadowe, umieszczone wokół wież flankujących bramę. Ich wzór w formie pełnych łuków (podobnych do romańskich) nawiązywał do podobnego fryzu na wieży zamku kapituły warmińskiej w Reszlu. Wokół zamku biegł parcham zakończony prawdopodobnie drewnianą palisadą. Warownia w Nidzicy jest przykładem późnego zamku krzyżackiego, w którym zastosowano nowoczesne rozwiazania obronne, jak przystosowane do broni palnej strzelnice i wysuniete przed lico elewacji wieże obronne.

Zamek przechodził różne koleje dziejów, podobnie jak położone w położone w tym rejonie inne budowle krzyżackie. Był palony po czym odbudowywany, był bezpośrednim, niemym świadkiem toczonej nieopodal bitwy pod Tannenbergiem, podczas której doznał licznych uszkodzeń. Nie oszczędziła go także II Woja Światowa, w której stracił dachy nad wieżami. Niemniej jednak w stosunku do innych budowli zakonnych, miał mnóstwo szczęścia i sobie stoi dumnie na górce i możemy go podziwiać jasko wybitne dzieło krzyżackiej ceglanej architektury obronnej.



Plany na podstawie rysunków Conrada Steinbrechta - Die Baukunst des Deutschen Ritterordens in Preussen  ein Heimat-Ausweis der Deutschen im Osten.

Aksonometria moja z 1992r

Link do innego rysunku mojego autorstwa:

https://myvimu.com/exhibit/54905848-zamek-krzyzacki-w-nidzicy

 
Data dodania: 20 listopada, 23:02
Stan eksponatu: Bardzo dobry
Pomóż uzupełnić opis Dowiedz się więcej Zauważyłeś błąd lub wiesz coś więcej na temat tego eksponatu?
Zasugeruj właścicielowi poprawiony opis i Zdobądź punkty dla swojego muzeum!

Eksponat jest widoczny w następujących kategoriach serwisu.

Eksponat został odwiedzony łącznie 37 razy od 20 listopada, 23:02
Reklama
Dodaj komentarz
21 listopada, 16:06 , edytowany: 21 listopada, 16:08
Poczekajcie. Będzie za chwile emeryturka, kupa czasu i mam nadzieje że chęci się znajdą.:) 
P.S. w Krzyżackich tajemnicach teksty były nie moje i się pod nimi absolutnie nie podpisuję.  Wybitnych znawców tematu już jest całe szczęście więcej, ale już wizualizacji z tak szerokim spektrum, to po mistrzu Steinbrechcie już niekoniecznie.:)
Kustosz
21 listopada, 15:46
Orłoś, do dzieła! Nie ma totamto...
Kustosz
21 listopada, 15:15
@Teddy Bear- już dawno o tym mówiłem i powtarzam to tutaj  (MyViMu) już chyba czwarty raz, że grafiki, opisy powinny być zebrane i opublikowane.
Kustosz
21 listopada, 14:58
Z ogromnym zaciekawieniem czyta się takie opisy, komentarze i dyskusje. Aż szkoda, żeby "znikły gdzieś w cyberprzestrzeni". Mówiłem Ci wiele razy i powtórzę tu publicznie - uważam, że warto by zebrać te wszystkie materiały i informacje w jedną całość. Czegoś tak kompletnego i na takim poziomie chyba jeszcze w Polsce nie mieliśmy (ani w formie drukowanej, ani eletronicznej) - bo nawet "Krzyżackie tajemnice" sprzed dwudziestu lat, to chyba nie do końca było to.
21 listopada, 14:05 , edytowany: 21 listopada, 14:14
Podzielam w 100% zdanie kolegi odnośnie radosnej twórczości naszych restauratorów z lat PRL. Sam jestem synem byłego konserwatora zabytków, który przyczynił sie do odtworzenia zabytków starego Gdańska i całej masy budowli z Pomorza i województw osciennych. Pamietam jak jako młody chłopak jeździłem z nim po zamkach, które resteraurował Malborku, Gniewie, Reszlu, czy fortyfikacjach Fromborka. Z tych podrózy też zrodziła sie moja miłośc do krzyżackich budowli. Chciałem wtedy, by wszystkie znów były potężnymi zamkami jak w średniowieczu. Wielokroć dyskutowaliśmy z ojcem na temat sposobu odbudowy, czy renowacji tych obiektów i wyznawał on zasady, że o ile to możliwe należy stosować metody z epoki w której je budowano. Niemniej jednak są sytuacje, gdy zbrojony beton i stal jest najbardziej optymalnym, a czesto jedynym materiałem, który może być zastosowany, by tę budowlę uratować.  Przytoczę tu przykład wieży zamku w Malborku, zawalonej częściowo w wyniku detonacji, gdzie ocalałe fragmenty były na tyle naruszone i niestabilne, że groziły runieciem. Jedynym sposobem było zastosowanie żelbetowego wewnetrznego stelażu, by całośc się nie rozpadła i wytrzymała nowy odbudowany  fragment. Podobnie było z wiazaniem wypalonych murów nad sklepieniami w kosciołach, zamkach, czy zastapienie drewnianej spalonej więźby dachowej (bardzo ciężkiej),  stalową w Wielkim Młynie krzyżackim w Gdańsku. Jak już wspomniałem takie zastosowanie nowoczesnych technik budowlanych wtedy było jedyne mozliwe i skuteczne. Niestety na fali socjalistycznej innowacji beton zaczęto lać radośnie wszędzie i gęsto. Nie ominęło to niestety zamku w Nidzicy, jak właśnie opisałeś. Podobnie zrobiono z Radzyniu Chełmińskim, gdzie wybetonowano pseudo krużganek, który się rozpada, murszeje i jest ochydny. Wspomnę też o betonowym łuku bramnym zamku w Pokrzywnie. Największą "zbrodnię" popełniono jednak w zamku w Działdowie, co opisłem przy okazji prezentacji tej budowli.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za arcyciekawy komentarz. Jerzy 
21 listopada, 13:10
Zamek nidzicki jest szczególnie bliski memu sercu:) Praktycznie całe dzieciństwo spedziłem w jego murach (był miejscem pracy jednego z moich rodziców) zwiedzając zakamarki do których nikt wtedy nie miał dostępu, również piwnice i strychy:) Do - swego rodzaju - zniszczeń dołozyły rękę również władze PRLu. Zamek nie miał wtedy charakteru muzeum i do jego "restauracji" wykorzystywano - gdzie się dało - beton, nie dbając o odtwarzanie pierwotnego charakteru zabudowy. Najlpiej widać to na przykładzie wewnętrznych krużganków - kiedyś drewnianych - dziś wybetonowanych i obłożonych byle jak drewnianą "boazerią":( Jeszce w latach 70/80 ych mury przedzamcza były pociagniete dużo wyżej. Potem zaczęły się zawalać, podpierane wzmocnieniani kruszyły się i rozpadały. W końcu ktoś zadecydował o ich częściowej rozbiórce i nigdy już nie zostały odtworzone. Pamiętam to. Podobno pod zamkiem zachowały się podziemne korytarze, które pierwotnie połączone były ze starym kościołem Św, Wojciecha (na terenie średniowiecznego miasta) a za czasów niemieckich dociągniete zostały do dworca kolejowego. Po wojnie (rodzice pamiętają) próbowano te korytarze amatorsko eksplorować i saperzy zawalili istniejące wejścia. Dotąd chyba nie zostały odkopane. W latach 60/70  malarze na ścianach i sufitach wybranych pomieszczeń zamku stworzyli kilka bardzo ciekawych fresków. Szczególnie piękne były na sklepieniach restauracji mieszczącej się dotąd w piwnicach zamku. Pamiętem był to kompleks stylizowanych gwiazdozbiorów, delikatnie oświetlony i bardzo klimatyczny. Pierwszy prywatyzujący restaurację właściciel w latach 90 ych zniszczył sklepienia zamalowując je białą farbą:(  Ale i tak - w mojej ocenie - jest to bardzo ciekawy, choć mało popularny zamek, kóry ma duży potencjał turystyczny. Mam nadzieję, że zostanie kiedyś należycie wykorzystany. Pozdrawiam!
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. MyViMu.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Ta witryna korzysta z plików cookies w celu dostosowania zawartości do preferencji użytkownika oraz tworzenia anonimowych statystyk, również przy użyciu usługi Google Analytics. Kliknięcie "Tak, zgadzam się" lub dalsze korzystanie z serwisu bez wybrania żadnej z opcji oznacza akceptację cookies i przetwarzania danych zbieranych automatycznie, zgodnie z Regulaminem.

Kliknij tutaj, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o wykorzystaniu danych zbieranych automatycznie.